----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Zbyszek Kruczalak

Zbyszek Kruczalak


www.domksiazki.com

Udostępnij swoim znajomym:

Nie mamy wpływu na to, co było, co się już wydarzyło, co odeszło w przeszłość, co nie znaczy, że jesteśmy wolni od zaistniałego. Dziwnym zbiegiem naszych połączeń neuronowych, nie jesteśmy w stanie zupełnie wyzwolić się od wspomnień. Nieustannie rozpamiętujemy. Wyraz ten idealnie oddaje stan naszego umysłu, który roz-pamiętuje, czyli wyciąga wydarzenia z pamięci, swoiście roz-pakowuje to, co powinno być w nim raz na zawsze zapakowane. Funkcjonujemy w przestrzeni było – jest – będzie, czy tego chcemy, czy nie. Można ponoć rozpływać się tylko w wiecznym teraz, ale nie wszyscy jesteśmy mistykami Wschodu i Zachodu.

Jesteśmy raczej skazani na pamiętanie, a przeszłe i zaprzeszłe sytuacje, wydarzenia i ludzie pojawiają się często ni stąd ni zowąd, wyskakują jak filip z konopi i wskakują w nasze teraz. Zwykle nas to wciąga w wir roz-pamiętywania, czasem intrygujący, czasem frustrujący, a zawsze wymagający naszego zaangażowania. Doskonale spełnia się w tej rywalizacji o roz-pakowywanie „byłego” zapach, czasem jakiś kompletnie przypadkowy i nieoczekiwany smak, widok, kolor czy osoba, prawie zawsze nie mająca z rzeczywistą sytuacją wiele wspólnego. Wspomnienia czyhają, żeby wychynąć! Ciekawe, dlaczego? Czy za bardzo je zepchnęliśmy w zakamarki naszych wewnętrznych mroczności? Czy być może tak już mają i muszą nas zawsze zaskoczyć, wcześnie czy później się ujawnić – jesteśmy, nie zapominamy o tobie, radź sobie teraz z nami tak, jak potrafisz!

Grażyna Skoczeń musiała w swej książce „Ten zapach miał kolor niebieski” poradzić sobie z tym, co było jej własnym doświadczeniem i tym, czego dotknęła w historiach innych. To nałożenie czy raczej zwielokrotnienie osobistego doświadczenia, przenosi czytelnika w kolory zapachów. Jak to możliwe i dlaczego ten akurat zapach miał kolor niebieski? Jak zapach może w ogóle mieć kolor? Skąd wiadomo, że była to niebieskość?

Ta oczywiście oczywista sprzeczność i niemożliwość jest sprzeczna i niemożliwa tylko pozornie. Jak się okazuje „perfumiarze od zawsze uznawali, że istnieje związek między zapachami, które tworzą, a barwą danej kompozycji”. (w: John Biebel, Bliźniacze postrzeganie: kolor i zapach)

Jeśli nawet uznamy, że zapach ma kolor, a musimy tak zrobić czytając książkę Grażyny Skoczeń, to wejdziemy na cienki lód tego, co ociera się o niemożliwe, a przecież się wydarzyło. Opowiadania zebrane w tomie Ten zapach miał kolor niebieski, każą nam po raz kolejny przyznać, że życie ma nad literaturą niebywałą przewagę. Jaką? Przewagę autentyczności nad fikcją. Są zaiste rzeczy i sprawy na tym świecie, które się nawet filozofom nie śniły, ale się wydarzyły. Jak, gdzie, kiedy i po co? No cóż – wystarczy wyemigrować i nie opędzimy się sytuacji skrajnych, które potem wyewoluują w mniej lub bardziej niepokojące wspomnienia, z których to Grażyna Skoczeń zbudowała swoją opowieść.

Wszystkie zawarte w tomie teksty dotyczą bycia na emigracji, co jak wiadomo jest swoistym wyzwaniem. Emigrant musi się zorganizować na nowo, a raczej gruntownie przeorganizować. Musi się odnaleźć w zagubieniu i musi dać radę nowemu, często dramatycznie innemu. Emigracja to zawsze w jakimś elementarnym sensie wybór, ostatecznie przecież zawsze możemy odmówić sobie czy innym udania się na emigrację, jakkolwiek to „udawanie się” ma nieskończoną ilość odcieni i nie zawsze kolor niebieski.

W zbiorze Ten zapach miał kolor niebieski autorka zebrała wspomnienia tych, których spotkała w swoim emigracyjnym życiu i ułożyła z ich opowieści coś na pograniczu niemożliwego, a przecież zaistniałego. Co bowiem można sądzić o synu, który podcina gardło ojcu, nastolatku gwałcącym swą przyrodnią siostrę czy ojcu, który za dużą kasę sprzedaje swą własną, jedyną córkę? Nie są to, wbrew pozorom, opowiadania kryminalne, jakkolwiek można by czasami tak pomyśleć. Emigracja ma przecież też ten mroczny wymiar i nie zawsze jest dobrowolnym wyjazdem z kraju za chlebem. Książka Skoczeń pokazuje, jak bardzo losy emigrantów są odmienne i tworzą różne, niekoniecznie jednak, bajki. Wieczny, sienkiewiczowski stereotyp politycznego zesłańca, kultowego latarnika, czy emigranta za chlebem jest już znacząco wyeksploatowany i daleki o tego, co tu i teraz. Można oczywiście żyć mitem, ale mitologizacja jest dobra i płodna w literaturze, sferze cudownej lub strasznej fikcji. W życiu może być przekleństwem. Jest coś z tej paranoi zmitologizowanych, emigranckich dziejów w opowiadaniu (Nie) chciany, które obezwładnia absurdem wydarzeń, jakie fundują nam politycy. Młody człowiek decyduje się opuścić Polskę w roku 1968, ale nie może tego zrobić. Dlaczego? Wcześniej musi oddać coś państwu polskiemu. Coś, co nosi w sobie. Skoczeń przerzuca nas z jednej historii w drugą i czasem nie możemy pozbyć się obezwładniającego wrażenia smutku. Dlaczego? Nawet w historiach, w których zapach emigranckich doświadczeń ma kolor sukcesu, zawsze gdzieś skrywa się dziwna plątanina, samotności, rozczarowania, braku spełnienia, porzucenia czy niedopasowania. Czym zatem jest emigracja? Szczęściem w nieszczęściu, spełnieniem w niespełnieniu, rozczarowaniem w oczekiwaniach czy raczej tychże odwrotnością: radością z nowego, wyzwaniem ku lepszemu, samospełnieniem i urealnieniem marzeń?

Opowiadania zawarte w tomie Ten zapach miał kolor niebieski pozostawiają nas sam na sam z tymi momentalnymi prześwitami, które możemy dostrzec w życiorysach innych. Emigracja wymusza na człowieku działania niekoniecznie zawsze dobre i niekoniecznie zawsze złe. Zawsze natomiast ma w swej istocie, często skrywaną, obietnicę wyprawy po złote runo, którego zdobycie rozwiąże nasze problemy, uczyni nas spełnionymi i szczęśliwymi. Jazonowi i Argonautom to się udaje – raj utracony zostaje przywrócony dzięki odwadze, bezkompromisowości i umiejętności radzenie sobie z nieznanym. Jazon zdobywa złote runo, ale to przecież tylko cudowna historia, mitologiczna bajka.

Ten zapach miał kolor niebieski też niesie w sobie historie o wyprawie po złote runo, niekoniecznie jednak zawsze ze szczęśliwym zakończeniem owej niekończącej się podróży, jaką jest emigracja.

Zbyszek Kruczalak