----- Reklama -----

Luxahaus Beyond

(773) 205-0303

Zaloguj się
Subskrybuj

13 stycznia 2017

Udostępnij znajomym:

Bestseller, jak sama nazwa wskazuje, jest czymś, co się najlepiej sprzedaje. Popularność zatem tego czegoś, najlepiej się sprzedającego, mierzona jest ilością, a niekoniecznie jakością. Jak powszechnie bowiem wiadomo - nie wiadomo, dlaczego coś się sprzedaje najlepiej, a coś najgorzej. Bestseller, mimo że może określać jakikolwiek przedmiot handlu, jest terminem tradycyjnie kojarzonym z rynkiem książki. Naznaczenie publikacji terminem „bestseller” ma zdecydowany, bardzo mocny walor pozytywny. Jeśli jakaś książka znajdzie się na liście bestsellerów (a zestawień takich jest mnóstwo), staje się godna uwagi – dlaczego? Nie bardzo wiadomo. Jak już wielokrotnie pisałem nieznane są ścieżki, jakimi podąża sława i popularność, a przede wszystkim wielkie pieniądze, które spadają na ludzi związanych z wypromowaniem takiego tytułu.

Znakomitym przykładem super bestselleru, który nie jest ani literacko wybitny, ani tematycznie nowy, ani autorsko oryginalny, ani w żaden sposób odkrywczy i artystycznie powalający, jest erotyczna trylogia E.L. James rozpoczynająca się tomem „Pięćdziesiąt twarzy Greya”. Ten extra-super-mega hit jest nieustannie kupowany i pożądany przez czytelników, mimo że pojawił się na rynku już w 2012 roku, reklamując się już wtedy jako:

Niezwykły sukces damskiego porno inspirowanego cyklem "Zmierzch"! "Pięćdziesiąt twarzy Greya" to powieść, która odmieniła życie seksualne milionów kobiet!

Smagnięcia pejczem, skórzane pasy krępujące ręce, podniecające ukąszenia... Za posiadanie książki markiza de Sade groziło kiedyś więzienie. Czasy się zmieniły, "50 twarzy Greya" E. L. James możemy dziś kupić bez takich konsekwencji. W USA w ciągu trzech pierwszych miesięcy powieść sprzedała się w liczbie 20 milionów egzemplarzy!]

Pod pseudonimem E. L. James ukrywa się była producentka telewizji BBC Erika Leonard. Początkowo zamieszczała swoją twórczość na blogu fanów sagi o wampirach - miała to być kontynuacja losów bohaterów "Zmierzchu". Jej wpisy zostały jednak usunięte jako zbyt pornograficzne.

Wydawnictwo, które odważyło się opublikować książkę Leonard, nie spodziewało się takiego sukcesu i burzy medialnej. Niedawno w bitwie o zekranizowanie "Pięćdziesięciu twarzy Greya" brały udział największe wytwórnie filmowe. Krucjatę przeciwko powieści rozpoczęli już niektórzy duchowni. Autorka jeszcze podgrzewa atmosferę, mówiąc w wywiadach, że w "50 twarzach Greya" opisała tylko swoje fantazje erotyczne.

Zostawmy jednak to bestsellerowe szaleństwo na boku i powróćmy do naszej listy 10 książek roku 2016, które po porostu warto mieć na półce. Zestawienie takie zrobiło paru autorów „Magazynu do Czytania - Książki” i do tej poru udało nam się przytoczyć siedem z dziesięciu tytułów:

„Mam na imię Lucy” autorstwa Elizabeth Strout (tytuł uznany za książkę roku)

„Głód” Martina Caparrosa (wydarzenie w kategorii reportażu)

„Rzekomo fajna rzecz, której nigdy więcej nie zrobię” znakomity esej, który napisał David Foster Wallace.

„Małe życie” (Hanya Yanagihara)

Piąte miejsce na liście zajmuje znowu reportaż, tym razem polskiego autora, Włodzimierza Nowaka zatytułowany „Niemiec – wszystkie ucieczki Zygfryda”.

Kolejny tytuł, tym razem reprezentujący opowiadania (short stories) to „10 gudnia” George Saundersa,

Pozycję numer siedem n liście zajęła biografia „Gajcy. W pierścieniu śmierci” Stanisława Beresia.

Ósmą pozycję okupuje „Król” Szczepana Twardocha. Łukasz Grzymisławski pisze o tym tekście, iż choć jest to "efekt uboczny pracy nad głośną /Morfiną/, zdaje się przewyższać ją pod każdym względem. […] Twardoch jakby po raz pierwszy całkowicie zapanował nad swoim pomysłem. […] /Król/ trzyma się schematu powieści noir, ale służy do karnawału, czyli odwrócenia na chwilę ról wyznaczonych przez stereotyp albo historię”.

Tak o „Królu” piszą inni:

/ Żydowski gangster. Polskie piekło. Warszawa 1937.

Nowa powieść Szczepana Twardocha.

Piękne samochody, kobiety, zimna wódka i gorąca krew. Boks, dzielnice nędzy i luksusowe burdele, błoto Woli i eleganckie ulice Śródmieścia. Żydzi i Polacy. Getto ławkowe i walki uliczne. Etniczny, społeczny, religijny i polityczny tygiel Warszawy 1937 roku. A ponad wszystkimi podziałami zasady gangsterskiego świata, w którym siła jest najcenniejszą walutą.

Wszystko zaczyna się w zatłoczonej sali Kina Miejskiego, gdzie rozentuzjazmowana publiczność przygląda się walce bokserskiej. Trwa ostatnie starcie w meczu o drużynowe mistrzostwo stolicy. Polscy kibice dopingują reprezentanta Legii — znanego falangistę Andrzeja Ziembińskiego. Z żydowskich trybun dobiegają okrzyki na cześć zawodnika klubu Makabi Warszawa, Jakuba Szapiry. Ten wieczór należy do niego. Wśród wiwatów jednych i gwizdów drugich, triumfowi Szapiry przyglądają się siedemnastoletni Mojżesz Bernsztajn oraz Kum Kaplica — stary bojownik PPS, socjalista i król warszawskiego półświatka.

Czterdzieści lat później, w Tel Awiwie, emerytowany żołnierz Mosze Inbar pochyla się nad maszyną do pisania, by powrócić do wieczoru, w którym po raz pierwszy ujrzał na ringu pięknego, zuchwałego i niezmiernie pewnego siebie boksera. Wówczas nie wiedział jeszcze, że w 1937 roku to właśnie Szapiro, prawa ręka Kaplicy, zabił jego ojca z powodu niespłaconego długu. Nie przypuszczał też, jak wiele w jego życiu zmieni jeden wieczór i spotkanie z Kumem Kaplicą…

Targani namiętnościami bohaterowie, żywe konflikty i emocje, wciągająca akcja i jej nieprzewidywalne zwroty. Do tego pierwszy w polskiej powojennej literaturze tak ciekawy i wolny od mitologizowania portret żydowskiego bohatera oraz pasjonujące realia Warszawy lat 30. XX wieku. Literacki knock-out./

Dziewiąte miejsce przypada w udziale powieści „Galicjanie” Stanisława Aleksandra Nowaka. Jest to „najosobliwsza powieść roku, która może nie od razu daje się polubić, za to skuszonym oferuje kilka niespodzianek. Ewentualna bariera, którą trzeba na początku pokonać, jest język – wymyślony przez niemal 60-letniego debiutanta, który komponował tę arcyoryginalną tysiącstronicową książkę przez długie lata, obficie czerpiąc ze źródeł. Etnograficznych, dodajmy, bo rzecz rozgrywa się na przestrzeni z górą stulecia i stanowi – nie pierwszą i na pewno nie ostatnią, bo wyparte plebejskie korzenie naszego narodu to obecnie modny temat – epicką próbę odmalowania chłopskiej doli pod polskim panem i austriackim zaborem”. (Ł. Grzymisławski)

A tak piszą o tej książce inni:

/ Fascynująca opowieść o świecie, którego już nie ma.

Zaborów, galicyjska wieś pod Rzeszowem, licząca około tysiąca dusz. Losy jej mieszkańców wyznacza historia. Jak sięga ludzka pamięć, co i rusz przemaszerowywały tamtędy obce wojska, austriackie, rosyjskie, francuskie, polskie oddziały powstańcze. A koniec XVIII i cały XIX wiek obfitują wszak w wojny i powstania…

W 1812 roku w niezwykłych okolicznościach przychodzi na świat Jan Hyndryk Kończyświat, zwany Hynkiem. Zarówno jego własne losy, jak i dzieje jego synów i wnuków w niespotykany sposób łączą się z wielkimi wydarzeniami epoki.

"Galicjanie" to niezwykła opowieść, w której radość plecie się ze smutkiem, a życie nieustannie zmaga się ze śmiercią. Wyraziści bohaterowie, wierność historycznym realiom, a przede wszystkim żywy, plastyczny język pozwalają podczas lektury poczuć atmosferę dziewiętnastowiecznej Galicji./

Pełny tekst artykułu „10 książek roku 2016” w: Książki, Magazyn do Czytania, NR 4(23) Grudzień, 2016

Kontynuacja w przyszłym tygodniu.

Zbyszek Kruczalak

----- Reklama -----

MCGrath Evanston Subaru

----- Reklama -----

Dentysta

----- Reklama -----