Wirus obnażył nasze słabości
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Zaczęło się niewinnie kilka tygodni temu, od krótkiej informacji prasowej mówiącej, iż nikotyna w pewnym stopniu blokuje możliwość wnikania koronawirusa do ludzkiego organizmu. Przynajmniej do takich wniosków doszli naukowcy francuscy, którzy wyraźnie zaznaczyli, że potrzebne są dalsze badania, gdyż ich wnioski opierają się jedynie na analizie danych statystycznych. Temat podchwyciło kilka zespołów badawczych, których wstępne opinie są podobne, ale w dalszym ciągu nic nie jest potwierdzone.

Bez podawania nazwisk, bo strasznie skomplikowane i mało kto je zapamięta, warto przypomnieć, że grecki naukowiec, lekarz, kardiolog, wielki przeciwnik tytoniu w jakiejkolwiek formie, przyznał, iż w wstępne badania nie potwierdzają, by nikotyna podwyższała ryzyko komplikacji podczas Covid-19. To tak, jakby powiedział "palcie, palcie wszyscy". No dobra, podam dane personalne, bym nie był posądzony o zmyślanie – dr Konstantinos Farsalinos. Założę się, że teraz kilka osób pomyślało, że jednak zmyślam. Nie, dr Farsalinos istnieje, działa, bada i publikuje dużo na ten temat.

Chwilę później jeden ze znajomych z dużego miasta na wschodnim wybrzeżu poinformował, że wprawdzie nigdy nie palił, ale zaczyna rzuć tytoń i pyta o sugestie dotyczące smaku i produkujących go firm. Swoją drogą do dziś nie wiem, dlaczego mnie o to pytał, temat jest mi totalnie obcy. Inny kolega, również zdalnie, bo przez Skype i z odległości 2,036 mil sprzed drzwi jego domu – sprawdziłem w Google - po 3 latach bez dymka powrócił do nałogu, choć jak zaznaczył, pali zdecydowanie mniej – paczka wystarcza mu na dwa dni. Trzeci poważnie zaczął się nad tym wszystkim zastanawiać, analizować, rozpatrywać bliższe zapoznanie się z jedną z najsilniej uzależniających substancji na świecie, ale żona strzeliła mu ręka w grzywkę i się zastanawianie skończyło.

Nie wiem, czy to domena wyłącznie mężczyzn, takie dość frywolne podejście do tematów zdrowia i życia, bo wśród znanych mi kobiet podobne myśli się nie pojawiły. Z drugiej strony mężczyźni uważani są za bardziej bojaźliwych jeśli chodzi o zdrowie - coś w tym jest, potwierdzam - więc może w ten sposób zamanifestował się strach przed koronawirusem – zaczynamy palić i rzuć tytoń, a co nam szkodzi…

Przyznam też, że kiedy sam usłyszałem tę wiadomość, zrobiłem wielkie oczy i przez moment, moment dosłownie, maleńki momencik, ale jednak, pomyślałem że oto dany jest mi pretekst, by rzucić to męczące rzucanie papierosów. Oprzytomniałem jednak szybko.

Lekarze są zgodni i mówią, byśmy przestali myśleć o głupotach i rzucać się na każdą niesprawdzoną lub niepotwierdzoną informację na temat potencjalnego lekarstwa na koronawirusa. Palenie powoduje tak rozległe spustoszenie w organizmie, że w razie zachorowania przechodzimy chorobę gorzej, jesteśmy podatni na komplikacje i szanse pełnego wyzdrowienia mamy niższe.

Co nie znaczy, dodają, że nikotyna nie blokuje wirusa. Okazuje się, że o ile palenie to wstrętny i szkodliwy nałóg, o tyle wspomniana substancja może mieć jakieś pozytywne działanie w przypadku Covid-19. Nikt nie wie nic na pewno, ani czy w ogóle, w jaki sposób, w jakiej dawce i przy jakim sposobie podawania. Poza tym wspomniany wcześniej francuski naukowiec to Jean-Pierre Changeux, który całą akcję zapoczątkował, miał przed laty przelotny romans z firmami tytoniowymi, od których dostał ponad 200 tysięcy dolarów za pewną usługę.

Mimo wszystko niepokoi fakt, że w ostatnich miesiącach wzrasta liczba sprzedawanych paczek papierosów i tytoniu. Osobiście jestem zdania, że nie ma to wiele wspólnego z niesprawdzonymi badaniami, w końcu tylko moi znajomi nie są w stanie podnieść średniej krajowej.

Według mnie to wynik zmiennych warunków życia, stresu i braku perspektyw.

W końcu pandemia obnażyła skrywane lub po prostu niezauważane do tej pory słabości społeczeństwa i jego problemy. To nie moja opinia, ale podpisuję się pod tym spostrzeżeniem i przekazuję je dalej.

Zastanówmy się nad tym… w niektórych rejonach na powrót wzrasta liczba uzależnionych od heroiny i fentanylu, za chwilę będziemy mówić o wzroście liczby ofiar śmiertelnych tego nałogu. Czy rzeczywiście winny jest koronawirus? Nie, to nasza słabość i szukanie pretekstu. 

O warunkach panujących w domach opieki dla osób starszych nie mówiło się dotąd wiele, potrzeba było pandemii i tysięcy przypadków śmierci, by zajrzały tam komisje zdrowia i służby socjalne. Potrzebny był pretekst, tak jakby wcześniej tysiące skarg nie wystarczyły.

Ktoś słusznie według mnie zauważył, że gdy zamknięto szkoły, nagle okazało się, jak wiele z nich jest w ogóle niepotrzebnych. Bo zamiast edukować, zamieniły się one w przechowalnie dla dzieci i młodzieży. Wyszło na jaw, jak wiele jest nieprzystosowanych na taką okoliczność.

Przy okazji, by oberwało się wszystkim po równo, okazało się, że część rodziców nie ma pojęcia jak wychowywać swe dzieci, uczyć je, pokazywać świat i życie, a nawet karmić. Oddać do szkoły, nie myśleć co dalej – oto motto przyświecające wielu z nich. Tragedia dla dziecka jest wtedy, gdy nie dbając o jego rozwój rodzic oddaje do szkoły, w której funkcjonują jedynie uzbrojona ochrona i stołówka. Do kogo ma później mieć pretensje, rodziców czy beznadziejnego systemu?

Mówiło się od wielu lat, że amerykańska gospodarka to głównie liczby fruwające na ekranach komputerów. Właśnie zyskujemy tego potwierdzenie. Giełda jest oderwana od ekonomii, funkcjonuje niezależnie i w oparciu o pieniądze z Rezerwy Federalnej. Nie jesteśmy w stanie przebranżowić rynku na produkcję sprzętu ochronnego, bo niemal nie ma tu żadnej produkcji.

Gdyby dziś zniknęli politycy, pewnie nawet byśmy tego nie zauważyli. Kongres, kolejny już, jest bezproduktywny. Od lat nie odbyła się tam konstruktywna dyskusja na tematy naprawdę dla nas ważne. Każdy ciągnie w swoją stronę i chroni własny tyłek. W obliczu pandemii jedyne czym żyją, to kolejne wybory.

Do tego nawet wspólna niedola nie jest w stanie nas do siebie zbliżyć i choć w niewielkim stopniu złagodzić obyczaje. Ordynarne odzywki pod adresem osób wypowiadających inne opinie. Wyzwiska. Groźby. To wszystko, co potrafimy?

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym: