Yan Lianke i dziecko w czasie
----- Reklama -----
Zbyszek Kruczalak

Zbyszek Kruczalak


www.domksiazki.com

Udostępnij swoim znajomym:

Jeśli dziecko w czasie to tylko utwór zespołu Deep Purple, o czym absolutnie nie chciałem pisać, ale moc skojarzeń jest potężna, zatem przyjrzyjmy się testowi piosenki, zanim zanurzymy się w czasowości powieści Yan Lianke. Najpierw wersja angielska:

Sweet child in time you'll see the line
The line that's drawn between good and bad
See the blind man shooting at the world
Bullets flying taking toll

If you've been bad, Lord I bet you have
And you've not been hit by flying lead
You'd better close your eyes
You'd better bow your head
Wait for the ricochet

(I wanna hear you screaming)

A teraz wersja polska:

Słodka dziecino, z czasem dostrzeżesz granicę
Granicę, oddzielającą dobro od zła
Zobaczysz ślepca strzelającego do świata
I żniwo zbierane przez latające pociski

Jeśli byłeś niedobry, Boże, jestem pewien, że byłeś
I nie zostałeś trafiony latającym ołowiem,
Lepiej zamknij swe oczy
Lepiej pochyl głowę
I czekaj na rykoszet

(Chcę usłyszeć, jak krzyczycie)

Zaledwie osiem linijek zinterpretowanych muzycznie w pięciu minutach wykonywania utworu, który zrobił ogromne wrażenie i do dziś uważany jest za najwybitniejsze osiągnięcie Deep Purple. Jak to się ma do powieści Yan Lianke? Wielorako !

Po pierwsze łączy je dziecko, po drugie czas, po trzecie „granica oddzielająca dobro i zło”. Ale jakie to połączenia, a jeśli już są, to jak i dlaczego?

Czasowość jest u Lianke czymś tak oczywistym i przez to niezauważalnym, jak oddychanie dla każdego z nas. Czy oddajemy się nieustannej refleksji nad swoim sposobem oddychania? Jeśli jesteśmy oświeceni to być może, ale ilu z nas jest?

Dziecko – jest to postać skrajnie wieloznaczna i częściowo nieuchwytna, jakkolwiek zasadnicza dla zrozumienia konceptu świata przedstawionego w Czteroksięgu – zdecydowanie najwybitniejszego utworu Yana Lianke. Dziecko jest oddane sprawie budowania szczęśliwego i jedynie słusznego sytemu powszechnej szczęśliwości zgodnie z wytycznymi chińskiej partii. Jest tak głęboko zaangażowane w propagandowe koncepty i zarządzenia partyjnych decydentów, że decyduje się na samo ukrzyżowanie, gdy jego plany i pomysły spełzają na niczym. Ktoś jest lepszy od niego – co za dramat! Wszystko dla partii i wszystko dla partyjnej nagrody, a tu ktoś wytopił lepszą stal i lepiej ją zaprezentował. Nici z wizyty w Pekinie i nici ze spotkania z Największym z Największych. A zatem „dziecko Lianke” i „dziecko w czasie” to zadziwiające konstrukty bytujące w powiewie historii, której wydarzenia stanowią o ich – dzieci - stawaniu się. Te dwie wersje dziecka są wzajemnym przenikaniem się sprzeczności.

Deep Purple daje dziecku w czasie wyrazistą nadzieję, śpiewając:

„Słodka dziecino, z czasem dostrzeżesz granicę
Granicę, oddzielającą dobro od zła”

Lianke odziera dziecko ze złudzeń wrzucając go w mroki depresji i ostatecznie w akt samo ukrzyżowania.

Gdzie tu czas, a jeśli już to jak? Jak mówi Andrzej Leder w znakomitym wywiadzie Nadzieja matką odważnych, zmieszczonym w Magazynie Opinii Pismo (Luty, 2021, s.26-33) nie ma nadziei bez czasu, to właśnie czasowość konstytuuje nasze łudzenie się, co zadziwiające w obu kierunkach, tym ku przyszłości i tym ku przeszłości:

„Różnego rodzaju głębokie problemy psychiczne – niektóre formy depresji i psychoz – polegają między innymi na tym, że zanika poczucie czasu. To znaczy, że ktoś przeżywa siebie niejako w „pozaczasie” – w jakiejś ponurej wieczności albo w jakimś wirze czasu, który jest bardzo trudny do wyrażenia. W momencie, kiedy zanika czas, zanika też nadzieja. To bardzo widoczne w depresji. […] Tu odwołuję się do eseju Zygmunta Freuda Żałoba i melancholia, który wydaje mi się niesłychanie ważny w tej dyskusji. Jeżeli nie potrafimy się rozstać z pewnymi obiektami, które tracimy, to nie mamy szans na nadzieję, bo zapadamy się w coś, co dzisiaj nazywa się depresją. Tkwimy wtedy przy tej swojej utracie, przy zranieniu, przy traumie, w pewnym sensie budując sobie tożsamość zranioną, depresyjną”. (tamże, s. 28 i 31)

Jak pamiętamy, Deep Purple śpiewa: „Słodka dziecino, z czasem dostrzeżesz granicę, Granicę, oddzielającą dobro od zła” – nawet jeśli będziesz musiała (dziecino) doświadczyć tegoż, jako coś okrutnie bolesnego i traumatycznego.

Yan Lianke zostawia nas natomiast w horyzoncie czasu wstecznego, które to doświadczenie jest fundamentalne dla rozumienia jego konceptu rzeczywistości chińskiej, zarysowanego we wstępie do Kronik Eksplozji i fenomenalnie rozwiniętego w ostatnim rozdziale Czteroksięgu, który jest oszałamiającą i paradoksalną wersją mitu o Syzyfie. Co to za koncept? Oczywiście absurdalny i oczywiście mitorealistyczny. W Kronikach Eksplozji pisze:

„Prawda mitorealizmu nie ma na celu dowiedzenia, że jeden plus jeden równa się dwa, ale sprawienie, by ludzie doświadczyli i poczuli, dlaczego jeden plus jeden nie równa się dwa. Dlaczego zajście zdarzenia B nie ma żadnego związku ze zdarzeniem A”. (s.10/11) […] "…mamy dziś w Chinach nierzeczywistą rzeczywistość, nieistniejące istnienie, niemożliwe możliwe. Świat, w którym rządzą dziwne prawidłowości, niewidzialne i nienamacalne. Nową logikę i nowy rozsądek”. (s.6/7)

Wygląda zatem, iż mamy tu także do czynienia z nową czasowością, w której Syzyf nie wtacza w rozpaczliwej, absurdalnej męce i wielkim wysiłku kamienia pod górę, ale stacza go z równym trudem z góry (efekt boskiej kary za obdarowanie dziecka spojrzeniem). Jakim cudem? A jeśli już to po co? Być może dlatego, że w pewnym momencie owego wytaczania w górę (gdy spotyka dziecko) i staczania w dół (gdy widzi buddyjski klasztor) dostrzega w tym swoisty porządek i sens. Jakim cudem? Cudem odgórnego zrządzenia losu i czasowości, która jednak daje nadzieję, mimo wszystko, bo jak pisze Lianke:

„Jeśli (Syzyf)pogodzi się i zaakceptuje wynikające z kary trudności, zmiany, nudę, absurd i śmierć, wtedy traci ona sens”. (s.340)

Zbyszek Kruczalak