Zabawa w kotka i myszkę z asymetrią w tle
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Asymetria w powieści Lisy Halliday jest niejawna. Jeśli w, stanowiącej istotne odniesienie do tego tekstu, „Alicji w krainie czarów” raczej problemów z usytuowaniem asymetryczności światów nie mamy (odbicie zwierciadlane, krzywe lub w przeniesieniu na drugą stronę, albo w odwróceniu), to u Halliday są one wyraźnie niewyraźne. Ta nieostrość tytułowego pojęcia może doprowadzać czytelnika do szału, ale może też być inspiracją do ciekawej zabawy z tekstem, czyli z tym, co stanowi o jego istocie, a raczej o granicach między tym, co tu i tam. To znaczy z czym? Z całą pewnością z rzeczywistością realną i życzeniową, z tym co „prawdziwe” tylko w obrębie okładek powieści i tym co „prawdziwe” poza nią. Takie opozycje jak fikcja i świat realny, mężczyzna i kobieta, młodość i starość, wolność i niewola, prawo i bezprawie, miłość i obojętność, JA i TY konstytuują to, co stanowi o asymetryczności świata przedstawionego powieści Lisy Halliday. Ale co to jest tak naprawdę i czy w ogóle jest? A jeśli już, to gdzie przebiega owa zasadnicza oś asymetrii między tymi kategoriami.

Przypomnijmy jednocześnie, że asymetria niekoniecznie (jeśli w ogóle) zawiera w sobie termin: przeciwieństwo. Poszukiwania więc asymetryczności w zestawieniach typu: młodość-starość czy fikcja-rzeczywistość prowadzi na manowce, żeby nie powiedzieć donikąd. Asymetria to raczej podobieństwo, jeśli nie w odwróceniu (na przykład o 180 stopni), to jakimś odbiciu, niekoniecznie lustrzanym.

W powieści Lisy Halliday mamy dwa różne światy: głupoty i szaleństwa - na pozór nieprzystające do siebie rozdziały książki, które nie mają (pozornie) ze sobą nic wspólnego. Świat Alice i Ezry to świat wielkiego miasta, wyrafinowanych znajomości, wygodnego i drogiego życia naznaczonego cieniem samotności, tęsknoty, przyjemnego zepsucia, sukcesem i pieniędzmi. Świat drogich dzielnic, dobrych adresów, prestiżowych zawodów i nagród.

„Szaleństwo” przenosi nas z Nowego Jorku do Londynu, a dokładniej na lotnisko Heathrow i to nie na przestronne jego terminale, ale do klaustrofobicznego, mrocznego pomieszczania, w którym przetrzymywany jest Amar, Amerykanin kurdyjskiego pochodzenia.

„Historia ta nie ma bezpośredniego związku z miłością Alice i Ezry: inny czas, inne miejsce, inni ludzie. A jednak trudno nie czytać jej jako odbicia, z tym że lustro to krzywe zwierciadło, a obraz jest zgodnie z tytułem asymetryczny”. (w: J. Jarniewicz, Rewelacyjna "Asymetria" Lisy Halliday. Jak pisałby Philip Roth, gdyby był kobietą, w: Gazeta.pl)

Naprawdę? To wygląda raczej na wątpliwe poprowadzenie osi asymetrii między Głupotą i Szaleństwem, ale gdzie szukać owej osi, albo jak ją poprowadzić, by odkryć asymetryczne uwarunkowania owych światów?

Jeśli asymetria nie niesie w sobie przeciwieństwa, a jest w istocie swej raczej formą podobieństwa różniącą się jednakowoż czymś od oryginału, to czym ona jest w kontekście Głupoty i Szaleństwa?

O dziwo, z całym bagażem znaczenia słowa „dziwo”, doskonałą definicję asymetryczności daje militarne jej osadzenie. Kto by się spodziewał? Zobaczmy:

„Konflikt asymetryczny – to starcie dwóch odmiennych typów organizacji, sposobów myślenia i działania, a często także nawet sposobów życia.

Wbrew potocznemu rozumieniu konfliktu asymetrycznego nie można sprowadzać do starcia zbrojnego przy niewspółmiernej różnicy potencjałów – strony silniejszej ze słabszą pod względem liczebności, techniki czy wyszkolenia. Termin ten oznacza raczej sposób działania niż wielkość użytych sił. O asymetryczności wojny czy konfliktu stanowi istnienie fundamentalnych między stronami różnic, które determinują podejście do konfrontacji zbrojnej. Przeciwnik asymetryczny dąży zazwyczaj do takiego rozegrania konfliktu, aby druga strona nie zdecydowała się na wykorzystanie swojej przewagi, nawet gdy jest to możliwe ze względów taktycznych czy technicznych”. (za: wikipedia.pl)

Jak wyraźnie tu zaznaczono, asymetria w tym rozumieniu nie oznacza przeciwieństwa: większy-mniejszy, potężniejszy-słabszy, a jest raczej uczasownikowaniem wojennego starcia. Czyli nie CO, ale JAK – bo CO jest oczywiste, natomiast JAK może mieć różne realizacje.

Ciągle, rzecz jasna, mówimy w tej definicji o wojnie, ale jest to działanie odmienne od tradycyjnego. Ciągle pozostajemy w kręgu działań wojennych, ale mają one charakter raczej nękania, zastraszania, powstrzymania, osłabiania, aniżeli pokonania frontalnie, w boju czy bezpośrednim starciu.

Zatem asymetryczności w powieści Lisy Halliday należałoby szukać w czymś, co jest starciem „dwóch odmiennych typów organizacji, sposobów myślenia i działania, a często także nawet sposobów życia”. Mamy więc STARCIE, a nie BRAK, jak to ma miejsce w tradycyjnej definicji, gdzie „asymetria z gr. asymmetría to BRAK proporcji, symetrii, harmonii” (za: słownik języka polskiego, PWN)

Różne światy? Różne organizacje? Różne sposoby myślenia? Głupota i szaleństwo? Ta sama rzeczywistość współczesności, ale w różnych odsłonach. Te same kategorie społeczne i polityczne (wolność, równość, etc.), ale odmiennie intepretowane. Te same, odwieczne uczucia (miłość, samotność, etc.), ale różnorodnie uwarunkowane kulturowo. Jeden świat, ale w różnych odbiciach, w odmiennych realizacjach: tych rzeczywistych (realnych) i tych literackich (fikcjonalnych), w których mieszczą się wszelkie ich podkategorie kulturowe: ideologiczne, społeczne, polityczne i jakiekolwiek inne. Świat Alice i Ezry jest wprawdzie też światem Irakijczyka Amara, ale w pewnym odwróceniu i tylko swoiście. Jest on wprawdzie Amerykaninem dwu paszportów, obywatelem świata, wykształconym, utalentowanym i świadomym swych praw – ale jest jednocześnie Irakijczykiem – a to natychmiast kreuje oś asymetrii świata „Szaleństwa” względem świata „Głupoty” w tym absurdalno-ironiczno-groteskowym odbiciu, które znamy z doświadczeń „Alicji w krainie czarów”.

Aby lepiej tę paradoksalność asymetrii Głupoty i Szaleństwa dojrzeć, trzeba posłuchać / przejrzeć tekst wywiadu radiowego Ezry, który stanowi trzeci rozdział powieści:

„Ezra pojawia się tu w roli publicznej – występ w telewizji jest wszak autokreacją. To spektakl, druga strona lustra – wydaje się przypominać Halliday. Nie bez powodu spektaklem właśnie kończy powieść, której tematem jest m.in. świat „po drugiej stronie lustra”. Ten, którego po odłożeniu książki na półkę nigdy nie powinniśmy tracić z pola widzenia. (za: J. Jarniewicz)

Kontynuacja za tydzień.

Zbyszek Kruczalak

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym: