----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Tomasz Leszkowicz

Tomasz Leszkowicz


 

Udostępnij swoim znajomym:

W historii odzyskania przez Polskę niepodległości data 6 sierpnia zajmuje szczególne miejsce – tego dnia w 1914 roku z Krakowa do Królestwa Polskiego wyruszyła Pierwsza Kompania Kadrowa z Józefem Piłsudskim na czele. Wydarzenie to obok swojego rzeczywistego znaczenia zyskało także skrzydlatą legendę.

Gdy po wygaśnięciu rewolucji 1905 roku w Królestwie Polskim Józef Piłsudski dokonywał rozrachunku ze swojej dotychczasowej działalności niepodległościowej, mógł wskazać zarówno porażki, jak i aktywa, które mogły procentować w przyszłości. Jako jeden z liderów Polskiej Partii Socjalistycznej – nielegalnej lewicy patriotycznej – poniósł klęskę polityczną. Rewolucja, mimo wysiłków i przelanej krwi, nie przyniosła radykalnej zmiany sytuacji Polaków, chociaż zmusiła carat do ustępstw i złagodzenia kursu w pewnych obszarach (co wykorzystała zresztą endecja). W samym PPS doszło do rozłamu – lewe, bardziej rewolucyjne skrzydło partii postawiło na współpracę z radykalniejszą i mniej narodową Socjaldemokracją Królestwa Polskiego i Litwy, skupiona wokół „Wiktora” (czyli Piłsudskiego) frakcja patriotyczna znalazła się w mniejszości.

Były też jednak plusy tej sytuacji – przyszły Marszałek zgromadził wokół siebie całe grono zdolnych, zaangażowanych i posłusznych działaczy, wywodzących się przede wszystkim z szeregów Organizacji Bojowej PPS, odpowiedzialnej w czasie rewolucji za ochronę demonstracji, zamachy na policjantów rosyjskich i akcje ekspropriacyjne, czyli napady na pociągi pocztowe i banki. Piłsudski w większości nie musiał już dogadywać się ze swoimi towarzyszami, o podobnym stażu w partii – przewodził młodszym aktywistom, którzy uznawali jego niepodważalny autorytet i byli mu całkowicie wierni. To właśnie na bazie tych kadr we Lwowie, pod zaborem austriackim, powołano Związek Walki Czynnej – konspiracyjną organizację niepodległościową, która miała budować kadry przyszłego wojska polskiego i odejść od politycznych związków z lewicą.

Przywódcy ruchu w 1910 roku wykorzystali przepisy prawne Austro-Węgier do powołania legalnej ekspozytury dla swojej działalności – Związku Strzeleckiego we Lwowie i Towarzystwa „Strzelec” w Krakowie. Austriackie prawo pozwalało bowiem na powoływanie… organizacji paramilitarnych, które mogły wspierać szkolenie przedpoborowych i rezerwistów i tym samym (w teorii) przysłużyć się wysiłkowi militarnemu cesarstwa. Strzelcy otrzymywali przestarzałą broń do ćwiczeń, mogli nosić mundury, organizować ćwiczenia i wykorzystywać oficjalnie wojskowych instruktorów. Wraz z podobną organizacją, założonymi przez nieco młodszych działaczy Polskimi Drużynami Strzeleckimi, piłsudczykowscy strzelcy stworzyli sprawny ruch, który zaznaczył swoją obecność w krajobrazie społeczno-politycznym Galicji. Przede wszystkim jednak przygotował setki mężczyzn (a także pewną grupę kobiet) do służby wojskowej i przyszłego objęcia stanowisk podoficerskich i oficerskich.

Gdy 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie młody serbski nacjonalista Gavrilo Princip zastrzelił austriackiego następcę tronu arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, w Europie rozpoczął się jeden z największych kryzysów politycznych w dziejach. Wojna wisiała w powietrzu, a system sojuszy (państwa centralne kontra ententa) zapowiadał, że naprzeciw siebie staną Austria i Niemcy przeciwko Rosji – mocarstwa, które w XVIII wieku dokonały rozbiorów Polski. Józef Piłsudski, ze swoim wielkim planem politycznym, czekał na moment, w którym mógłby na czele swoich kadr rozpocząć zbrojne powstanie przeciwko Rosjanom. Kryzys trwał miesiąc, a żeby było śmieszniej – przed jego zakończeniem wielu strzelców wyruszyło na wakacje, spodziewając się, że wszystko rozejdzie się po kościach (tak jak kilka lat wcześniej w czasie kryzysu bałkańskiego). Jednak ostatecznie 28 lipca Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii, co w wyniku dołączania do konfliktu kolejnych sojuszniczych mocarstw doprowadziło do wybuchu I wojny światowej.

Piłsudski czekał na ten moment. W początkach sierpnia zarządził mobilizację Związku Strzeleckiego oraz Polskich Drużyn Strzeleckich, które podporządkowały się jego rozkazom. Na krakowskich Oleandrach powołano do życia Pierwszą Kompanię Kadrową – oddział, który miał rozpocząć działania powstańcze. W jego składzie znalazło się wielu wpływowych później ludzi, m.in. Tadeusz Kasprzycki, Bolesław Wieniawa-Długoszowski czy słynni ułani, którzy jako pierwsi w ramach patrolu przekroczyli granicę, m.in. Władysław Belina-Prażmowski, Stanisław Grzmot-Skotnicki czy Ludwik Kmicic-Skrzyński. 6 sierpnia Komendant Piłsudski, w towarzystwie swojego szefa sztabu, Kazimierza Sosnkowskiego, wydał rozkaz wymarszu. W uroczystym przemówieniu ogłosił przy tym, że dawne podziały na ZS i PDS są zlikwidowane, a zgromadzeni żołnierze stanowią awangardę Wojska Polskiego.

Strzelcy przekroczyli granicę z Rosją i tocząc raczej mało intensywne walki ruszyli w kierunku Kielc. Mimo starań Piłsudskiemu nie udało się wywołać powstania antyrosyjskiego – miejscowa ludność była wobec niego nieufna, stojąc po stronie caratu i endecji. Po klęskach i odwrotach Kadrówka, podobnie jak kolejne pododdziały, zostały przyjęte przez Austriaków, tworząc słynny 1 Pułk Piechoty Legionów Polskich. Ich marsz ku niepodległości i sławie rozpoczął się z Oleandrów, a propaganda piłsudczykowska w okresie międzywojennym określił ich akcję jako przełomowy punkt w polskich dziejach. Jak zwykle bywa, „wielkie sukcesy” przyćmiły rzeczywiste znaczenie danych wydarzeń.

Tomasz Leszkowicz