----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Tomasz Leszkowicz

Tomasz Leszkowicz


 

Udostępnij znajomym:

Wczesną wiosną 1241 roku spokój średniowiecznych ziem polskich przerwał nagły, niespodziewany wróg. Pojawienie się azjatyckich koczowników wstrząsnęło całym krajem, niosąc za sobą wiele tragicznych konsekwencji.

Europa od najdawniejszych wieków zmagała się z najazdami koczowniczych plemion z głębi Azji. U schyłku cesarstwa rzymskiego, w połowie V wieku n.e., przez dzisiejszą Francję i Włochy przetoczyła się inwazja Hunów. Kilkadziesiąt lat wcześniej wyruszyli oni na zachód, doprowadzając do wielkiej wędrówki ludów. Attyla, król Hunów zwany „biczem bożym”, na czele swoich jeźdźców niósł na ziemie Rzymu pożogę, strach i śmierć. Z powodu jego nagłej choroby i śmierci w 453 roku inwazja Hunów została przerwana, a oni sami wypędzeni z Europy. Już jednak kilka wieków później, na przełomie IX i X wieku w Europie pojawili się krewni Hunów – Madziarzy. Swoją wędrówkę zakończyli w Kotlinie Panońskiej, skąd wyruszali na wyprawy łupiące Niemcy, Francję i Włochy. W 955 roku Otton I Wielki pokonał ich w bitwie na Lechowym Polu w Bawarii, co wstrzymało ich niszczycielskie wypraw i doprowadziło do przekształcenia się Madziarów w… dzisiejszych Węgrów.

Na przełomie XII i XIII wieku w głębi Azji narodziło się nowe imperium koczowników. Temudżyn, znany w historii jako Czyngis-chan, zjednoczył plemiona mongolskie i na ich czele ruszył na podbój świata. Udało mu się rzucić na kolana Chiny, złupić ogromne obszary Bliskiego Wschodu i rozciągnąć swoją władzę na połowę Azji. Gdy zmarł w 1227 roku, jego spadkobiercy nie zaprzestali ekspansji. Wnuk Czyngis-chana, Batu-chan, który otrzymał władzę nad zachodnią Syberią, w 1236 roku rozpoczął inwazję na zachód. W ciągu kilku lat podbił Ruś Kijowską, która przez następne dwa i pół wieku będzie podporządkowana mongolskiemu jarzmu. Szybkie, karne i wierne swojemu wodzowi oddziały mongolskie były jednak wciąż gotowe do dalszej ofensywy. Jej celem miały być Węgry oraz Polska.

W tym czasie dawne Królestwo mierzyło się z tzw. rozbiciem dzielnicowym – podziałem państwa między potomków księcia Bolesława Krzywoustego, który miał ochronić je przed konfliktami, doprowadził jednak do wielu problemów. Każda z części państwa Piastów – Wielkopolska, Małopolska, Śląsk, Mazowsze, Kujawy – była rządzone przez inną linię rodu, w praktyce niezależną od krewniaków. W tym czasie najpotężniejszą siłę na ziemiach polskich stanowili książęta wrocławscy – Henryk Brodaty i jego syn Henryk Pobożny. Tzw. monarchia Henryków śląskich była silnym, skupionym wokół bogatego regionu państwem, które rozwijało się m.in. dzięki sprowadzaniu osadników z Niemiec, wymianie handlowej i rozwojowi miast. Henryk Pobożny, od chwili śmierci swojego ojca w 1238 roku, był murowanym kandydatem do zjednoczenia ziem polskich i ponownej koronacji. Władał nie tylko rodzinnym Wrocławiem, ale także Krakowem, Sandomierzem i częścią Wielkopolski. Okazało się jednak, że w 1241 roku musiał poradzić sobie z nowym, śmiertelnym wyzwaniem.

W styczniu Mongołowie z rejonu Włodzimierza Wołyńskiego i Lwowa wysłali na ziemie polskie pierwsze oddziały, które miały rozpoznać obszar przyszłej inwazji. Głównym celem najeźdźców były bogate Węgry, uderzenie na Polskę miało jednak uniemożliwić Henrykowi Pobożnemu przyjście z pomocą południowym sąsiadom. Zimowe działania skończyły się zniszczeniem wielu wsi i miasteczek przez okrutnych jeźdźców ze wschodu. W marcu na Małopolskę ruszyły główne siły mongolskie w sile kilkunastu tysięcy zaprawionych w bojach wojowników. Miejscowe rycerstwo podjęło próbę obrony, ostatecznie jednak w bitwach pod Chmielnikiem i Tarczkiem zostało pokonane przez Mongołów. Horda koczowników niszczyła kolejne grody, choć nie zdobyła ani Wawelu, ani nie ruszyła na północ, w stronę Kujaw. Jej celem był bogaty Śląsk, na którym koncentrować miały się główne siły polskie pod wodzą Henryka Pobożnego.

Książe wrocławski musiał udowodnić własną siłę i powstrzymać najeźdźców. Pod swoją komendą zgromadził kilka tysięcy zbrojnych, w tym rycerzy z władanych przez siebie ziem, opolskich poddanych księcia Mieszka Otyłego oraz wysłanych na pomoc joannitów i templariuszy. Nie zdążyli natomiast przybyć na miejsce koncentracji sprzymierzeni z Pobożnym Czesi.

Do starcia, po wcześniejszym spaleniu Wrocławia, doszło pod Legnicą 9 kwietnia 1241 roku. Naprzeciw siebie stanęły dwie armie – polska, złożona z ciężkozbrojnego rycerstwa wraz z siłami wspierającymi, oraz mongolska, której trzon stanowili świetnie wyszkoleni jeźdźcy, uzbrojeni w szable oraz łuki, dosiadający zwinnych i szybkich koni. Według przekazów z epoki, pierwsza faza starcia była pomyślna dla wojsk księcia Henryka – pod naporem szarży rycerskiej udało się osiągnąć przewagę. Jednak Mongołowie wykorzystali swoją szybkość oraz inną chętnie używaną broń – podstęp. Według jednej z wersji udało się im oszukać hufce opolskie i zmusić je do ucieczki. Inny przekaz mówi, że zastosowali gazy trujące, które doprowadziły do chaosu w polskich szeregach. Efekt był jednak konkretny – Polacy i ich sprzymierzeńcy rzucili się do panicznej ucieczki. Henryk Pobożny został pojmany i ścięty. Mongołom udało się wypełnić zadanie związania sił polskich, wycofali się więc do głównych sił łupiących Węgry.

Najazd mongolski spustoszył południe ziem polskich i doprowadził do upadku monarchii Henryków śląskich. Klęska pod Legnicą wstrząsnęła ówczesną Polską, zapisując się na trwałe w polskiej pamięci, a przez kolejne wieki polscy władcy musieli dalej bronić się przed najazdami jeźdźców ze Wschodu.

Tomasz Leszkowicz