----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Rafał Jurak

Rafał Jurak


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

Coraz częściej w różnych miejscach musimy udowadniać, że jesteśmy sobą, a nie osobą, którą może chcielibyśmy być, albo ktoś nie jest nami, a my nim. Trochę skomplikowane i niemal pozbawione sensu zdanie, tak jak otaczająca nas rzeczywistość. I wcale nie chodzi o to, że to my chcemy kogoś oszukać, ale raczej o to, że nikt nie chce być odpowiedzialny za ewentualną pomyłkę. Poza tym coraz mniej się nam ufa i coraz bardziej chce się nas kontrolować. Jak wyświetlą się dwa zielone światełka, to ja. Jak nie, to niech inni się mną zajmą. Tacy w mundurach.

Obejrzałem kiedyś film, w którym młody, średnio przystosowany społecznie człowiek, poddaje się wojskowemu eksperymentowi polegającemu na zamrożeniu i zamknięciu w kapsule, która miała być otworzona po upływie kilku lat. Pojawiają się różne problemy i zamiast kilku, śpi lat kilkaset. Trochę, jak w naszej Seksmisji, ale na tym podobieństwa obu filmów się kończą. Człowiek ten budzi się po 500 latach w świecie, gdzie jego średni przecież iloraz inteligencji okazuje się najwyższym na planecie. Otaczają go idioci, którzy jedzą wyłącznie fast food, popijają jeden, zielony napój, oglądają non stop kretyńskie programy w telewizji i święcie wierzą we wszystko, co powie władza, która będąc produktem tej cywilizacji, również pozostawia wiele do życzenia.

Wszystko dlatego, że naukowcy przestali zajmować się poszukiwaniem lekarstw, czy metodami walki z głodem, a skupili na przynoszących dochód i potrzebnych społeczeństwu płynach na porost włosów i pigułkach na potencję. Szkoły przestały nauczać, a zaczęły przystosowywać. Ludzie przestali myśleć, a zaczęli wierzyć. Politycy zaczęli głosić wyłącznie to, co ludzie chcą usłyszeć. Miała być komedia, wyszedł dreszczowiec.

Według pewnej hipotezy współczesne, podstawowe systemy edukacyjne są tak skonstruowane, by przypadkiem nie wyprodukowały zbyt wielu niezależnych jednostek. Mamy poznać tylko podstawy, nauczyć się posługiwać widelcem, znaleźć drogę do sklepu, włączyć się w internet i spłodzić potomstwo. Wyznawcy tej teorii twierdzą, że człowiekiem takim łatwiej jest manipulować.

Podobno myślący, autonomiczny i samostanowiący osobnik jest niekompatybilny ze współczesnym modelem społeczeństwa. Jest zaradny, przewidujący i stroni od grup wiedząc, że zabijają indywidualizm i inteligencję.

Uważam, że w teorii tej niewiele jest prawdy, bo szkoły zwykle dostosowują się do wymagań społecznych. Ich poziom spada wraz ze spadkiem poziomu inteligencji społeczeństwa. Należę natomiast do grupy, która ma do szkół pretensje, że się temu nawet nie próbują przeciwstawiać.

Rozglądając się wokół trudno jest uwierzyć, że George Washington jako nastolatek porzucił szkołę, Thomas Jefferson mając lat 12 już zarządzał plantacją i kilkoma setkami ludzi i nigdy nie znalazł w życiu czasu, by ukończyć edukację choćby na podstawowym poziomie. W czasach, gdy świat jeszcze nie słyszał o scentralizowanym systemie szkolnictwa nastoletni chłopcy nie tylko doskonale czytali, ale już tworzyli. Później poznaliśmy ich lepiej jako Szekspira, Twaina, Franklina, czy Webstera.

Obecnie od młodych ludzi w tym samym wieku oczekuje się wprawdzie jakiejś wiedzy i umiejętności, ale nikt tak naprawdę nie próbuje nawet tego egzekwować. Dziesięciolatek, który bezbłędnie przeliteruje słowo "pszczółka" dostaje nagrody, gwarancje pracy i jest gościem wieczornych programów telewizyjnych. Trochę przesadzam, wiem, ale tylko trochę…

Zapyta ktoś o postęp techniczny. Jest on częścią rozwoju i jednocześnie bardzo skutecznym narzędziem. Dzięki technice odkryliśmy wspaniałości świata i wciąż przekraczamy granice naszych możliwości. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że koszt tego jest wysoki. Oddajemy trochę siebie, swej niezależności, anonimowości, niezależności. Są tacy, którzy nie chcą się poddać. Też coś tracą.

Tak łatwo nas ogłupić. Wystarczy nieco socjotechniki, nazywanej inżynierią społeczną, która w ostatnich latach święci triumfy, właśnie w połączeniu z narzędziami internetowymi.

Miałem kiedyś koszulkę z napisem "Nigdy nie lekceważ głupoty ludzi w dużej grupie". To jedno z powiedzeń nieżyjącego już amerykańskiego komika, George Carlina. Według mnie był jednym z najlepszych obserwatorów, krytyków i prześmiewców życia i ludzkich zachowań. Niestety, obserwacje i zadawane pytania wskazywały, iż mało kto rozumiał koszulkowe przesłanie.

Produkujemy urzędników i polityków na własne podobieństwo. Kierujących się w swych działaniach podobnymi zasadami lub nieposiadająch żadnych. Otaczamy się ludźmi myślącymi tak samo i brutalnie dusimy innych czy wszelkie przejawy niezależności, krzycząc głośno, iż walczymy o powszechną wolność do wyrażania opinii i decydowania za siebie. Nie chcę wprost powiedzieć, że głupiejemy, powiem więc, że mimo upływu czasu nie mądrzejemy.

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.