----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----
Rafał Jurak

Rafał Jurak


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij znajomym:

Dajemy wiarę różnym rzeczom. Na przykład wiele osób wierzy, że koty lubią ludzi. Albo w astrologię, czy też w konieczność spożywania mięsa dla potrzymania gatunku homo sapiens. Lub w skuteczność stawiania baniek na plecach podczas grypy. To bardzo kontrowersyjne sprawy. Nie powinniśmy jednak być podzieleni w sprawie istnienia św. Mikołaja. Nie tylko istnieje, ale odwiedza wszystkich. Czy w niego wierzą, czy nie.

Wstąpiłem kilka dni temu do jednego z wielkich sklepów z materiałami budowlanymi, w których w okresie przedświątecznym zawsze kupić można część ozdób. Choinki małe i duże, sztuczne i półżywe, a także tryskające zieloną energią sadzone w donicach. Wszędzie światełka... światełka... jeszcze więcej światełek. Migoczące, pulsujące, wielokolorowe, wszystkie oczywiście już energooszczędne, co akurat uważam za ich duży plus. W sklepach tego typu i nie tylko, wraz z końcem lata usuwane są parasole, foteliki i stoliki ogrodowe, a w ich miejsce zaczynają pojawiać się sezonowe dekoracje. Na początek związane z Halloween, później Thanksgiving, a od początku grudnia zdecydowanie dominują już bożonarodzeniowe. Niektórzy uważają, że są to dekoracje świąteczne, ale nie mają wiele wspólnego z Bożym Narodzeniem. Bo napisy są niewłaściwe. Mając to na uwadze zacząłem powoli przesuwać się wzdłuż półek. "Happy Holidays", "Season Greetings", "Joy!", nigdzie bezpośredniego odniesienia do Bożego Narodzenia. Hmmm. Już zacząłem dawać wiarę pogłoskom o istnieniu spisku, gdy nagle spojrzałem w górę - nad całym stoiskiem górowały wielkie, naprawdę olbrzymie sanie, w nich Mikołaj z wypchanym workiem i olbrzymim napisem Merry Christmas. Wystarczyło podnieść głowę i nie skupiać się na drobnych przedmiotach rozłożonych tuż nad ziemią.

To trochę jak afera z kubkami w Starbucks. Bo nie są wystarczająco świąteczne. Bo nie ma tam symboli religijnych, które były w latach poprzednich. Czyli znów wielka korporacja wypowiedziała wojnę Bożemu Narodzeniu. To działanie celowe, wymierzone we wszystkich wierzących. Wiele osób w to wierzy. Problem w tym, że od początków istnienia Starbucks nie korzystał z takich symboli. W poprzednich latach były to śnieżynki, kolorowe girlandy, czy drzewka otaczające logo tej firmy. Logo to przedstawia przecież Syrenę z mitologii nordyckiej. Z podwójnym ogonem. Bo Seattle, z którego pochodzi firma, leży nad wielka wodą i komuś w latach 70. bardzo się to skojarzenie spodobało. Prawdziwymi symbolami Bożego Narodzenia byłyby obrazki religijne. Śnieżynka symbolem religijnym nie jest. Czerwone kubki natomiast dobrze komponują się ze świątecznym nastrojem, któremu do pewnego stopnia ulegają wszyscy. Czy wierzą, czy nie. Natomiast dla poszukujących elementów bożonarodzeniowych w Starbucks polecam inne artykuły. Jest przecież kawa Christmas Blend, ciastka z Mikołajem i kubki z napisami mogącymi zadowolić najbardziej wymagających. Trzeba tylko się rozejrzeć.

Według mnie większą obrazą dla obchodzących Boże Narodzenie powinien być co roku wydłużany okres przedświątecznych zakupów. Gdy widzę w listopadzie choinkę w sklepie, to odczuwam lekki niesmak. Ale z drugiej strony cieszy mnie, że obchodzone przeze mnie święto jest głównym powodem w ogóle istnienia tego kolorowego i radosnego okresu. Mieszkamy w wielkim, wielonarodowym i multikulturowym tyglu. Świat zmienia się szybko. Musimy zaakceptować fakt, że w tym okresie inni obchodzą swoje święta, ale cieszyć nas powinno, że wszyscy nam Bożego Narodzenia zazdroszczą. Radości, choinki, prezentów, potraw, kolęd i całego świątecznego nastroju. Mnie osobiście cieszy informacja, że według ostatnich sondaży ponad 90 procent mieszkańców USA ma zamiar obchodzić święta, choć tylko nieco ponad 60% czyni to z pobudek religijnych. Oznacza to, że zaraziliśmy Bożym Narodzeniem miliony ludzi. Wyznających inną wiarę lub nie wyznających żadnej. Nie mam pretensji, że ktoś pozdrowił mnie słowami Happy Holidays, a nie Merry Christmas. Ważne, że pozdrowił.

Powinniśmy ubolewać, że w jakiejś szkole zakazano w tym roku wystawiania szopki, albo że z jakiegoś budynku publicznego znika choinka. Jednak nie jest to element zakrojonej na szeroką skalę wrogiej działalności, tylko wynik ludzkiej głupoty. Tych, którym przeszkadza radość i wiara innych, oraz tych, którzy potulnie na to się godzą. Poza tym trudno jest bronić Bożego Narodzenia w kraju, w którym zaledwie 25% wierzących jest w stanie powiedzieć, co określone symbole oznaczają. Znikanie przedstawień bożonarodzeniowych ze szkół, usuwanie choinek i innych ozdób wynika z tego, że ważniejsze w tym okresie stało się wyprodukowanie i kupno zabawki dla dziecka, niż przekazanie mu wiedzy na temat świąt i wartości, jakie one ze sobą niosą. Sami pomniejszamy znaczenie świąt, gdy wygodnie zapominamy o tysiącach osób oddających życie w imię tej samej wiary w dalekich krajach Afryki, o nasilających się prześladowaniach chrześcijan w krajach Bliskiego Wschodu. Skupiamy się na głupim kubku, podczas gdy pokolenie dzisiejszych nastolatków nie ma pojęcia, co symbolizuje stajenka, Jezus w żłobku, nie zna nie tylko słów kolęd, ale nawet samego słowa kolęda. Skąd jednak mają znać, przykład nie płynie z góry. Zawsze pod koniec roku dopatrujemy się wszędzie działalności wywrotowej i antybożonarodzeniowej, ale co przez pozostałe miesiące zrobiliśmy, by umocnić te święta?

Przekonanie, że wielki przemysł i korporacje będą za nas obchodziły Boże Narodzenie jest śmieszne. Zwłaszcza gdy poszczególne oddziały tych firm rozrzucone są po całym świecie - w Indiach, Chinach, Wietnamie, czy Kanadzie. Ta sama firma w zależności od tego, gdzie ma swoje przedstawicielstwo, dostosowuje się do lokalnych zwyczajów. Taka forma poprawności politycznej. Czy nas to satysfakcjonuje? Najwyraźniej tak. Według mnie jednak powinno być inaczej. Nie chcę nikogo do niczego zmuszać, bo to wywołuje zrozumiały opór. Chcę, by każdy z własnej woli i z potrzeby serca dekorował choinkę, śpiewał kolędy i zostawiał wolne nakrycie przy wigilijnym stole.

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.