Skąd wiesz?
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Na media można zwalić wszystko - nietrafne prognozy pogody, podsycanie paniki, ba - nawet histerii, wywoływanie afer, kłótni, konfliktów.

Może warto się zastanowić, co my teraz, w tych czasach rozumiemy pod słowem 'media'?

Słuchałam ostatnio jakiejś dyskusji i padły słowa zastanawiające. Mniej więcej tak: kiedyś praca w redakcji informacyjnej gazety to była służba społeczna.

Teraz w mediach sprzedaje się reklamy, liczy się słupki, czyli ilość odbiorców, jednym słowem - zarabia się pieniądze. Dużo słuchaczy, widzów, czy czytelników -  to dowód, że pracujemy dobrze. Jeden z popularnych portali internetowych kończy każdy artykuł znamienną formułką: dziękujemy bardzo, że przeczytaliście Państwo nasz artykuł, do końca! A na początku artykułu jest informacja ile minut zajmie nam przeczytanie tego tekstu...

Powstaje pytanie: jak zdobyć popularność, czyli duże słupki, dużo pieniędzy, zostać zauważonym przez potencjalnego odbiorcę? Po prostu - mówić, czy pisać to, czego ten odbiorca chce. Czego oczekuje, z czym się utożsami. Na przykład mówić, że Angela Merkel jest sługuską Kremla, albo że kobieta lubi być zgwałcona. Albo - mnie ojciec lał i wyszłem na ludzi to i ja moim dzieciakom czasem wleję! A księdza nie ruszać!

Wszystko byłoby fajnie, gdybyśmy się jako odbiorcy, czyli czytacze, słuchacze, oglądacze przywiązali do odpowiadających nam redakcji i każdy swoją chwalił. Ale nam to za mało. My chcemy jeszcze, żeby te inne redakcje, tytuły też zaczęły głosić to, czego my oczekujemy! Jeśli więc ktoś cos powie, napisze nie po naszej myśli? O! To dopiero! Na pohybel mu! Zamknąć, zlikwidować, zaorać! Sam prezydent Trump zwykle wychwala telewizję Fox, ale niech się im tylko przytrafi powiedzieć coś nie po jego myśli.....

Jednym słowem uwierzyliśmy w cuda - cuda polegające na tym, że nadejdzie kiedyś taki dzień, gdy wszyscy będziemy jednej myśli, wszyscy będziemy w to samo wierzyć, to samo lubić, nawet tę samą muzykę! Zanim do tego dojdzie - walczymy! I to jak? Na noże! Ty lewaku to tylko drobny przytyk. Wyzywamy się od anty-Polaków, wrogów narodu, o przepraszam - Narodu, komunistów i faszystów. Kołtunów, kretynów, sprzedajnych agentów, i tak dalej. Każdy uważa wyznawcę innych poglądów za co najmniej świnię, a z pewnością sługusa jakiejś wrogiej siły. Demokracja i pluralizm i owszem, ale Prawda! O Prawdę chodzi!

Do definicji słowa media, teraz dołączyło jeszcze pojęcie: media społecznościowe. Wszyscy dla wszystkich i o wszystkim. Tam wolno, tam rzeczywiście liczy się tylko ilość słupków czy polubień, od tego zależy ilość reklam, więc i kasa, więc - gra jest czysta. Nikt nie udaje, że ma jakąś misję, że chce kogoś uczyć, czy informować. Nawalanka na całego. Absurd polega na tym, że 'normalne' redakcje często są poddawane osądowi społecznościowych troglodytów według kryteriów z innej rzeczywistości. Ktoś coś powie na przykład w telewizji, to go obsmarują gdzieś w Internecie. Obyczaje z sieci przenoszą się do realu i mamy to, co mamy.

To wszystko jest i ważne i smutne. Bo w rezultacie opadają ręce. Nikt nie jest mądry, nikt nie jest ekspertem, nikt nie ma racji, nikomu nie wierzymy, nikogo nie będziemy słuchać.

Ciekawe jest jednak to, że chyba więcej osób jest skłonnych uwierzyć jakiemuś internetowemu guru niż przedstawicielom tzw. mediów głównego nurtu. Wykształcony w Moskwie hipnoterapeuta jest dla nas bardziej przekonywujący niż doświadczony komentator polityczny. Chętnie słuchamy niespełnionego aktora i niedoszłego inżyniera, czy byłego lekarza, niż politologa, socjologa, psychologa społecznego. Mam nadzieję, że całe tabuny badaczy ludzkiej duszy rozgryzają właśnie ten fenomen.

Pani Terenia złapała koronawirusa. Ciężko chorowała. Teraz wraca do zdrowia. Nie może się nadziwić, nie temu że była chora, ale temu, że ten wirus rzeczywiście grasuje. Przecież wszyscy jej znajomi są święcie przekonani, że to ściema i mogą wskazać źródła /medialne/ ich przekonania.

Kiedyś istniały media publiczne. Poza doraźną walką polityczną, poza podsycanymi sztucznie problemami. Nie wiem, czy dzisiejsza BBC jeszcze taka jest. Ale w Polsce - niestety, media publiczne są takie tylko z nazwy, bo każde ugrupowanie, które sięgnie po władzę, wpisuje Polskie Radio i Telewizję na listę swoich politycznych łupów i wykorzystuje na potrzeby swojej propagandy i jeszcze każe narodowi za to płacić. W USA nie płacimy abonamentu na NPR czy WTTW, ale też ciągle obcinamy dotacje Kongresu dla nich , no i docierają oni niestety do bardzo niewielkiej grupki odbiorców.

Idalia Błaszczyk
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.