----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

13 lipca 2026

Udostępnij znajomym:

Zbrodnia wołyńska dokonana przez ukraińskich nacjonalistów na bezbronnej ludności polskiej jest dziś najważniejszą zadrą w relacjach pomiędzy dwoma sąsiadującymi ze sobą narodami. Wydarzenia z 1943 r. to przykład tragedii dziejącej się na obrzeżach drugiej wojny światowej na „skrwawionych ziemiach” środkowo-wschodniej Europy.

O „skrwawionych ziemiach” pisał kilkanaście lat temu Timothy Snyder, profesor historii z Uniwersytetu Yale, uznany specjalista w dziedzinie historii Polski, Ukrainy i całego regionu. Opisał on historię ziem położonych między Niemcami a Rosją w okresie drugiej wojny światowej (a nawet na krótko przed nią), pokazując tragedię zarówno państwa polskiego, jak i narodów tu żyjących. „Skrwawione ziemie” doświadczały kolejnych zbrodni, których inicjatorami były dwa totalitaryzmy: nazizm i komunizm. Chodzi więc o krwawe czystki stalinowskie przed wybuchem wojny, w tym tzw. operację polską, wymierzoną wprost w żyjących w ZSRR Polaków oraz Wielki Głód na Ukrainie; zbrodnie hitlerowskie na okupowanych terenach, wymierzone w lokalne elity niezależne od władzy Berlina; brutalną stalinizację podbitych terenów Polski, państw bałtyckich i Mołdawii przez ZSRR w latach 1939-1941 i po 1945 r.; wreszcie Zagładę Żydów, która doprowadziła do planowej śmierci milionów ludzi, mordowanych nie tylko w komorach gazowych, ale też strzałem w tył głowy. Nie można zapominać też o wyzysku ekonomicznym, wyniszczeniu czy czystkach etnicznych, których dokonywali ci, którzy mieli akurat w danym miejscu i momencie władzę. W tej historii masakr mieści się też zbrodnia wołyńska, czy dokładniej antypolska akcja ukraińskich nacjonalistów prowadzona na południowo-wschodnich kresach II Rzeczpospolitej.

Ukraińcy nie utrzymali swojego niepodległego państwa, które powstało na ostatnim etapie I wojny światowej. Terytoria zamieszkiwane przez ten naród zostały podzielone w traktacie ryskim z marca 1921 r. pomiędzy Polskę i bolszewicką Rosję – ta ostatnia na zajętych terenach utworzyła fasadową Ukraińską Socjalistyczną Republikę Radziecką, która weszła potem w skład Związku Radzieckiego, mimo pozorów państwowości była jednak zależna od Moskwy. Obydwa państwa uwzględniały kwestię ukraińską w swojej polityce, chcąc ją wykorzystać w rywalizacji z drugą stroną. Równocześnie wśród Ukraińców coraz większą popularność zdobywała nowa fala nowoczesnego nacjonalizmu, nad którym polityczne przywództwo przejęła Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. OUN rozwijał się silniej na ziemiach polskich, gdzie nie panowały totalitarne realia i różne formy aktywności społecznej mogły funkcjonować. Oczywiście do czasu, OUN bowiem prowadził nie tylko polityczną, ale i zbrojną walkę z państwem polskim, organizując zamachy terrorystyczne, których ofiarą padł m.in. w 1934 r. polski minister spraw wewnętrznych. Równolegle sama partia dzieliła się na frakcje, z której najbardziej radykalną okazała się ta skupiona wokół jednego z najważniejszych przywódców ruchu, Stepana Bandery.

W realiach końca lat trzydziestych naturalnym sojusznikiem ukraińskich nacjonalistów była III Rzesza, która była wrogiem zarówno Polaków, jak i bolszewików. Oprócz interesów obydwa ruchy łączyło też ideowe pokrewieństwo, OUN bowiem radykalizował się i szedł w kierunku faszystowskim. Celem Bandery i jego współpracowników było stworzenie ukraińskiego państwa, w którym nie byłoby mniejszości narodowych i które realizowałoby interesy tylko jednego (własnego) narodu. Wiadomo, że we wrześniu 1939 r. ukraińskie bojówki za pieniądze niemieckiego wywiadu próbowały sabotować działania armii polskiej, w czerwcu 1941 r. Ukraińcy wspierali też wkroczenie Niemców do Galicji, współuczestnicząc w zbrodniach na Żydach. Część OUN pozostała przy Hitlerze, tworząc nawet dywizję Waffen-SS, frakcja banderowska zerwała jednak z Niemcami, co sam przywódca przypłacił aresztowaniem.

Doświadczenie Holokaustu na Ukrainie pokazało radykalnym nacjonalistom, że wojna daje możliwość załatwienia swoich interesów narodowych. Realizacja programu „czystego” etnicznie terytorium mogła wejść w fazę realizacji. Celem stała się ludność polska, prześladowana przez Sowietów i Niemców, osłabiona mordami i wywózkami. Uderzenie we wsie na Wołyniu miało doprowadzić do wystraszenia Polaków i zmusić ich do ucieczki. Od początku 1943 r. trwały napady na wioski, które udawały gniew ukraińskiego ludu, były jednak ściśle zaplanowane przez OUN-B i jej zbrojne ramię, Ukraińską Powstańczą Armię. Miejscowi liderzy sami zaostrzali walkę, nakazując brutalniejsze działanie i morderstwa. 11 lipca 1943 r. miała miejsce tzw. krwawa niedziela, czyli jednoczesny atak na niemal setkę miejscowości i Polaków zgromadzonych na mszach świętych. Ginęli mężczyźni, kobiety i dzieci, często mordowani w brutalny sposób przy pomocy siekier i rolniczych narzędzi.

Do końca roku mordowano Polaków na Wołyniu. W 1944 r. masakry przeniosły się do Galicji Wschodniej, na wiejskie tereny wokół Lwowa, Stanisławowa czy Tarnopola. Szacuje się, że śmierć z rąk nacjonalistów ukraińskich poniosło nawet 100 tys. Polaków, kolejne dziesiątki tysięcy opuściły swe domy. Pamięć o pomordowanych przez lata trwała wśród rodzin i dopiero w ostatnich latach została nagłośniona. Dzięki współpracy ze stroną ukraińską ruszyły ekshumacje pomordowanych, jednocześnie zaś obydwie strony pozostają w sporze o ocenę działań UPA, tym trudniejszym do rozstrzygnięcia w czasie toczącej się wojny ukraińsko-rosyjskiej.

Tomasz Leszkowicz

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

POLONEZ 950 X 300

----- Reklama -----

Dorota Zielinski

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor