Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Reżimy komunistyczne Europy Środkowo-Wschodniej oddzieliły podporządkowane sobie społeczeństwa od Zachodu żelazną kurtyna. Dyktatura chciała zdobyć pełen monopol na informacje – zarówno z zagranicy, jak i z wewnątrz kraju. Przeszkodziły im w tym… fale radiowe.

Lata 1947-1948 to moment pełnego wybuchu zimnej wojny. Odrzucenie przez ZSRR i podporządkowane mu państwa Planu Marshalla, wojna domowa w Grecji, zamach stanu w Czechosłowacji, pierwszy kryzys berliński i blokada zachodniej części miasta przez oddziały radzieckie – były to objawy narastania napięć pomiędzy Wschodem a Zachodem. Stalin postanowił zerwać współpracę z aliantami z czasów wojny z Niemcami i podjąć rywalizację o wpływy w świecie. W oddali majaczyła wizja trzeciej wojny światowej.

Poprzedziła ją jednak walka o informację i świadomość społeczną. W krajach Zachodu – Francji czy Włoszech – rozwijała się ofensywa legalnych partii komunistycznych, cieszących się dużym poparciem społecznym. Odpowiedzią na to miało było wzmożenie przez Amerykanów „wojny psychologicznej”. Jednym z jej narzędzi miało być radio – sięgano tu do doświadczeń z II wojny światowej, kiedy BBC i Głos Ameryki nadawały audycje w językach europejskich, podtrzymując na duchu okupowane narody i siejąc zamęt wśród Niemców.

Pomysł łamania monopolu informacyjnego komunistów był trafny, istniała jednak pewna trudność – oficjalnie rządy państw Zachodu nie mogły wprost prowadzić takiej wrogiej propagandy. Rozwiązanie szybko się znalazło – rozgłośnię o nazwie „Radio Wolna Europa” od 1949 roku organizował Komitet na Rzecz Wolnej Europy, będący prywatną, amerykańską fundacją, założoną przez ludzi bliskich establishmentowi. W praktyce była to instytucja znajdująca się pod znacznym wpływem i finansowana w większości przez… słynną Centralną Agencję Wywiadowczą (CIA). Dzięki temu pod pozorem niezależności możliwe było realizowanie celów zgodnych z interesem USA – przekazywania informacji, podbudowywania postaw niezależnych, zachęcanie do oporu. W Europie stanęły potężne nadajniki, których sygnał miał docierać na wschód.

W 1950 roku ruszyła działalność Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Początkowo działała ona w Nowym Jorku i nagrywała pojedyncze audycje, które były emitowane „z puszki” przez krótki czas w ciągu dnia. 3 maja 1952 roku zainaugurowała działalność nowa, działająca na żywo stacja polska. Jej siedziba mieściła się w Monachium, gdzie znajdowały się redakcje wszystkich narodowych rozgłośni. Pierwszym redaktorem naczelnym polskiego zespołu został Jan Nowak-Jeziorański (właściwie Zdzisław Jeziorański), w czasie wojny kurier Armii Krajowej, który jako emisariusz Rządu na Uchodźstwie dwukrotnie przebywał drogę z kraju do Wielkiej Brytanii. Wśród twórców i współpracowników polskiej redakcji znaleźli się wybitni przedstawiciele emigracji, zdolni publicyści, odważni żołnierze, niewątpliwy kwiat polskiej inteligencji.

Radio Wolna Europa nadawała program przez zdecydowaną większość dnia. Znalazły się w nim nie tylko serwisy informacyjne czy programy publicystyczne, ale także różnego rodzaju audycje, które tworzyły radio „z krwi i kości” – programy kulturalne, edukacyjne, wiadomości sportowe itp. Nadawane audycje miały przekazywać prawdziwe, a nie zafałszowane informacje o sytuacji w kraju i na świecie, podtrzymywać wolę oporu wobec komunizmu, kształtować postawy. Przypominano o tym, o czym propagandyści z PZPR chcieli zapomnieć. Dzięki sieci własnych informatorów oraz informacji zbieranych w Europie przez pracowników specjalnych biur, RWE mogło podawać autentyczne informacje o tym, co dzieje się w kraju. To budziło zaufanie do radiostacji. Przykładem był rok 1954, gdy Amerykanie przekazali RWE Józefa Światłę – wysokiego stopniem oficera Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, który przed mikrofonem opowiadał o kulisach działania bezpieki oraz partii komunistycznej. Audycja „Mówi Józef Światło” przyczyniła się do upadku stalinizmu w Polsce.

Reżim komunistyczny w Polsce i innych państwach bloku wschodniego na różne sposoby próbował zwalczać RWE. W okresie stalinowskim oraz w latach 70. i 80. na terytorium polskim działały zagłuszarki, których celem było zakłócanie audycji z Monachium. Kosztowało to ogromne pieniądze, nie osiągano jednak pełnego sukcesu. Używano jednocześnie propagandy – starano się obrzydzić potencjalnym słuchaczom RWE jako narzędzie amerykańskiego imperializmu i CIA, pomocnika „neohitlerowców” z zachodnich Niemiec, siedlisko kłamstwa i zepsucia moralnego. W walkę zaangażowano też aparat bezpieczeństwa, który starał się śledzić krajowych informatorów radia – pod koniec lat 60. represje z tego tytuły dotknęły Władysława Bartoszewskiego, a w ostatniej dekadzie PRL Józefa Szaniawskiego. W końcu starano się zdobyć agentów w samym Monachium, którzy zdobywaliby informacje i dezorganizowali pracę redakcji. Największym sukcesem okazało się pozyskanie Andrzeja Czechowicza, trzeciorzędnego pracownika stacji, który w 1971 roku został sprowadzony do kraju jako „super agent” i wykorzystany do zmasowanego ataku propagandowego na RWE.

Ostatecznie komunistom nie udało się stłamsić Radia Wolna Europa. W Polsce jego audycji słuchało kilkadziesiąt procent mieszkańców, zwłaszcza w chwili kryzysów politycznych, gdy prawdziwe informacje były w cenie. Rozgłośnia Polska stworzona i kierowana przez Jana Nowaka-Jeziorańskiego była rzeczywiście „Głosem Wolnej Polski” i jako taka przyczyniła się do upadku systemu komunistycznego w Polsce.

Tomasz Leszkowicz

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location