Co to była za rozmowa!
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

- Wszyscy są?

- Ni.. słysz.. was..khk..

- Mikrofon ci trzeszczy!

- Nie ma Maćka!

- Cześć chłopaki!

- Słyszę, ale nie widzę!

- Też cię nie widać..

- A gdzie jest Maciek?

- No w Warszawie przecież…

- Wiem, że w Warszawie, czemu tutaj go nie ma?

- Może pomyliły mu się godziny, która u niego jest?

- A skąd mam wiedzieć?

- Bo mieszkacie niedaleko siebie?

- Co ty gadasz, ja jestem w Lizbonie…

- Haaalo!? No pokażcie się wreszcie…

- Ni.. nie słysz… olera jas…!

Pod wpływem opowieści kolegi o spotkaniu klasowym na Zoom postanowiłem w podobny sposób zwołać niewielką grupkę znajomych rozsianych po świecie. Łatwo nie było. Jak zawsze, więcej niż trzy osoby i pojawiają się problemy. Różne strefy czasowe, praca, zajęcia, rodzina, samopoczucie, chęci, itd. Udało nam się w końcu znaleźć moment…

- Przepraszam za spóźnienie!

- Adam! Adam? Bo niewyraźnie widać

- Ale bez nagrywania panowie..

- A co? O urzędy będziesz się starał?! Ha ha..

- Stary, bądź sobą

- Nie mów mu tak, bo się obrazi.. o, już się obraził

- Nie, chyba ma słaby sygnał i zniknął…

Na wstępie trzeba było rozwiązać problemy techniczne. Na sześciu uczestników rozmowy nie działały dwie kamerki, jeden mikrofon, jednemu nie działała kamerka i słabo mikrofon, dwa połączenia miały przerywany sygnał. U jednego za plecami szczekał pies, drugiemu zaglądała przez ramię cała rodzina, trzeci postanowił połączyć się z jakiegoś miejsca publicznego, więc wszyscy czuli się jak w klubie nocnym.

- Słabo widać, przełóżmy

- Skup się na sprzęcie, ledwo cię widać

- No to co mam zrobić?

- Kup lepszy internet!

- Mam najlepszy

- On wszystko miał zawsze najlepsze J

To rozległ się śmiech z pięciu łączeń. Szóste zniknęło.

- Mówiłem, że się obrazi?!

- Ni.. .brazi.. si, tylko nie m sygn…

- Ty też nie masz sygnału!

Próbowałem przypomnieć sobie, czy inni mają podobne problemy. Jak oni to robią? Nie chciało mi się wierzyć, że wszystkim gładko wychodzą te połączenia.

- Chyba się wyłączę i poszukam lepszego miejsca w domu.

- Nie możesz szukać bez wyłączania?

- Szuka pretekstu, by się wyłączyć

- No bo Dorota kolację podała…

- Jeeessuuuuu…

- A idź i nie wracaj

Na szczęście wszyscy rozmawiamy ze sobą systematycznie, nawet grupowo, choć nigdy tak licznie. Więc w razie, gdyby nic ze spotkania nie wyszło, nie byłoby końca świata. Chyba wszyscy o tym pomyśleli niemal jednocześnie.

- Jak on pójdzie to ja też

- A ja nie chcę bez Maćka

- Przecież rozmawiałeś z nim godzinę temu!

- Wiecie co? Późno się robi…

- Jakhhh.. mszzz…urklwć..khh khhh..mikhhhon..

- Co on mówi?

- Chyba chce regulować mikrofon

- (tu nastąpiło okropne przekleństwo)

- No nie przeklinaj, dzieci są obok!

- Jakie dzieci? Jest po północy!

- Chyba u ciebie!

- To nie ma sensu, teraz mam tylko dwa podglądy

- Dajcie znać, jak się uda

- Cz..kha..jcie!

- Widać mnie?

- Idź z tej knajpy do domu!

- W domu nie ma warunków

- Eee tam, spadam…

W krótkim czasie, około 8 minut, zacząłem podejrzewać, że to się chyba nigdy nie uda..

- Cześć chłopaki!

- Maciek! Gdzieś ty był?

- Czekałem na Skypie. Zapomniałem, że to Zoom. Ale zaraz spadam

Gdzieś komuś zadzwonił telefon. Natarczywie, głośno, ktoś domagał się rozmowy. Doczekał się, więc wszyscy byliśmy świadkami jej treści.

- Panowie, umówmy się na jutro. Muszę zjeść kolację.

- Gdzie Maciek??

- Albo spadł, albo się wyłączył

- Ja też spadam

- No to cześć

- Cześć

- Jak wszyscy, to ja też, może jutro?

- Chłopaki?

- Maciek, teraz to spadaj, jutro się zdzwaniamy.

Bez wydawania jakiegokolwiek dźwięku po kolei gasły okienka. W końcu nie było żadnego. Zamknąłem program, wyłączyłem komputer, podniosłem wzrok, wyjrzałem przez okno i powoli wypuściłem powietrze…

- Uffffff….

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.