Ptasie hobby
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Na stronach internetowych poświęconych naszej kondycji psychicznej specjaliści zachwalają posiadanie hobby. Ratuje człowieka przed nudą, samotnością, nadaje sens życiu, zwłaszcza teraz, kiedy wielu z nas ma jeszcze zakłócony 'normalny' rytm: praca - dom.

Ale przeglądanie tych stron samo w sobie może być stresujące. Bo oto w jednym miejscu czytam, że około 50 milionów Amerykanów obserwuje ptaki, i to jest ich hobby, a na stronach, gdzie wymieniane są najbardziej popularne zajęcia, czy najlepiej wypadające w naszym c.v., kiedy staramy się o prace - o ptaszkach ani słowa. Lepiej prowadzić bloga, uprawiać yogę, czy karmić biednych.

Mimo to warto jednak zastanowić się nad danymi, jakie są na stronie amerykańskiego Birding Society. Więcej osób w USA i Kanadzie podgląda i dogląda ptaki, niż uprawia przydomowe ogródki! Z badań przeprowadzonych w 2016 roku wynika, że około 20 procent populacji powyżej szesnastego roku życia interesuje się ptakami. Około 40 milionów osób spędziło 4 miliony dni roboczych obserwując ptaki kolo domu, a 16 milionów poświęciło ponad 256 tysięcy dni na obserwacje z daleka od domu. Zaopatrywanie tych ornitologów-amatorów w sprzęt, ubrania, różne akcesoria stało się wielomilionowym przemysłem. Do tego 57 milionów mieszkańców USA przyznaje, że dokarmia dzikie ptaki w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Drugim krajem ogarniętym ptasią manią jest Wielka Brytania. Royal Society for the Protection of Birds ma ponad milion członków! Ale aż 6 milionów ludzi w tym kraju prowadzi regularną obserwację ptasiego świata.

I nie jest to wynalazek ostatnich miesięcy, czy lat. Birding Society podaje, że zainteresowanie obserwacjami z roku na rok w USA rośnie i wcale nie jest to tylko hobby emerytów. Coraz więcej nastolatków kupuje lornetki, ubrania ochronne i rusza w pole. Każdy zainteresowany z dumą powtarza, że ptakami interesowały się i interesują takie osobistości i tęgie umysły jak A. Einstein, R. Feynman, Jimmy Carter, Laura Bush, Mick Jagger, Paul McCartney, ba! - sam Leonardo DaVinci, no i książę Filip, mąż królowej Elżbiety II.

W okolicach Chicago znane są takie miejsca obserwacyjne jak Cantigny Park w Wheaton czy Skokie Lagoons w Winnetka. Ale przecież są wszędzie. Nie da się teraz spać przy otwartym oknie, tak hałasują, a jeden z moich znajomych codziennie się odgraża, że w końcu zacznie strzelać, zwłaszcza do 'buczących' gołębi. Budzą go skoro świt.

Jednak nie strzela, bo to by było jakoś głupio - zabić gołębia. A bociana? Bociany w naszej tradycji to dom, rodzina, ba! - ojczyzna /ale to juz wina C.K. Norwida/. Podobno kiedyś mieszkańcy Europy próbowali bociany jeść, ale im nie smakowały. Boćki przynoszą dobrobyt, obfite plony i oczywiście - dzieci! Mają takie wielkie i silne dzioby, że przylatywały z malcem w dziobie do chałupy i wrzucały dziecinę przez komin, rodzicom na uciechę, bądź utrapienie. Skąd go brały - tego malca, i ubranko dla niego i kocyk, w który był zawinięty - to juz nie było ważne. Chodziło o to, że pomagały rodzicom odbyć z dorastającymi dziećmi tę ważną rozmowę o seksie i prokreacji. Więc jakoś tak te boćki bliskie są naszym rodzinom i ich kołyskom.

W USA bocianów nie ma!

One pochodzą z naszych stron, z tamtej strony oceanu, z tamtej półkuli i wędrują tylko północ-południe. Najdalszy dla nich zachód to Hiszpania, może też i Portugalia.

Jeszcze do końca lipca można podglądać bociany urzędujące w swoim ogromnym gnieździe w miejscowości Rakowo - Czachy na terenie Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi. Od lata 2016 roku w ich gnieździe zamontowana została kamera, dzięki której możemy je oglądać 24 godziny na dobę. To wszystko w ramach projektu "Ochrona bociana białego w dolinach rzecznych wschodniej Polski". W ramach tego projektu zakładane są też specjalne urządzenia, które pozwalają unikać śmiertelnych kolizji bocianów z linią wysokiego napięcia; dofinansowane są szpitale dla ptaków, otaczane opieką te, które nie odleciały na zimę. Na stronie internetowej Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków można znaleźć mnóstwo ważnych informacji. Np. o współpracy z podobnymi organizacjami w Hiszpanii, o ratowaniu piskląt 'upuszczonych' z gniazda, o obyczajach boćków. Strona ma też licznik osób odwiedzających w ten sposób bocianie gniazdo i są tam odnotowane wizyty z całego świata. Projekt finansowany między innymi przez Unię Europejską jest aktywny do końca lipca. Odwiedziny na stronie ptop.org.pl to znakomity relaks, choć dzieci już w gnieździe nie ma, warto popatrzeć, co i jak się tam dzieje. Ani się nie obejrzymy - znowu ruszą na południe, omijając Morze Śródziemne, więc polecą nad Półwyspem Iberyjskim i Gibraltarem, na wschodzie odwiedzą Turcję, świat arabski, odbędą doroczną pielgrzymkę do Mekki i osiądą w Afryce. Nie lecą nad morzem, bo nad wodą nie powstają sprzyjające im prądy powietrzne i nie dałyby rady. Betonowanie wszystkiego, co się da, osuszanie naturalnie mokrych terenów, jednym słowem panoszenie się człowieka o mały włos nie doprowadziły do wyginięcia boćków. Są, uratowane i ratowane ciągle. W Polsce mamy ich 43 tysiące par. Kamera im nie przeszkadza, bo się nie wtrąca w ich życie, a my możemy je z bliska podziwiać. Fajnie!

Idalia Błaszczyk
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.