Ponad ćwierć wieku badań przynosi nowe wnioski o jednym z najbardziej tajemniczych mieszkańców metropolii
Chicago to miasto blisko trzech milionów ludzi, 77 dzielnic – i około 1700 kojotów. Większość mieszkańców nigdy ich nie widziała, choć żyją tuż obok.
„To duchy miasta. Są tam, ale dla nas praktycznie niewidoczne” – mówi Stanley Gehrt, profesor z Ohio State University i badacz, który od ponad 25 lat zajmuje się tymi zwierzętami.
Gdy pod koniec lat 90. pojawił się w regionie Chicago, nie spodziewał się, że zostanie tu na długo. „Zakładałem, że będę tu rok. Nie będzie czego badać i pojadę dalej. Ostatnią rzeczą, jakiej się spodziewałem, było to, że będę badał kojoty właśnie tutaj” – przyznaje.
Zamiast tego odkrył złożony świat miejskich drapieżników i pytanie, które do dziś fascynuje naukowców: dlaczego zwierzęta kojarzone z otwartymi przestrzeniami Zachodu przeniosły się do gęsto zaludnionych miast?
Przez lata dominowało przekonanie, że to ludzie wkraczają na tereny dzikiej przyrody, wypierając zwierzęta. Badania Gehrta pokazały jednak coś odwrotnego.
„To raczej kojoty wchodzą na nasze terytorium, a nie my na ich” – tłumaczy. „Co więcej, kiedy już pojawią się w rejonie Chicago, ich szanse na przetrwanie są wyższe niż na terenach wiejskich”.
Różnica jest znacząca. Na obszarach wiejskich tylko około 15 procent kojotów przeżywa rok. W Chicago – aż 65 procent. Jednym z powodów jest zakaz polowań i odławiania tych zwierząt w mieście.
Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że w miejskim środowisku nie brakuje im pożywienia. Kojoty żywią się głównie królikami, gryzoniami, wiewiórkami i dzikimi owocami, jednocześnie pomagając kontrolować populację tych zwierząt. Co może zaskakiwać – nie korzystają z ludzkiego jedzenia.
„Nie tylko go nie jedzą – one go unikają” – podkreśla Gehrt. „Mogliby z niego korzystać, bo jest dostępne, ale tego nie robią. Wolą naturalne źródła pokarmu, między innymi dlatego, że boją się ludzi”.
To tylko część wniosków z trwającego już 26 lat projektu badawczego, który dostarczył także podstawowych informacji o miejskich kojotach. W samym Chicago żyje ich około 1700, a w całym powiecie Cook – blisko 2000. Najczęściej można je spotkać na cmentarzach, polach golfowych czy w terenach leśnych zarządzanych przez Forest Preserves.
Ich dieta opiera się niemal wyłącznie na naturalnych źródłach, a zagrożenie dla ludzi jest bardzo niewielkie. W całej Ameryce Północnej dochodzi do mniej niż dziesięciu ataków kojotów na ludzi rocznie. Większe ryzyko dotyczy raczej małych zwierząt domowych.
„Zazwyczaj takie sytuacje zdarzają się w przypadku dzieci poniżej szóstego roku życia albo tam, gdzie ludzie dokarmiają kojoty” – wyjaśnia Chris Anchor, główny biolog dzikiej przyrody w Forest Preserve District of Cook County. „Jeśli zachowasz dystans i nie będziesz ich niepokoić, one też nie będą niepokoić ciebie”.
Po ponad dwóch dekadach badań naukowcy zaczynają zadawać nowe pytania. Interesuje ich już nie tylko to, jak żyją kojoty w mieście, ale także jak obecność ludzi zmieniła ich zachowanie – i odwrotnie, jak obecność kojotów wpłynęła na mieszkańców.
Projekt Urban Coyote Research Project, finansowany przez McGraw Wildlife Foundation oraz Forest Preserves of Cook County, pokazał jedno bardzo wyraźnie: kojoty są niezwykle inteligentne i zdolne do adaptacji.
„Z przypisywaniem inteligencji dzikim zwierzętom trzeba uważać” – zaznacza Gehrt. „Ale bez wątpienia pomaga to wyjaśnić, dlaczego radzą sobie tak dobrze w środowisku, które z pozoru wydaje się dla nich wrogie”.