Przeminęło z wiatrem…
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

…i zniknęło z ekranu

Na początek fragment artykułu, w którym opisywana jest decyzja HBO:

"HBO Max zdecydowało się usunąć kultowy film "Przeminęło z wiatrem" ze swojej biblioteki filmowej, po masowych protestach i krwawych zamieszkach, do których doszło w całych Stanach Zjednoczonych po śmierci George'a Floyda.

Film z 1939 roku przedstawiający historię miłosną Scarlett O'Hara i Rhetta Butlera w czasie amerykańskiej wojny secesyjnej, przez wielu jest uważany za klasyk filmowy i jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej dochodowych filmów, jakie kiedykolwiek nakręcono. Jednak film poruszający temat niewolnictwa, przedstawiający historię Afroamerykanów i wojnę pomiędzy Północą a Południem, przez niektórych postrzegany jest jako kontrowersyjny, i krytykowany jest za utrwalanie stereotypów rasowych oraz gloryfikację niewolnictwa.

Rzecznik HBO Max powiedział, że "Przeminęło wiatrem" jest produktem swoich czasów i przedstawia niektóre etniczne i rasowe uprzedzenia, które niestety, są powszechne w społeczeństwie amerykańskim.

"Te rasistowskie uprzedzenia były wtedy błędne i pozostają błędne dzisiaj, więc uznaliśmy, że utrzymanie tego tytułu bez odpowiedniego wyjaśnienia i potępienia tych uprzedzeń, byłoby nieodpowiedzialne".

***

Zrozumiałem z tego fragmentu, że film wciąż uznawany jest za dzieło, jedno z największych w historii kinematografii amerykańskiej, ale musiało zniknąć ze względu na nieprzyzwoitą treść. Powróci do obiegu w momencie, gdy przygotowany zostanie odpowiedni wstęp wyjaśniający treść wychowanym w innych czasach, a przy okazji zabezpieczy obecnego właściciela filmu przed ewentualną krytyką.

Nie ma w tym działaniu niczego nowego, bo już dawno kontrowersyjne w dzisiejszych czasach sceny dotyczące spraw rasowych, używek i światopoglądu wycięto z większości kreskówek. W bibliotekach kontrowersyjne książki opatrzone bywają coraz częściej wstępem ostrzegającym potencjalnego czytelnika przed niektórymi fragmentami. W oficjalnych dokumentach w kilku stanach dokonuje się poprawek zamieniając niektóre wyrazy i sformułowania na akceptowane obecnie. Przykładów jest wiele.

Los Angeles nazwał ten film "rasistowskim melodramatem" i trudno nie przyznać mu racji. Jednocześnie zaprotestował przeciwko zdejmowaniu tego obrazu z ekranów w imię źle pojmowanej sprawiedliwości społecznej.

Ktoś inny ostrzegł, że jeśli ruszymy jeden film, pójdą za nim kolejne.

Nie tylko w niewłaściwy sposób, według dzisiejszych standardów, poruszające sprawy rasowe, ale również traktowania kobiet, niepoprawne politycznie, czy obrazy w których występują odrzuceni z różnych powodów przez społeczeństwo aktorzy.

A co z obrazami, w których źle wyrażono się o jakimś kraju, zawodzie, opowiedziano nieprzyzwoity dowcip, pito wódkę, palono papierosy, przeklinano. Zablokujmy emisję wszystkich filmów, w których pojawia się broń lub ktoś ginie. Na pewno jest grupa ludzi, która nie lubi smutnych zakończeń, więc zostawmy tylko takie z happy endem. Czy ktoś zagwarantuje, że samochód z silnikiem spalinowym nie stanie się wstydliwym przedmiotem za pół wieku? Może trzeba będzie ukryć wszelką wiedzę o nim?

Zastanawiam się, co nam wtedy pozostanie… garstka filmów przyrodniczych, też nie wszystkich, bo przecież w narracji różne teksty się pojawiają… i różne zwierzątka…

Zarząd spółki HBO podjął bardzo ryzykowną grę. Zemsta na celluloidowej taśmie przypomina wielu osobom palenie książek, czy zamykanie w odosobnieniu osób o innych poglądach. Bo tak to się zwykle zaczyna. A jak się kończy wiemy, tylko wygodnie zapominamy.

Jeśli ktoś oglądając film fabularny z 1939 roku potrzebuje wyjaśniającego wstępu, dyskusji z udziałem historyków i działaczy społecznych, to ma poważniejsze problemy, niż mu się wydaje.

Film powstał dawno, zaledwie 10 lat po pojawieniu się dźwięku w kinie, w czasach głębokiej segregacji rasowej. Na premierze w Nowym Jorku pojawili się wyłącznie biali aktorzy i fani, bo czarni mieli zakaz wchodzenia do kina. Podczas dwunastego rozdania Oscarów było podobnie, jedynie na wielokrotnie powtarzaną prośbę producenta obrazu organizatorzy zgodzili się wpuścić na salę Hattie McDaniel, filmową Mammy, która musiała jednak usiąść w ostatnim rzędzie, daleko od pozostałych. Dostała wówczas statuetkę za rolę drugoplanową, pierwszą przyznaną czarnej osobie.

Według mnie żaden dawny film, utwór muzyczny, czy książka, nie powinny być chowane, niszczone, zmieniane. Zwłaszcza, jeśli nikt się tego nie domaga i jakaś firma, osoba lub organizacja wysuwa się przed szereg.

To, że HBO schowało film na półkę nie znaczy, iż nie można go obejrzeć. Na wszystkich pozostałych platformach nagle bije rekordy popularności. Starsi chcą go sobie przypomnieć przy okazji kontrowersji, a młodzi próbują się rozeznać, o co w tym wszystkim chodzi. Tylko HBO wyszło na tym źle. Nie wybieliło w ten sposób swej przeszłości, mało kto decyzję pochwalił, a w przyszłości może ona przynieść naprawdę opłakane skutki.

Jakiś czas temu planowałem pozbyć się swej kolekcji filmów na różnych nośnikach, od kaset, przez DVD po BluRay. W końcu wszystko jest w chmurze i można w doskonałej jakości ściągać, przeglądać, zapisywać, itd. Dziś zastanawiam się, czy nie powinienem jednak jej zatrzymać. Być może za jakiś czas połowa tych filmów z jakiegoś powodu będzie niedostępna. Nie to, żebym miał potrzebę oglądania w tym momencie jakiegoś konkretnego tytułu, ale kto mi zagwarantuje, że będzie on dostępny w 2027 roku?

Jak się nad tym zastanowimy to każdy obraz ma swych przeciwników. W jednych chodzi o seks, w innych o obrazoburcze teksty, a może kpienie z religii, czy poruszanie zakazanych tematów. To, czy będą one dostępne, zależy w dużej mierze od tego, kto podejmuje decyzje. A z tym ostatnio różnie bywa.

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.