W łóżku z Google
----- Reklama -----
Adrian Pluta

Adrian Pluta


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

Google chce, by zabrać jego najnowszy gadżet do sypialni. O co chodzi konkretnie?

Ci, którzy mieli nadzieję na nieco inny obrót spraw, będą rozczarowani. Otóż gadżetem tym jest asystent od Google – Nest Hub oraz jego nowa funkcja śledzenia i analizowania naszego snu. Może rejestrować, kiedy zasypiasz i budzisz się lub ile czasu zajmuje zasypianie. Wie, czy sen jest przerywany w nocy i jak szybko oddychasz podczas snu. Nie jest to pierwszy tracker snu, który trafił na rynek, ale jest jednym z tych, które gromadzą nasze dane. Niektórzy eksperci od prywatności martwią się w szczególności danymi dotyczącymi snu przez Google ze względu na chwiejną historię firmy, jeśli chodzi o prywatność użytkowników. Skupienie się na śledzeniu snu podkreśla niewygodną rzeczywistość dotyczącą rozmiaru i wszechobecności Google. Gigant technologiczny jest w posiadaniu ogromnych ilości danych o ludziach na jawie: o tym, czego szukają w Internecie, jakie filmy oglądają na YouTube i gdzie podróżowali, z danych o lokalizacji zebranych za pomocą telefonu z Androidem lub Map Google. Teraz firma skupia się na drugiej połowie życia ludzi - na tym, co robią, gdy śpią.

„Teraz Google śledzi nawyki dotyczące snu u potencjalnie dużej części populacji” - powiedziała Jennifer King, stypendystka ds. Prywatności i danych w Stanford Institute for Human-Centered Artificial Intelligence. „Dotyczy to ich skali i zakresu”.

Google dokłada wszelkich starań, aby ludzie zaufali urządzeniu. Ikona na ekranie informuje, kiedy funkcja jest włączona, a na urządzeniu znajduje się fizyczny przełącznik, który wyłącza mikrofon. Sleep Sensing jest zasilany przez chip radarowy opracowany przez firmę. Korzystanie z radaru ma częściowo na celu złagodzenie obaw związanych z prywatnością, umożliwiając firmie śledzenie ruchu bez obecności kamery. Nieprzetworzone dane audio i radarowe są przetwarzane tylko lokalnie na urządzeniu, a podsumowania i statystyki dotyczące snu są wysyłane na serwery Google.

Rzeczniczka Google powiedziała, że dane zostaną odcięte od biznesu reklamowego. „Dane dotyczące snu są przechowywane oddzielnie od innych danych użytkowników Google, które są dostępne dla zespołu Google ds. Reklam” - powiedziała. „Google nie planuje wykorzystywać zagregowanych danych dotyczących snu do celów reklamowych”.

Organy regulacyjne już teraz martwią się o dostęp Google do danych zdrowotnych i biometrycznych. Firma Google na początku tego roku poinformowała, że wydała 2 miliardy dolarów na transakcje związane z przejęciem Fitbit, walczącego z problemami pioniera w zakresie monitorowania kondycji, próbując wzmocnić działanie sprzętu Google. Wykup wywołał burzę wśród krytyków, którzy martwią się, że Google może wzmocnić swoją drogę do nowych branż i wykorzystać dane zdrowotne milionów ludzi. Google powiedział, że nie będzie również wykorzystywać danych Fitbit do kierowanych reklam.

Śledzenie snu istnieje od lat. Apple pozwala ludziom mierzyć trendy dotyczące snu za pomocą zegarka Apple Watch. Fitbit zapisał dane dotyczące snu na długo przed zakupem przez Google. W rzeczywistości Google od lat oferuje funkcje śledzenia snu za pośrednictwem aplikacji Google Fit na telefony z Androidem. Google będzie oferować funkcję Sleep Sensing jako „bezpłatną wersję zapoznawczą” do przyszłego roku, co sugeruje płatną usługę w niedalekiej przyszłości. Firma powiedziała również, że szuka sposobów na integrację danych dotyczących snu z danymi Fitbit, która ma partnerstwa zdrowotne ze stronami trzecimi, jednak rzeczniczka Google uspokaja, że dane użytkownika nie będą udostępniane bez wyraźnej zgody.

Pomimo obietnic Google co do tego, że nie będzie wykorzystywać danych, ludzie powinni być ostrożni, biorąc pod uwagę fakt, że firma nie chroniła danych osobowych w przeszłości, powiedział John Davisson, starszy radca w Electronic Privacy Information Center lub EPIC z Waszyngtonu, organizacji non-profit. Dwa lata temu Google, wraz z Apple i Amazon, otrzymało ostrzeżenie za udzielenie wykonawcom zewnętrznym dostępu do nagrań głosowych ludzi z inteligentnych głośników w celu ulepszenia ich oprogramowania języka naturalnego.

Google był również krytykowany za sposób, w jaki traktuje inne dane biometryczne. W kwietniu zeszłego roku dwoje dzieci z Illinois pozwało giganta zajmującego się wyszukiwaniem za rzekome zbieranie danych biometrycznych, w tym skanów twarzy, milionów uczniów za pośrednictwem oprogramowania do sal lekcyjnych.

„Naprawdę nie powinniśmy i nie możemy traktować ich twierdzeń dotyczących praktyk w zakresie prywatności za dobrą kartę” - powiedział Davisson, zapytany o funkcję śledzenia snu. „Nie są wiarygodnymi narratorami”. Poza reklamami, King, pracownica Stanforda, martwi się o to, jakie inne informacje mogą tworzyć te dane. Jeśli budzisz się kilka razy w nocy, firma może potencjalnie wziąć pod uwagę zły sen i podać wynik jako rozdrażnienie. King zastanawia się również, czy urządzenie może śledzić osoby uprawiające seks.

"Jeśli ma to na celu śledzenie cię w łóżku, cóż, jakie są inne rzeczy, które ludzie robią w łóżku oprócz snu?" - zapytała. Jeśli tak, Google może wyciągnąć inne wnioski, znając intymne szczegóły dotyczące czyjegoś życia seksualnego.

Google twierdzi, że jego funkcje nie wykrywają określonych ciał ani twarzy. Mimo to eksperci od prywatności śmieją się z absurdu. „To granica, której nie powinniśmy pozwolić im odkrywać” - powiedział Davisson z EPIC.

Na podst. cnet.com

Adrian Pluta
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.