Łamanie szyfrów – polska specjalność
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Informacja może być potężną bronią – wiedzą o tym wszyscy stratedzy i wojskowi sztabowcy, którzy planując swoje działania starają się dowiedzieć, co planuje przeciwnik. Stąd też rozwój wywiadu i chroniącego przed nim kontrwywiadu. Obok działalności szpiegów ważną rolę w zdobywaniu informacji odgrywa dostęp do wiadomości przesyłanych przez urządzenia techniczne.

Dziś Internet, łączność satelitarna i komórkowa to podstawy komunikacji na różnych poziomach. Wojsko, dyplomacja czy służby specjalne korzystają ze specjalnych narzędzi, głęboko zabezpieczonych i nadzorowanych przez wykwalifikowane kadry. W I poł. XX wieku głównym kanałem nowoczesnej komunikacji na odległość była radiotelegrafia i wywodząca się z niej łączność radiowa. Dzięki silnym nadajnikom i wykwalifikowanej obsłudze możliwe było przesyłanie między oddalonymi od siebie punktami różnej długości wiadomości, co w istotny sposób ułatwiało komunikowanie się.

Skoro w eterze pojawiało się coraz więcej ważnych wiadomości, rodziła się pokusa, by je przechwycić. W ten sposób, w czasie I wojny światowej, narodził się radiowywiad – dział służb specjalnych odpowiedzialnych za techniczne rozpracowywanie nieprzyjaciela. Dobrze zorganizowana sieć radiostacji miała przechwytywać wiadomości, zbierać je, analizować i przekazywać do wykorzystania przez sztaby wojskowe. Ryzyko przechwycenia wywołało konieczność zabezpieczania informacji radiowych – stąd rozwój szyfrów, a potem metod ich łamania. W tym okresie jeden z lepszych radiowywiadów stworzyli Austriacy. Po odrodzeniu Niepodległej Polski wielu byłych specjalistów z tej dziedziny dołączyło do Wojska Polskiego, tworząc ważną część Oddziału II Sztabu Generalnego – polskiego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego.

Jednym z młodych oficerów tej komórki był por. Jan Kowalewski – w czasie wojny żołnierz armii rosyjskiej z doświadczeniem w łączności. Pewnego razu w sierpniu 1919 roku zastępował on swojego kolegę z „dwójki” (który wziął urlop w związku ze ślubem siostry) i w czasie nocnego dyżuru przy segregowaniu radiodepesz natrafił na jedną z zaszyfrowanych wiadomości bolszewickich. Mając sporo wolnego czasu porucznik postanowił złamać ten szyfr. Dzięki zdolnościom matematycznym i wiedzy o tym, jak pracują rosyjscy łącznościowcy znalazł klucz do wiadomości – wiedział, że w łamanym meldunku powinno pojawić się słowo „dywizja” (Дивизия), które posiada charakterystyczne trzy sylaby z powtarzającą się literą „и”. Przy pomocy grzebienia z wyłamanymi w odpowiedni sposób zębami znalazł to zakodowane słowo i jak po nitce rozszyfrował kolejne. W ten sposób złamał prosty szyfr „Delegat”. Doceniony przez przełożonych, zajął się budową zespołu deszyfrującego przechwytywaną korespondencję Armii Czerwonej.

Sekcja Szyfrowa, w której obok por. Kowalewskiego znalazło się też m.in. kilku zdolnych matematyków, przez kolejne miesiące pracowała na pełnych obrotach, w kulminacyjnym momencie wojny łamiąc kilkaset depesz wroga dziennie. Dzięki jej działalności Józef Piłsudski miał szeroką wiedzę o działaniach bolszewików, mogąc planować odpowiedzi na nie. Przydało się to zwłaszcza w czasie bitwy warszawskiej – Naczelny Wódz wiedział dzięki por. Kowalewskiemu o odsłonięciu lewego skrzydła Armii Czerwonej, na które wyprowadził decydującą ofensywę. 12 sierpnia 1920 roku Kowalewski wraz z prof. Stefanem Mazurkiewiczem z Uniwersytetu Warszawskiego w ciągu kilku godzin złamali nowy szyfr „Rewolucja”, wprowadzony tuż przed atakiem na Warszawę.

Co więcej, Polacy w sierpniu 1920 roku prowadzili nawet działania, które dziś nazywa się „walką radioelektroniczną”. W czasie bitwy warszawskiej ułani-ochotnicy odbili z rak bolszewików Ciechanów, w którym rozbili sztab jednej z armii Frontu Zachodniego i zniszczyli jej radiostację. Przez kilka kluczowych dni Michaił Tuchaczewski nie mógł porozumieć się ze swoim podkomendnym na północ od Warszawy, który nie ruszył mu na pomoc i dał się wciągnąć w pułapkę. Co więcej, Polacy zakłócali łączność bolszewików wysyłając na ich fale… cytaty z Pisma Świętego.

Doświadczenia z lat 1919-1921 pozwoliły stworzyć sprawne Biuro Szyfrów Sztabu Generalnego. To właśnie matematyk zatrudniony w tej wojskowej komórce, Marian Rejewski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, doprowadził kilkanaście lat później do największego sukcesu polskiego radiowywiadu. W grudniu 1932 roku złamał on szyfr Enigmy – niemieckiej maszyn szyfrującej, wykorzystującej ruchome tarcze prowadzące do kodowania liter w unikalny sposób. Wydawało się, że szyfr ten jest nie do złamania. Polak jednak, wykorzystując swoje talenty, pracę operacyjną wywiadu, który zdobył egzemplarz „cywilnej” Enigmy oraz szczęście – niemiecki szyfrant popełnił drobny błąd – znalazł klucz do czytania tego szyfru. Razem z Jerzym Różyckim i Henrykiem Zygalskim rozwijali oni potem metody łamania Enigmy, aż do czasu, gdy stało się to niemożliwe – technika szyfrowania rozwinęła się, co komplikowało obliczenia prowadzone „ręcznie”.

Przed wybuchem II wojny światowej Polacy, którzy wtedy już nie czytali Enigmy, przekazali swoje wyniki badań Brytyjczykom. Ci wkrótce stworzyli ośrodek w Bletchley Park, gdzie zespół Alana Turinga przy pomocy proto-komputera unowocześnił metody stworzone przez Polaków. Anglicy regularnie czytali depesze niemieckie, dostosowując do nich działania. Informacje tak zdobyte przyczyniły się znacząco do skrócenia wojny. Po raz drugi w ciągu dwudziestu lat Polacy włożyli swój poważny wkład w dzieje świata.

Tomasz Leszkowicz