Smaczny ukłon dla Taty
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Czerwiec to miesiąc bogaty w dni ważne, mniej ważne i śmieszne. To miesiąc osiemdziesięciu czterech świąt o charakterze każdym, wymyślonym przez nas. Między Dniem Tapioki, Dniem Kaczora Donalda, Dniem Jajka czy Roweru, w tym zacnym pierwszym miesiącu lata obchodzimy też Dzień Flagi, Dzień Emancypacji i HURA! Dzień Ojca!!!

Wprawdzie Dzień Matki jest bardziej znany, ale… „tatowy” dzień też został zaakceptowany przez wszystkich. Trzecia niedziela czerwca to dzień szczególny, to uznanie i podziękowanie za cały ojcowski wkład w nasze życie. Zawsze chcieli i chcą dla nas tego, co dobre. Zawsze wychowywali nas najlepiej, jak potrafili i przekazywali to, co w ich mniemaniu było najcenniejsze. A że nie zawsze efekt końcowy – dorosły człowiek – był zgodny z oczekiwaniem, to temat na inną i bardzo długą dyskusję.

Ich obecność w naszym życiu jest ważna, potrzebna, niezbędna… Tak też uważała Sonora Louise Smart-Dodd, córka Williama Jackson Smarta, weterana Wojny Secesyjnej. Zapatrzona w niezłomność Anny Jarvis (wywalczyła Dzień Matki) i obserwująca zmagania swojego ojca, wychowującego samotnie sześcioro dzieci (miała pięciu braci) postanowiła uczcić jego pamięć, proponując zorganizowanie Dnia Ojca.

Dodatkowym powodem stał się tragiczny wypadek (grudzień, 1907 rok) w kopalni Monongah (West Virginia), podczas którego zginęło 362 mężczyzn, pochodzących z Włoch, Ameryki, Węgier, Rosji, Austrii i Turcji. Około 1,000 dzieci pozostało wówczas bez ojcowskiej opieki, a 250 wdów bez wsparcia swoich mężów.

Ta tragedia przeważyła szalę w staraniach Sonory. Pierwszy Dzień Ojca celebrowano z jej inicjatywy w Spokane (Washington) w 1910 roku. Po sześćdziesięciu dwóch latach (1972 rok) prezydent Richard Nixon ogłosił oficjalnie trzecią niedzielę czerwca Krajowym Dniem Ojca, a Sonorę – wiekową już wówczas panią - uhonorowano specjalnym odznaczeniem. I tak pozostało.

Dzisiaj już nikt nie pamięta, po co i dlaczego… To komercja – mówią. Korporacje chcą więcej sprzedać, czegokolwiek… - dopowiadają. Ale… to tylko część prawdy, jako że nie da się tego wykluczyć. Tego dnia uzmysławiamy sobie, jak istotny dla nas był i jest Ojciec, Tata, Daddy… Jak ważne było i jest jego widzenie świata, które niespostrzeżenie przenosi się do naszej wizji. Jak jego absurd staje się naszym absurdem, a jego logika – naszym sposobem myślenia. Przechodzimy z pokolenia w pokolenie, w kontynuację czegoś, co wcale nie jest tak ulotne… Przeciwnie, jest namacalne, rzeczywiste.

Mój tata uwielbiał czekoladki wedlowskie, i chyba coś z jego smaków zostało we mnie. Lubił też ciasta z owocami i… pieczone kurczaki, nie za ostre, ale z charakterem, więc postaraj się, moja droga! – przypominał.

Staram się więc i przygotowuję na obiad ze wspomnieniem Jego ulubione kurczaki i coś jeszcze… Drinki już mam – z poprzedniego „Monitora”, tylko wybór deseru trudny?!

73

Szaszłyki z piwnej marynaty

Składniki: 750 gram piersi z kurczaka, marynata, 3 kolorowe papryki, 1 cukinia, kilka całych ząbków czosnku, 1 czerwona cebula, 1 łyżeczka soli, ½ łyżeczki pieprzu, 2 łyżki oliwy

Marynata: ½ cup sosu sojowego, 2 łyżki oliwy, 2 łyżki miodu, 1 łyżeczka tymianku, 1 łyżeczka posiekanego czosnku, ½ łyżeczki oregano, ¼ łyżeczki szałwii, ½ łyżeczki pieprzu, 1 liść laurowy, 1 łyżeczka pokruszonej ostrej papryki, puszka piwa (Guinness lub inne).

Przygotowanie:

- Wszystkie składniki marynaty wymieszać i wrzucić pokrojonego na kawałki kurczaka (min. 30 minut; max. 12 godzin).

- Warzywa pokroić „szaszłykowo”, wymieszać z oliwą, solą i pieprzem.

- Kawałki kurczaka odcedzić z marynaty, bambusowe patyczki namoczyć w wodzie (15 minut), po czym nadziewać po kolei warzywa przemiennie z mięsem, do wyczerpania składników.

- Upiec na grillu lub w piekarniku w temperaturze 350°F. Serwować z ryżem bądź pieczonymi ziemniakami z dodatkiem ulubionych ziół.

Truskawkowy paj

Prosty i pyszny deser! Przygotować ulubione kruche ciasto i wykleić nim płaską blaszkę pajową lub do mazurków – okrągłą/prostokątną. Nakłuć widelcem w kilku miejscach i upiec na złoty kolor. 250 gram truskawek oczyścić, umyć i pokroić na ćwiartki, wrzucić do garnka, zasypać 3 płaskimi łyżkami cukru i zagotować. Dodać łyżkę soku z cytryny, wymieszać. Odstawić do ostudzenia. Przygotować galaretkę truskawkową lub black cherry według przepisu na opakowaniu, ale z połową ilości wody. Wystudzić, wymieszać z truskawkami, poczekać do lekkiego stężenia galaretki i wyłożyć na zimne, upieczone ciasto. Wstawić do lodówki do całkowitego zastygnięcia. Podawać z lodami waniliowymi lub bitą śmietaną.

74

Mój Tata zawsze wybierał lody, posypane tartą czekoladą!

Anna Czerwińska
wielbicielka muzyki klasycznej i dobrej literatury, amatorka gór i namiotu, podglądania życia od kuchni i innych obserwacji wszelkich na własny użytek.
Autorka blogów: o kuchni Stanów Zjednoczonych i… truflach czekoladowych
www.amerykanskiekulinaria.com
www.domowetrufle.com
kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.