Wszyscy jesteśmy ekspertami
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----
Rafał Jurak

Rafał Jurak


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

Stało się to nagle i niespodziewanie. W ciągu kilkunastu dni część populacji Stanów Zjednoczonych stała się ekspertami i wie wszystko na temat chorób zakaźnych. Na prawo i lewo przytaczane są statystyki dotyczące liczby osób umierających na grypę, w wyniku wypadków samochodowych, przedawkowania opioidów, a nawet użądlenia pszczoły. Mechanicy, stolarze, pomoc domowa, sprzedawcy sklepowi, zawodowi kierowcy, etc. kłócą się ze specjalistami, naukowcami, lekarzami, którzy często całe życie poświęcili badaniu wirusów i sposobów walki z nimi. Ludźmi, którzy niedawno stali na pierwszej linii frontu walki z Ebolą, Mers, Sars i kilkoma jeszcze mniej znanymi nam schorzeniami zakaźnymi.

Po przeanalizowaniu wybranych doniesień z anonimowego internetu, tudzież fragmentów wystąpień martwiących się wyłącznie nadchodzącymi wyborami polityków, ośmielamy się pouczać wszystkich wokół, że nie ma co zawracać sobie głowy jakimś koronawirusem, który tylko wywołuje niepotrzebną panikę, lepiej pokrzyczeć na media, pośmiać się z robiących zapasy, a w ogóle to najlepiej spotkać się na piwie i o tym wszystkim we własnym, oczywiście podzielającym naszą opinię gronie, po prostu pogadać.

Kolejne miasta postanowiły pozamykać co się da, by ci specjaliści nie łazili po barach i nie robili sobie bohaterskich fotek znad stolika. By te kilka miesięcy, o których mówią specjaliści, nie zamieniło się w kilka lat, By jak najwięcej z nas dożyło lepszych czasów.

No cóż, w USA każdego roku rzeczywiście znacznie więcej osób ginie w wypadkach samochodowych, niż w wyniku zarażeń koronawirusem, przynajmniej na razie. Znacznie więcej też, niż w wyniku ataków terrorystycznych. Jednak to drugie zagrożenie spędza sen z powiek większości społeczeństwa, pochłania miliardy na obronę i wprowadza ograniczenia naszego stylu życia. Bo wiemy, co by się stało, gdybyśmy przestali się tym przejmować i zrezygnowali z zabezpieczeń.

O tym, co nas czeka, piszemy w tym tygodniu w tekście „Jak długo mamy tak żyć?!”. Oczywiście, scenariuszy jest kilka, nawet niektóre nie są zbyt czarne, ale prawdopodobieństwo ich wystąpienia też niezbyt wielkie. Na razie spoglądając na naszą sytuację, dobrze nie jest, będzie jeszcze gorzej.

Jeśli chodzi o pseudoekspertów i udawanych bohaterów, to kilka dni temu usłyszałem jeszcze inny argument:

Nasi dziadkowie kilkadziesiąt lat temu wezwani zostali do walki w czasie wojny. Chwycili za broń i przelewali krew, tracili życie po to, byśmy my, nowe pokolenia, mogli żyć w spokoju i bez ciągłego strachu o życie.

Jedyne, czego się od nas dziś oczekuje, to w celu ochrony życia naszych dziadków, siedzieć w domu na kanapie i na chwilę zrezygnować z przyjemności.

Potrafimy to zrobić?

Rozglądam się dookoła i widzę, że większość z nas nie jest samolubami i potrafi wykazać się choćby elementarnym poczuciem odpowiedzialności za innych, dźwigając ten „ciężar” unikania znajomych i miejsc publicznych. Niestety, nie wszyscy, ale podejrzewam, że ich się już nie zmieni. Szkoda więc wysiłku.

Dla niezdecydowanych, rokujących szanse poprawy, wierszyk, który pojawił się w sieci kilka dni temu i został powtórzony przez niektóre media. Nie wiem kto, gdzie, jak i kiedy, ale podpisany jest Szymon M., więc autora (może to znana z programów rozrywkowych postać z Polski??) pozdrawiam i przepraszam, że tak bez pozwolenia, ale...

„Gdy po miastach krąży wirus,
Nie zachowuj się jak świrus,
Tylko zmuś się do wysiłku:
Siedź na tyłku!

Choć przyroda słonkiem nęci,
Fauna ćwierka, kwitną chęci,
Chociaż myśli masz najgłupsze,
Siedź na kuprze!

Choć nie słychać żadnych kroków,
Na ulicach brak jest tłoku,
Więc ty mógłbyś wyjść w zasadzie,
Siedź na zadzie!

Czyś jest młody, czy też stary,
Czy stanowisz fragment pary,
Solo, czy też w większej grupie,
Siedź na d..ie!

autor: Szymon M.

Jak się zajrzy do internetu, to z jednej strony jest niewesoło, z drugiej można boki zrywać. Przymus siedzenia w domu podziałał na wielu twórczo, tysiące memów, wierszyków, zdjęć, piosenek i pomysłów. Życzę udanej przerwy w życiu, oby była jak najkrótsza i pamiętajmy, to niekoniecznie chodzi o nas, ale o naszych rodziców, dziadków i anonimowych ludzi w podeszłym wieku, którzy też chcieliby jeszcze wyjść na spacer, spotkać się z wnukami, po prostu doczekać jutra...

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.