----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

01 maja 2026

Udostępnij znajomym:

Każda minuta ma znaczenie, gdy serce nagle przestaje bić. Najnowsze badanie obejmujące blisko 875 tysięcy pacjentów pokazuje jednak, że równie ważna może być… pora dnia. Okazuje się, że zatrzymanie krążenia w nocy wciąż wiąże się z wyraźnie niższymi szansami przeżycia — i to mimo ponad dekady postępów w medycynie ratunkowej.

Analiza danych z ogólnokrajowego rejestru wykazała, że osoby, u których doszło do zatrzymania krążenia poza szpitalem między godziną 23:00 a 6:59 rano, miały o około 16% mniejsze szanse na przeżycie z zachowaniem sprawności mózgu w porównaniu z przypadkami dziennymi. Ich szanse na przywrócenie akcji serca były również o około 15% niższe. Co szczególnie niepokojące, ta różnica utrzymuje się niezmiennie od 2013 do 2024 roku.

Badanie opublikowane w JAMA Network Open stawia pytania o to, co dokładnie dzieje się po zmroku. Wolniejszy czas reakcji karetek tłumaczy tylko niewielką część problemu. Reszta pozostaje zagadką.

Gorsze wyniki nocą — wnioski z dekady danych

Naukowcy korzystali z danych z rejestru Cardiac Arrest Registry to Enhance Survival, który obejmuje populację około 186 milionów osób, czyli ponad połowę mieszkańców USA. W latach 2013–2024 zidentyfikowano ponad 1,1 miliona przypadków zatrzymania krążenia. Po wykluczeniu niepełnych danych oraz przypadków dzieci, analiza objęła 874 415 dorosłych pacjentów.

Średni wiek wynosił 64 lata, około 64% stanowiły osoby męskie, a ponad 80% przypadków miało miejsce w domu.

Choć tylko nieco ponad jedna czwarta zatrzymań krążenia wydarzyła się w nocy, ich przebieg był znacznie gorszy. W ciągu dnia u około 30,6% pacjentów udało się przywrócić stabilną akcję serca, a 9,3% przeżyło do wypisu ze szpitala z dobrą funkcją mózgu. W nocy wskaźniki te spadały odpowiednio do 25,8% i 6,7%.

Nawet po uwzględnieniu takich czynników jak wiek, płeć, rasa, obecność świadków zdarzenia, początkowy rytm serca czy udzielenie pierwszej pomocy przez osoby postronne, noc pozostawała niezależnym czynnikiem pogarszającym rokowanie.

Szanse na przeżycie zaczynały spadać już około godziny 20:00 i pozostawały niskie aż do 8 rano. Najgorsze wyniki odnotowano między 1:00 a 6:00, kiedy prawdopodobieństwo dobrego wyniku było o 20–22% niższe niż w południe. Co istotne, przez ponad dekadę nie zaobserwowano żadnej poprawy tej sytuacji.

Nierówności i pytania bez odpowiedzi

Dane pokazują również różnice rasowe, które dodatkowo komplikują obraz sytuacji. Wśród nocnych przypadków wyższy odsetek stanowili pacjenci czarnoskórzy (22,3% wobec 20,2% w ciągu dnia), a zdarzenia częściej miały miejsce w domach (88,8% wobec 81%).

To sugeruje, że na wyniki mogą wpływać także szersze nierówności społeczne i zdrowotne.

Ponad 870 tysięcy przypadków zebranych przez 12 lat tworzy obraz, którego nie da się zignorować. Naukowcy wciąż próbują ustalić, co dokładnie stoi za nocnym pogorszeniem rokowań — czy chodzi o zachowanie świadków zdarzenia, obsadę szpitali, różnice fizjologiczne związane ze snem, czy jeszcze inne czynniki.

Na razie jedno jest pewne: godzina, o której dochodzi do zatrzymania krążenia, pozostaje jednym z najmniej zrozumiałych, a jednocześnie kluczowych czynników decydujących o życiu i śmierci.

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor