Korzenie antyfaszystów
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W ostatnim czasie na całym świecie głośno zrobiło się o Antifie – ruchu antyfaszystowskim, przez niektórych uznawanym za… organizację terrorystyczną. Warto przy tym pamiętać, że idee głoszone przez antyfaszystów mają długą i nierzadko chwalebną historię.

Pod koniec maja prezydent Donald Trump ogłosił na Twitterze, że Stany Zjednoczone uznają Antifę za organizację terrorystyczną. Miałoby to wspomóc pracę policji walczącej z radykałami, zwłaszcza w kontekście ostatnich protestów i zamieszek na tle rasowym. Problem w tym, że Antifa… nie jest organizacją – nie ma swoich struktur, władz, statutu czy budżetu. Jest to całkowicie zdecentralizowany ruch społeczno-polityczny, gromadzący ludzi zgadzających się co do tego, że należy stawiać opór szeroko rozumianemu faszyzmowi.

Z Antifą (Akcją Antyfaszystowską, Anti-Fascist Action) związani są przedstawiciele różnych opcji światopoglądowych. Są tu więc zarówno anarchiści, komuniści i radykalni lewicowcy, jak i socjaliści, socjaldemokraci, pacyfiści, liberałowie czy demokraci. Łączy ich sprzeciw wobec skrajnej prawicy, języka nienawiści, rasizmu, ksenofobii, przemocy i wszystkiego, co zakwalifikować można jako związane z faszyzmem (przy czym jego definicje zależą od radykalizmu poszczególnych frakcji).

Antifa dzieli się dziś na dwa główne nurty – pokojowy i bojówkarski. Pierwszy z nich opiera się na legalnych środkach działania, czyli organizacji protestów, działalności publicystycznej i edukacyjnej, monitorowania funkcjonowania skrajnej prawicy. Drugi z nurtów nastawia się na czynne powstrzymywanie faszystów – organizowanie samoobrony, zakłócanie zgromadzeń przeciwnika, często też dokonywanie samosądów. Pokojowi aktywiści są dla bojówkarzy zbyt mainstreamowi i nieskuteczni, tamci zaś określają przeciwników drugiej frakcji jako oszołomów i zadymiarzy. Warto przy tym zwrócić uwagę, że postawy bojówkarskie często motywowane są doświadczeniami – widokiem przemocy środowisk faszystowskich i kontaktem z ofiarami – występuje też przy nich swoista radykalizacja i syndrom „oblężonej twierdzy”.

Historyczne korzenie Antify sięgają przełomu lat 20. i 30. XX wieku. Wtedy to Europa, wstrząsana problemami po I wojnie światowej i kryzysem ekonomicznym, w istotny sposób się zradykalizowała. Dojście do władzy faszystów Mussoliniego we Włoszech 1922 roku pokazało prawicowym radykałom drogę działania – tworzenie masowej, populistycznej i socjalnej siły politycznej, kultywującej kolektywizm, militaryzm i przemoc. Przykład Włoch zachęcał do podporządkowania całego państwa woli partii rządzącej i jej uwielbianego wodza. Faszyści występowali przeciwko dotychczasowemu porządkowi – atakowali zarówno lewicę (zwłaszcza komunistów), ale także liberałów i „starą”, konserwatywną prawicę. Najpotężniejszym nurtem faszystowskim był niemiecki nazizm (narodowy socjalizm), stworzony przez Adolfa Hitlera, który w styczniu 1933 roku objął władzę w Republice Weimarskiej, przekształconej wkrótce w III Rzeszę.

Wzrost znaczenia politycznego faszystów wywoływał reakcję ich przeciwników, zwłaszcza na lewicy, która rywalizowała ze skrajną prawicą o podobny, robotniczy elektorat. Właśnie w Niemczech narodziła się pierwsza Akcja Antyfaszystowska (Antifaschistische Aktion), organizowana na bazie partii socjaldemokratycznej oraz komunistycznej. Łączyła ona wiele różnych środowisk – silni byli w niej związkowcy, ale także młodzi ludzie oraz inteligenci wspierający opór wobec hitlerowców. Walka toczyła się nie tylko na słowa, ale też na pięści – zarówno naziści, jak i lewicowcy rozwijali własne bojówki, które miały chronić partyjne struktury i przeciwstawiać się przemocy politycznej. W praktyce ulice Niemiec w początkach lat 30. były świadkiem regularnych bójek i walk, w których w ruch szły m.in. kastety i pałki. Zwycięstwo Hitlera przesądziło o delegalizacja innych partii politycznych, a tym samym rozbicia Antify.

Jej idee szybko przeniosły się do innych krajów Europy. Antyfaszyści w różnych państwach przyjmowali wypracowany w Niemczech symbol trzech strzał, wymierzony pierwotnie w faszyzm, monarchizm i bolszewizm (obecnie w wojnę, faszyzm i nacjonalizm). W praktyce popularność strzał polegała na tym, że… łatwo malowało się je na murach, zasłaniając w ten sposób symbole faszystowskie. W październiku 1936 roku w Londynie doszło do tzw. bitwy na Cable Street – miejscowi antyfaszyści, reprezentujący różne grupy społeczne, starli się z marszem Brytyjskiej Unii Faszystów Oswalda Mosleya, który próbował zorganizować wielki pokaz sił własnej organizacji.

Wielkim motorem antyfaszyzmu okazała się wojna domowa w Hiszpanii w latach 1936-1939. Na pomoc republikańskiemu legalnemu rządowi, walczącemu z nacjonalistycznymi buntownikami wspieranymi przez Niemcy i Włochy, ruszyło wielu ochotników z całej Europy. Jednym z nich był Eric Arthur Blair, czyli George Orwell, autor powieści Rok 1984 i Folwark zwierzęcy, zacięty krytyk totalitaryzmu. Wojna w Hiszpanii, będąca rzeczywistą bitwą z faszyzmem (ale także starciem mocarstw, bo we wsparcie republikanów włączył się Związek Radziecki) rozpalała serca i umysły wielu ludzi.

Zwycięskim ukoronowaniem antyfaszyzmu okazała się II wojna światowa – wspólny wysiłek doprowadził do pokonania Hitlera i jego strasznego reżimu. Pomogli w tym żołnierze (w tym amerykańscy i polscy), dzielni partyzanci i pracowici cywile. Czy jednak zagrożenie faszyzmem może się odrodzić? Choć realia są dziś inne niż przed ponad 80 laty, to wydaje się to wciąż możliwe…

Tomasz Leszkowicz