Tak dobre, że aż złe
----- Reklama -----
Rafał Jurak

Rafał Jurak


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

Czasami nie możemy się zdecydować, czy coś jest dobre lub złe. Chodzi o wszystko - żywność, lekarstwa, środowisko, filmy, muzykę i obyczaje. Nawet posiadanie dzieci, ale o tym nieco później.

Margaryna raz jest zdrowsza, a innym razem gorsza od masła. Aktualnie chyba lepsza. Zęby kiedyś kazano nam mocno szorować, zwłaszcza po kwaśnych napojach, a dziś mamy je niemal głaskać miękkimi szczoteczkami i nigdy, ale to nigdy(!) tuż po spożyciu czegoś kwaśnego. Jajka mamy jeść raz z żółtkiem, raz bez, czasami jedno tygodniowo, innym razem jedno dziennie. Do dziś żywieniowcy nie mogą się zdecydować.

Dzięki poradom sprzed lat starsze pokolenie ma zapchane tętnice, starte szkliwo i prawdopodobnie zjadło zbyt wiele jajek w majonezie, zamiast białkowych omletów z warzywami.

Aktualnie modne jest niejedzenie soli, gdyż zatrzymuje wodę, podnosi ciśnienie, a to prowadzi do chorób serca. Tylko że naukowcy z Belgii zbadali kilka tysięcy osób, wśród których osoby o najniższym spożyciu soli miały najwyższy odsetek zgonów spowodowanych chorobami serca. Więc?

Kawa. Wszystko obecnie wskazuje na jej dobroczynne działanie. Jej picie może chronić przed rakiem prostaty, rakiem piersi, udarem mózgu, cukrzycą, dną moczanową, rakiem wątroby, chorobą Parkinsona i Alzheimera. Pijmy jej ile się da! Ale z drugiej strony może zwiększać ryzyko zawału serca, bo osoby ją pijące mają podwyższony poziom złego cholesterolu i homocysteiny. Sprawdziłem, to aminokwas, który może być przyczyną miażdżycy, podobno wróg numer 1 naszego serca i naczyń krwionośnych. Poza tym kawa powoduje skoki poziomu cukru we krwi i jeszcze wiąże się z reumatoidalnym zapaleniem stawów. No i uzależnia! Jako umiarkowany kawosz staram się nie myśleć o tym wszystkim skupiając się jedynie na jej walorach smakowych.

Albo porady medyczne. Z jednej strony lekarze nie znoszą, gdy poddajemy w wątpliwość ich zalecenia, z drugiej sami powtarzają, iż wszelkie ustalenia są tymczasowe i mogą ulegać zmianom w miarę pojawiania się nowych informacji i odkryć. Więc nie wiem, czy słońce wzmacnia naszą odporność pomagając w produkcji witaminy D, czy też powoduje szybsze starzenie się organizmu i w najgorszym przypadku nowotwory skóry. Oczywiście, obydwie wersje są poprawne, ale jakiego dokonać wyboru?

Moglibyśmy tak pewnie roztrząsać zalety i wady wszystkiego. Alkoholu też. Pasuje do niego powiedzenie, że wszystko w umiarze. Sporym. Choć akurat najdłużej żyjąca Holenderka do swych 115 urodzin utrzymywała, iż swą długowieczność zawdzięcza jedzeniu smalcu i piciu wódki. To może być jednak wyjątek, bo powtarzane badania potwierdzają, że kobiety pijące z umiarem znacznie częściej osiągają wiek 70 lat w dobrym zdrowiu, niż pijące dużo lub… abstynentki. Inne badanie wykazało, że codzienne umiarkowane picie - dwa drinki dziennie, siedem dni w tygodniu - zmniejszyło miażdżycę u myszy. Pewnie ktoś zastanawia się teraz, jak oni myszom te drinki podawali… Nie czytamy więc zbyt wielu naukowych badań, bo zawsze znajdzie się inne, o przeciwstawnych wnioskach.

Dziwna sprawa, ale jak się człowiek uprze, to nawet lubiane wcześniej filmy wydają się mieć niezbyt mądrą fabułę. Gwiezdne Wojny to nic innego, jak problemy rodzinne, które rozlały się na całą galaktykę. Albo ten nowszy, w sumie 9-godzinny film o transporcie małego pierścionka, który podbił cały świat. Film, bo pierścionek nie zdążył.

Wyczytałem dziś - od tego zresztą zaczęły się myśli na poruszany temat - że w momencie, gdy stają się ojcami, u mężczyzn gwałtownie spada poziom testosteronu. Co gorsze, spadek jest jeszcze większy, jeśli aktywnie zajmują się później dzieckiem. Natura chyba dochodzi do wniosku, że im już ten eliksir męskości potrzebny nie jest. Swoje zrobili. Teraz mogą bawić się klockami lego, zbierać resorowce, wiązać kokardki i kupować lalki. I pewnie większość ojców nie narzeka, bo w momencie pojawienia się dziecka wszystko przewraca się do góry nogami, nabieramy innej perspektywy, co innego zaczyna się w życiu liczyć.

Tylko że efektem ubocznym obniżenia poziomu tego hormonu jest - poza słabszymi wynikami w sypialni - wypadanie włosów, zmęczenie, utrata masy mięśniowej, wzrost tkanki tłuszczowej, osłabienie kości, problemy z pamięcią i koncentracją. Na pewno nie wymieniłem wszystkiego.

Pojawia się więc pytanie, jak połączyć jedno z drugim. Czyli posiadanie dziecka i opieka nad nim z zachowaniem zdrowia, sił i tężyzny. Ojcostwo jest dla nas tak dobre, że aż złe, niestety. Oczywiście można wybrnąć z trudnej sytuacji, zrzucając większość obowiązków na matkę dziecka. Najczęściej żonę. Z obserwacji wynika, że wielu mężczyzn od razu przyjęło tę strategię. Pozostali powinni jak najszybciej zbadać temat i zacząć działać. Koniec z dalszą utratą sił witalnych i włosów. A jak dzieci się zbuntują, żona zagrozi rozwodem, to w ramach zadośćuczynienia i kompromisu powinniśmy nieco się poświęcić, zaangażować w wychowanie i zgodzić się na niewielką utratę tego hormonu. Lub zabrać rodzinę na długie i fajne wakacje. Może wybaczą, w końcu to dla naszego zdrowia.

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.