Jak ojciec i matka
----- Reklama -----
Rafał Jurak

Rafał Jurak


Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Udostępnij swoim znajomym:

Rekordowe zadłużenie? Wysokie podatki? Niezapłacone rachunki? To wszystko może poczekać. Zgromadzenie Ogólne stanu zajmuje się wszystkim, tylko nie tym, czym powinno.

Jak popatrzymy na podpisywane każdego roku ustawy, przepisy i rozporządzenia, to zauważymy, iż zdecydowana większość z nich ma na celu utrudnianie nam życia. Lub odłożenie na później naprawdę trudnych decyzji. Ubiegły rok był wyjątkowo inny, bo pandemia pomogła w niepodejmowaniu jakichkolwiek decyzji. Przez kilka miesięcy wydawało się, że debatują głównie nad tym, czy powinni obradować na odległość. Ale nie miejmy złudzeń, wszystko wróci już za chwilę i będzie jak zawsze.

Do dziś pamiętam, jak kilka lat temu legislatura debatowała nad niewielką poprawką do Kodeksu Drogowego. Chodziło o ewentualne wprowadzenie zakazu wożenia zwierząt na kolanach kierowców. Nie wszystkich, bo z zakazu zwolnieni mieli być operatorzy maszyn rolniczych i budowlanych. Takich jak kombajn, traktor, koparka… Jak wiemy rolnicy zawsze ruszają w pole z pudlem na kolanach, a zmechanizowani budowlańcy do pracy udają się z jamnikiem. Woleliby owczarki niemieckie i rottweilery, ale większe psy zasłaniają nieco widoczność.

Z jednej strony rozumiem osoby krzywo patrzące na psy, koty i króliki na kolanach kierowców, ale z drugiej naprawdę nie jestem przekonany, czy legislatura Illinois powołana została, by rozwiązywać takie problemy i decydować za nas o wszystkim. Uparcie opowiadam się za pozostawieniem ludziom nieco swobody, przez co zmuszeni będą do posługiwania się rozumem i zdrowym rozsądkiem.

Podobnie z posługiwaniem się telefonem w czasie jazdy. Pewnie rozprasza uwagę, fakt. Nie jestem jednak pewien, czy dwójka rozwrzeszczanych dzieci i pies w samochodzie prowadzonym przez samotną matkę nie jest większym jej rozproszeniem. Nie można jednak zabronić wożenia dzieci w samochodach.

Zakaz sprzedaży drinków energetyzujących osobom poniżej 18 roku życia? Też był taki pomysł. Nie wiem, czy autorzy projektu tej ustawy chcieli automatycznie 17-latka zatrzymanego na ulicy z Red Bullem w dłoni wtrącić do więzienia jako przestępcę? Może chodziło o spożywanie wszystkich produktów zawierających kofeinę? W imię naszego bezpieczeństwa oczywiście…

Ktoś powiedział kiedyś, że prawo potrzebne jest tam, gdzie upadają obyczaje.

Człowiek potrafi dostosować się do granic wyznaczonych przez społeczność, w ramach której funkcjonuje bez zbędnego przywoływania go co chwila do porządku. Podobno sami potrafimy w sprzyjających warunkach nakreślić granice własnego postępowania i stopień przyzwolenia na nie innych.

Niestety, mamy tysiące, jeśli nie setki tysięcy przepisów regulujących nasze codzienne poczynania. Godziny otwarcia parków miejskich wprowadzone zostały dla naszego bezpieczeństwa, gdy grasowały w nich przestępcze szajki. Zakaz był wygodny i został do dziś. Zrobienie tatuażu przed ukończeniem osiemnastego roku życia może przecież wywołać wyrzuty sumienia, kiedy wkroczymy w dorosłość. Solaria są rakotwórcze, ale według legislatorów nastolatek jest za głupi, żeby to zrozumieć. Para 20-latków nie może wznieść toastu na własnym weselu, pies pobiegać swobodnie po lesie, a zarząd osiedla mieszkaniowego decyduje, jakiej wielkości może być worek śmieci wyrzucany przez nas do kontenera.

Niektórzy uważają, że dołączając do jakiejś społeczności musimy przyjąć wszystkie prawa w niej obowiązujące. Pamiętajmy jednak, że tak jak w pewnym momencie pod wpływem różnych czynników one powstają, tak w związku ze zmianami wokół nas mogą one być odwoływane. Korzystajmy z tej możliwości.

Nasi legislatorzy chcą być dla nas matką i ojcem. Okazuje się, że są bardziej surowi. Możemy udawać, że wierzymy, iż jest to robione dla naszego dobra. Można też się temu przeciwstawić, ale pewnie zostaniemy jakoś ukarani.

W pewnym miasteczku Illinois na posiedzeniu rady przedstawiono propozycję wprowadzenia zakazu sprzedaży młodzieży piwa bezalkoholowego. Bo wygląda jak prawdziwe. No tak, a rower może przypominać motocykl, natomiast wykałaczka papierosa. Za jakiś czas do prowadzenia wózka dziecięcego wymagane będzie prawo jazdy kategorii W.

Kilka lat temu radni ze Skokie chyba z nudów postanowili coś uchwalić. Był środek lata, więc w rozpalonych słońcem umysłach pojawił się pomysł, by zabronić sprzedaży zapałek i zapalniczek osobom poniżej lat osiemnastu. Bo młodzi ludzie i tak ognia do niczego nie potrzebują. No tak, każdy wie przecież, że nikt im nie pozwoli rozpalić grilla, ogniska, czy zapalić świeczki w domu.

Większość decyzji powinniśmy podejmować sami i odpowiadać za ewentualne konsekwencje naszych czynów. Miliony rozporządzeń przynoszą jednak pewien skutek – w coraz większym stopniu lekceważymy wszelkie prawa i ludzi je tworzących.

Może to najlepszy przykład ze wszystkich - już chwilę temu nasi stanowi legislatorzy wprowadzili ustawę nakazującą informowanie osób kupujących węże w sklepach zoologicznych, by nie całowali tych zwierząt w pysk. Władzy wydawało się, że musimy być o tym poinformowani.

Czy to my wybieramy takich matołów, czy też stają się nimi dopiero po objęciu stanowiska?

Miłego weekendu.

Rafał Jurak
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.