----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

30 kwietnia 2026

Udostępnij znajomym:

Nowe badanie opinii publicznej przeprowadzone przez Suffolk University we współpracy z „Chicago Tribune" przynosi złe wieści dla urzędującego burmistrza Chicago, Brandona Johnsona. Według sondażu przeprowadzonego w dniach 11–15 kwietnia aż 44 procent mieszkańców miasta ocenia go negatywnie, podczas gdy jedynie 34 procent ma o nim pozytywne zdanie.

Pozostali respondenci nie mieli wyrobionej opinii lub przyznali, że nigdy o nim nie słyszeli. Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej próbie mieszkańców ze wszystkich 50 okręgów miejskich Chicago.

Johnson, były działacz chicagowskiego związku nauczycieli i komisarz Cook County, wygrał wybory w 2023 roku, pokonując w drugiej turze byłego dyrektora chicagowskich szkół publicznych Paula Vallasa stosunkiem 52 do 48 procent. Choć jego sztab wyborczy publicznie wyraża pewność co do zwycięstwa w nadchodzących wyborach zaplanowanych na 2027 rok, to sam burmistrz nie ogłosił jeszcze oficjalnie startu w wyścigu, a sondażowe liczby wskazują na potencjalne problemy z reelekcją.

Podziały etniczne i polityczne

Szczególnie wymowne są podziały według przynależności etnicznej i politycznej. Wśród białych mieszkańców miasta jedynie 27 procent ocenia Johnsona pozytywnie, a aż 54 procent — negatywnie. Wśród Afroamerykanów 43 procent wyraża opinię pozytywną, a 38 procent — negatywną. Latynosi są podobnie podzieleni: 39 procent ocen pozytywnych wobec 32 procent negatywnych. Co istotne, nawet wśród demokratów — stanowiących 48 procent próby — burmistrz cieszy się jedynie 44-procentowym poparciem, podczas gdy 35 procent ocenia go niekorzystnie. Wśród niezależnych wyborców jego notowania są jeszcze gorsze: zaledwie 27 procent ocen pozytywnych przy 49 procentach negatywnych.

Potencjalni rywale z lepszymi notowaniami

Na tle tych liczb wyraźnie lepiej prezentują się potencjalni kandydaci na burmistrza, choć wielu z nich pozostaje wciąż mało rozpoznawalnych wśród mieszkańców.

Sekretrarz stanu stanu Illinois Alexi Giannoulias, który zgromadził już na koncie kampanijnym imponującą sumę 18,3 miliona dolarów, wypada w sondażu najkorzystniej. Pozytywnie ocenia go 42 procent badanych, negatywnie zaledwie 7 procent. Jednocześnie 36 procent respondentów przyznało, że nigdy o nim nie słyszało, a 15 procent nie miało wyrobionej opinii.

Kontroler stanowa Susana Mendoza zbiera 38 procent ocen pozytywnych i 11 procent negatywnych. Mimo że startowała już w wyborach burmistrza w 2019 roku, aż 30 procent ankietowanych twierdzi, że nigdy o niej nie słyszało.

Kongresmen z północnej części Chicago Mike Quigley jest rozpoznawany przez nieco ponad połowę respondentów — 49 procent przyznało, że nigdy o nim nie słyszało. Pozytywną opinię na jego temat ma 21 procent badanych, negatywną — 12 procent.

Przestępczość, bezpieczeństwo i inne kwestie

Sondaż przyniósł również interesujące dane dotyczące postrzegania bezpieczeństwa i kluczowych problemów miasta.

Niemal co czwarty respondent wskazał przestępczość jako najważniejszy problem Chicago — i to mimo że aż 85 procent badanych deklaruje, że czuje się bezpiecznie we własnej dzielnicy. Wśród tych, którzy za priorytet uznają walkę z przestępczością, aż 59 procent negatywnie ocenia Johnsona.

Drugi w kolejności najważniejszy problem to gospodarka i miejsca pracy — 21 procent wskazań. Dalej plasują się: mieszkalnictwo (10 procent), reakcja władz miejskich na politykę rządu federalnego (9 procent), federalna polityka imigracyjna (8 procent) oraz szkolnictwo i edukacja (7 procent).

Ponadto 54 procent mieszkańców popiera przekierowanie części budżetu policji na problemy społeczne, takie jak pomoc dla bezdomnych i osób z zaburzeniami psychicznymi. Aż 80 procent badanych opowiedziało się natomiast za udostępnianiem nagrań z kamer policyjnych w ciągu 24 godzin od incydentu z udziałem funkcjonariusza — jest to wyraźne nawiązanie do głośnej sprawy zastrzelenia 17-letniego Laquana McDonalda w 2014 roku i skandalu związanego z 13-miesięcznym ukrywaniem nagrań przez ówczesne władze miasta.

Choć do wyborów w 2027 roku pozostało jeszcze wiele miesięcy i większość potencjalnych rywali nie ogłosiła jeszcze oficjalnie swojej kandydatury, sondaż wyraźnie sygnalizuje, że Brandon Johnson wchodzi w kampanię wyborczą bardzo osłabiony. Jego konkurenci mogą liczyć na stosunkowo wysoki poziom sympatii, choć będą musieli najpierw zwiększyć swoją rozpoznawalność wśród mieszkańców Chicago.

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor