----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

10 kwietnia 2026

Udostępnij znajomym:

Pojawiła się propozycja zmian w przepisach drogowych, która – jeśli zostanie przyjęta – może znacząco zmienić sposób karania kierowców za poważne przekroczenia prędkości w stanie Illinois. Na razie to tylko projekt ustawy, ale ma już spore poparcie i realne szanse na przyjęcie.

Projekt, znany jako House Bill 4948, jest rozpatrywany przez ustawodawców w Zgromadzeniu Ogólnym Illinois. Proponowane przepisy przewidują alternatywę dla jednej z najczęściej stosowanych sankcji wobec piratów drogowych – zawieszenia prawa jazdy.

Alternatywa dla zawieszenia prawa jazdy

Obecnie kierowcy, którzy poważnie przekraczają prędkość lub dopuszczają się niebezpiecznej jazdy, mogą stracić prawo jazdy. W praktyce oznacza to zawieszenie go przez biuro sekretarza stanu, najczęściej po powtarzających się wykroczeniach. Okres zawieszenia bywa różny i zależy od liczby oraz rodzaju wykroczeń – może wynosić od kilku miesięcy do nawet roku lub dłużej. W tym czasie kierowca nie ma prawa prowadzić pojazdu, choć – jak pokazują dane – wielu mimo to wsiada za kierownicę.

Propozycja przewiduje, by zamiast utraty prawa jazdy część kierowców mogła pozostać za kierownicą, ale pod ścisłą kontrolą. Projekt zakłada możliwość zainstalowania w samochodzie urządzenia ograniczającego prędkość, które uniemożliwia jej przekroczenie. Uczestnicy programu musieliby płacić za nie około 30 dolarów miesięcznie.

Z programu mogliby skorzystać kierowcy, którzy w ciągu 12 miesięcy popełnili co najmniej dwa poważne wykroczenia.

Jak działa urządzenie

Technologia przypomina rozwiązania stosowane już wobec osób skazanych za jazdę pod wpływem alkoholu (tzw. ignition interlock devices). W tym przypadku jednak urządzenie nie sprawdza trzeźwości kierowcy, lecz kontroluje prędkość pojazdu.

System „zna” ograniczenia prędkości na danej drodze i uniemożliwia ich przekroczenie – niezależnie od tego, jak mocno kierowca naciska pedał gazu. Co ważne, przewidziano także funkcję awaryjną: kierowca może na krótki czas przekroczyć limit, np. podczas wyprzedzania czy jazdy pod górę.

Manipulowanie przy urządzeniu lub jego wyłączenie mogłoby skutkować poważnymi konsekwencjami – w tym zarzutem wykroczenia klasy A (Class A misdemeanor).

Dłuższy nadzór zamiast zakazu

Projekt przewiduje także różny czas obowiązkowego korzystania z urządzenia – od jednego roku (po pierwszym zawieszeniu prawa jazdy) do nawet trzech lat w przypadku powtarzających się naruszeń.

Jednocześnie uczestnicy programu nie mogliby prowadzić niektórych pojazdów, np. autobusów szkolnych czy samochodów komercyjnych.

Dlaczego zmiana jest rozważana

Zwolennicy projektu argumentują, że obecny system kar nie działa wystarczająco skutecznie. Według przedstawionych danych, aż około 75 proc. osób z zawieszonym prawem jazdy i tak nadal prowadzi samochód – nielegalnie.

Zdaniem autorów projektu nowe rozwiązanie może zwiększyć bezpieczeństwo na drogach, jednocześnie pozwalając kierowcom funkcjonować na co dzień, czyli dojeżdżać do pracy czy załatwiać podstawowe sprawy.

Na razie projekt został jednogłośnie zatwierdzony w komisji, ale nadal jest przedmiotem negocjacji. Kolejnym krokiem będzie głosowanie w pełnym składzie izby. Na razie trudno przesądzić o jego losie, jednak poparcie na etapie komisji sugeruje, że propozycja ma realne szanse na dalszy postęp legislacyjny.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor