Największe jak dotąd badanie dotyczące zakazów używania telefonów komórkowych w szkołach przynosi wnioski, które mogą zaskakiwać. Choć nauczyciele zauważają wyraźnie mniejsze rozproszenie na lekcjach, nie ma dowodów na to, że zakazy szybko przekładają się na lepsze wyniki w nauce czy poprawę zachowania uczniów.
Analiza przygotowana przez naukowców z czołowych amerykańskich uczelni – m.in. Stanford, Duke czy University of Michigan – objęła dane z około 4 600 szkół. To pierwsze badanie o ogólnokrajowym zasięgu, które opiera się nie na deklaracjach, ale na rzeczywistych danych dotyczących korzystania z telefonów.
Kluczową rolę odegrały tu dane firmy Yondr, produkującej specjalne etui blokujące telefony na czas zajęć. Dzięki nim badacze mogli sprawdzić, czy urządzenia rzeczywiście przestają być używane w szkole – a nie tylko pozostają „niewidoczne” (ukryte w kieszeniach bądź plecakach), jak w przypadku wcześniejszych, trudnych do egzekwowania zasad.
„Chcieliśmy wykorzystać dane z systemu Yondr, ponieważ dają nam one znacznie większą pewność, że korzystanie z telefonów na terenie szkoły jest faktycznie ograniczane” – powiedział Thomas Dee, ekonomista ze Stanford, który współkierował badaniem..
Problem rozproszenia przez smartfony jest powszechny. Już wcześniej badania Pew Research pokazywały, że dla co trzeciego nauczyciela to poważny problem, a w szkołach średnich odsetek ten sięga nawet 72 procent. Jednocześnie rośnie społeczne poparcie dla ograniczeń – dziś aż 74 procent dorosłych Amerykanów opowiada się za zakazem używania telefonów podczas lekcji, co stanowi wzrost z 68% odnotowanych jesienią ubiegłego roku.
Według stanu na tę wiosnę co najmniej 37 stanów oraz Dystrykt Kolumbii wymagają od okręgów szkolnych wprowadzenia zakazu lub ograniczenia korzystania przez uczniów z telefonów na terenie szkół. Nauczyciele i rodzice zazwyczaj popierają te zakazy, podczas gdy uczniowie – ogólnie rzecz biorąc – są im przeciwni. Uczniowie twierdzą również, że szkoły nie powinny oczekiwać spektakularnych rezultatów.
Po wprowadzeniu zakazów użycie telefonów w klasie spadło bardzo wyraźnie – z 61 do 13 procent uczniów deklarujących korzystanie z nich w celach prywatnych. Dane z lokalizacji GPS potwierdzają ten trend, wskazując na trwały spadek aktywności urządzeń w szkołach objętych restrykcjami.
W szkołach tych, w ciągu trzech lat od wprowadzenia systemu zamykania telefonów w specjalnych etui, odnotowano około 30-procentowy spadek całkowitej liczby sygnałów (tzw. pingów) emitowanych przez urządzenia w godzinach lekcyjnych. Zdaniem badaczy zmiany tej nie można jednak interpretować jako bezpośredniej miary faktycznej zmiany w sposobie korzystania z telefonów przez uczniów, ponieważ dane te obejmują również aktywność osób dorosłych. Ponadto sygnały te są często rejestrowane w momencie, gdy telefon jest włączony, lecz nieużywany.
Jednocześnie pierwszy rok obowiązywania zakazów przyniósł nieoczekiwane skutki. W wielu szkołach wzrosła liczba zawieszeń uczniów – średnio o około 16 procent. Efekt ten jednak zanikł w kolejnych latach. Wzrost ten prawdopodobnie odzwierciedla fakt, że wiele szkół podeszło do egzekwowania zakazu z dużą powagą, a uczniowie zaczęli uciekać się do innych form zachowań zakłócających porządek.
Podobny schemat widać w kwestii samopoczucia uczniów. W pierwszym roku po wprowadzeniu zakazów odnotowano jego spadek, jednak już w kolejnych latach nastąpiła poprawa – i to do poziomu wyższego niż przed zmianami.
Największym rozczarowaniem dla zwolenników ograniczeń mogą być jednak wyniki dotyczące nauki. Badanie nie wykazało istotnych zmian w wynikach testów standaryzowanych w ciągu pierwszych trzech lat. Podobnie niewielki wpływ zaobserwowano w przypadku frekwencji, koncentracji na lekcjach czy poziomu przemocy rówieśniczej.
Autorzy podkreślają jednak, że to dopiero początek procesu. W miarę upływu czasu niektóre wskaźniki zaczynają się poprawiać, co może sugerować, że efekty zakazów ujawniają się z opóźnieniem.
„Ograniczenie korzystania z telefonów przez uczniów i odzyskanie ich uwagi w klasie to kluczowy warunek, by mogli w pełni wykorzystać swój potencjał edukacyjny” – podkreśla jeden z autorów badania, ekonomista ze Stanford.
Badacze zwracają też uwagę na zmieniające się nastawienie społeczne. Coraz częściej zakazy telefonów postrzegane są nie jako ograniczenie, ale jako narzędzie wspierające rozwój dzieci.
Wnioski są więc dalekie od jednoznacznych. Zakazy działają – ale głównie tam, gdzie ich efekt jest najłatwiejszy do zmierzenia: w ograniczeniu samego korzystania z telefonów. Na głębsze zmiany w zachowaniu i wynikach uczniów trzeba jeszcze poczekać.