Wysokie ceny paliwa od kilku tygodni są codziennością dla kierowców w Stanach Zjednoczonych, ale to, co wydarzyło się w środę w części kraju, dla wielu było prawdziwym szokiem. W kilku stanach ceny benzyny dosłownie „wystrzeliły” z dnia na dzień, przekraczając poziomy, które jeszcze niedawno wydawały się mało realne.
W stanach regionu Wielkich Jezior średnia cena za galon benzyny przekroczyła 4 dolary. Dotyczy to m.in. Michigan, Indiany, Ohio i Wisconsin, które jeszcze do niedawna utrzymywały się poniżej tego poziomu – nawet po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie w ubiegłym miesiącu.
Najbardziej uderzająca sytuacja jest w Illinois. Jak poinformował Patrick De Haan z firmy GasBuddy, średnia cena w całym stanie zbliżyła się do 5 dolarów za galon i brakowało zaledwie jednego centa, by przekroczyć tę granicę.
Jeszcze dzień wcześniej ceny były wyraźnie niższe. Według danych AAA we wtorek średnie wynosiły:
– Illinois: 4,45 dolara
– Indiana: 3,99 dolara
– Michigan: 4,19 dolara
– Ohio: 4,08 dolara
– Wisconsin: 3,93 dolara
Problemy rafinerii i napięcia na świecie
Eksperci wskazują kilka powodów nagłego wzrostu. Patrick De Haan ostrzegał już wcześniej, że ceny mogą gwałtownie pójść w górę z powodu „utrzymujących się problemów w rafineriach w regionie”.
Jednym z kluczowych czynników była awaria rafinerii Whiting należącej do BP, która dodatkowo zmaga się ze sporem pracowniczym. Wiosna to także okres planowanych prac konserwacyjnych w wielu zakładach, co ogranicza podaż paliwa.
Do tego dochodzi sytuacja międzynarodowa. Napięcia związane z konfliktem z Iranem nadal wpływają na globalne ceny ropy, a to bezpośrednio przekłada się na koszty przy dystrybutorach.
Jak bardzo podrożało paliwo
W środę po południu średnia cena benzyny wynosiła około 4,79 dolara za galon w Michigan, Indianie i Ohio. W Wisconsin było to około 4,29 dolara, czyli wyraźnie mniej niż w Illinois, gdzie ceny sięgały nawet 4,99 dolara.
Według danych AAA średnia krajowa wynosi obecnie 4,3 dolara za galon. To najwyższy poziom od lipca 2022 roku. Rekord padł w czerwcu tamtego roku, gdy średnia w całych Stanach przekroczyła 5 dolarów i wyniosła 5,016 dolara za galon.
W tym roku rekord padł jak dotąd tylko na Hawajach – 19 kwietnia cena sięgnęła tam 5,67 dolara za galon.
Eksperci ostrzegają, że wzrosty mogą objąć także inne stany, choć nie w tak gwałtownym tempie jak w regionie Wielkich Jezior. Wśród potencjalnie zagrożonych wymienia się Kentucky, Minnesotę, Iowę, Missouri, Nebraskę i Kansas.
Na sytuację wpływają również ceny ropy na światowych rynkach. W środę zbliżyły się one do najwyższych poziomów od 2022 roku. Najbardziej aktywny kontrakt na ropę Brent osiągnął w ubiegłym miesiącu 119,50 dolara za baryłkę, a w środę chwilowo przekroczył ten poziom, dochodząc do 119,76 dolara.
Dla kierowców oznacza to jedno – ulgi na razie nie widać, a najbliższe dni mogą przynieść kolejne podwyżki.