Ceny benzyny w Stanach Zjednoczonych od kilku tygodni utrzymują się powyżej 4 dolarów za galon, a w części stanów, w tym w Illinois, są wyraźnie wyższe od średniej. Jeszcze niedawno zapowiadano, że to tylko przejściowa sytuacja. Dziś coraz częściej słychać, że szybki powrót do niższych cen wcale nie jest pewny. Choć benzyna przyciąga uwagę kierowców, to właśnie diesel może mieć większy wpływ na nasze wydatki i to na dłużej.
To, co jeszcze niedawno wydawało się przejściowym skokiem cen, dziś wygląda inaczej. W oficjalnych wypowiedziach coraz rzadziej pojawiają się konkretne zapowiedzi szybkich spadków. Jeszcze kilka tygodni temu mówiono o krótkotrwałych podwyżkach i szybkim powrocie do niższych poziomów. Teraz ta pewność wyraźnie znika.
Przedstawiciele administracji unikają wskazywania terminów. W Kongresie padają raczej ostrożne stwierdzenia, że wszystko zależy od rozwoju sytuacji międzynarodowej i czasu trwania konfliktu w Iranie. Zamiast wcześniejszych zapewnień pojawia się akcent na niepewność i brak gwarancji.
To zmiana tonu, która ma znaczenie, bo pokazuje, że rynek paliw może pozostać niestabilny dłużej, niż zakładano.
Diesel ukrytym motorem drożyzny
Na co dzień większość kierowców patrzy na ceny benzyny. Tymczasem to diesel ma większe znaczenie dla całej gospodarki. Według AAA średnia krajowa cena diesla wynosi obecnie około 5,47 dolara za galon (tydzień temu 5,61), czyli niewiele poniżej historycznego rekordu 5,82 dolara z czerwca 2022 roku.
Transport ciężarowy, rolnictwo, budownictwo, część kolei — wszystko to opiera się na dieslu. Jeśli jego cena rośnie, rosną koszty przewozu i produkcji, a te szybko przenoszą się na ceny w sklepach.
W ostatnim czasie diesel drożeje szybciej niż benzyna. Różnica nie jest przypadkowa. Produkcja tego paliwa jest bardziej wymagająca, a dostępne moce przerobowe ograniczone. Jednocześnie jego zapasy były napięte jeszcze przed ostatnimi zawirowaniami na rynku.
Do tego dochodzą ograniczenia eksportu ze strony części krajów produkujących paliwa oraz problemy logistyczne. W efekcie diesel reaguje silniej i szybciej niż benzyna i dłużej pozostaje na podwyższonych poziomach.
Co wysokie ceny diesla oznaczają dla nas?
Wysoka cena diesla nie zatrzymuje się na stacji paliw. To paliwo napędza praktycznie cały łańcuch dostaw — od ciężarówek dowożących żywność, przez maszyny rolnicze, po sprzęt budowlany. Gdy diesel drożeje, rosną koszty transportu i produkcji, a te bardzo szybko pojawiają się w cenach towarów.
Najpierw drożeje żywność — szczególnie produkty świeże, które wymagają częstego transportu. Potem rosną ceny materiałów budowlanych, usług remontowych i logistycznych. W ślad za tym idą rachunki za usługi, które korzystają z transportu lub energii opartej na dieslu. To proces, który nie jest jednorazowy — podwyżki „przechodzą” przez gospodarkę falami i mogą być odczuwalne przez wiele miesięcy.
W przeciwieństwie do kierowców samochodów osobowych firmy transportowe, rolnicy czy operatorzy maszyn nie mogą ograniczyć zużycia paliwa bez ograniczania działalności. Dlatego wyższe koszty są niemal automatycznie przenoszone na klientów. To oznacza, że nawet jeśli cena benzyny zacznie spadać, codzienne wydatki — zakupy, usługi, rachunki — mogą nadal rosnąć albo pozostawać wysokie.
W praktyce diesel działa jak ukryty mnożnik cen. Jego wzrost o kilkadziesiąt procent nie przekłada się na jedną kategorię wydatków, ale na cały koszyk — od jedzenia po usługi. I to właśnie dlatego jego cena ma większe znaczenie, niż sugerowałby widok przy dystrybutorze.
Ceny mogą spadać wolniej niż oczekiwano
Na sytuację nadal wpływają napięcia na Bliskim Wschodzie oraz zakłócenia w transporcie ropy. Ale nawet jeśli sytuacja się ustabilizuje, ceny nie muszą spaść szybko. W przypadku diesla proces powrotu do niższych poziomów jest wolniejszy, bo wymaga czasu na odbudowę zapasów i przywrócenie pełnych dostaw.
Do tego dochodzi ostrożność firm transportowych i operatorów logistycznych, którzy mogą przez dłuższy czas kalkulować wyższe koszty w swoich cenach.
Więcej niż chwilowy problem
Obecna sytuacja pokazuje, że patrzenie wyłącznie na ceny benzyny daje niepełny obraz.
To diesel w dużej mierze decyduje o tym, jak długo utrzyma się presja cenowa w gospodarce. Jeśli jego ceny pozostaną wysokie, odczujemy to nie tylko na stacjach paliw, ale w niemal każdym rachunku — od zakupów spożywczych po usługi.
Zmiana tonu w prognozach rządowych sugeruje, że szybki powrót do taniego paliwa nie jest już scenariuszem oczywistym, a rynek paliw wysyła dość czytelny sygnał: poprawa się zbliża, ale nie musi być szybka ani wyraźna. A to oznacza, że choć najgorsze podwyżki mogą być już za nami, poczucie ulgi w portfelach może przyjść znacznie później.