Dokumenty z postępowania antymonopolowego w stanie Kalifornia rzucają nowe światło na praktyki cenowe Amazon. Zdaniem władz stanowych, gigant handlu internetowego miał przez lata wywierać presję na niezależnych sprzedawców, by utrzymywali wyższe ceny na konkurencyjnych platformach – takich jak Walmart czy Target – tak, aby oferta Amazon wyglądała na najtańszą. Sprzedawcy mieli unikać oferowania niższych cen w innych sklepach internetowych, bo mogło to negatywnie odbić się na ich widoczności, a tym samym sprzedaży, na Amazon.
Według władz Kalifornii Amazon od lat monitorował ceny produktów sprzedawanych przez niezależnych dostawców również poza własnym serwisem. Jeśli dany produkt był tańszy np. w Walmart czy na innych stronach, sprzedawca mógł zostać „ukarany” na Amazon.
Nie chodziło o formalne kary, ale o ograniczenie widoczności produktu – a to w praktyce oznaczało spadek sprzedaży.
Mechanizm „Buy Box”
Najważniejszą rolę odgrywa tu tzw. „Buy Box”, czyli panel z przyciskami „kup teraz” czy „dodaj do koszyka”. To właśnie tam trafiają oferty uznane przez algorytm za najkorzystniejsze.
Dla sprzedawców obecność w tym miejscu jest niezwykle ważna. Zniknięcie z tego pola może oznaczać nawet kilkudziesięcioprocentowy spadek sprzedaży.
Jeden cent różnicy ma znaczenie
Z dokumentów wynika, że czasem wystarczył minimalny ruch cenowy.
Jednym z przykładów przywoływanych w aktach jest firma odzieżowa, która została ukarana za sprzedaż dziecięcej piżamy o jednego centa taniej na Walmart niż na Amazon. Po utracie widoczności sprzedawca zdecydował się podnieść ceny u konkurenta, by odzyskać pozycję na platformie Amazon. Aby odzyskać sprzedaż na Amazon, zdecydował się podnieść cenę u konkurencji.
Podobne doświadczenia opisał dostawca produktów ogrodowych z Pensylwanii. Gdy jego towar był tańszy na Wayfair, Amazon ograniczył jego sprzedaż. Dopiero podniesienie ceny u konkurenta przywróciło produkt do „łask” algorytmu.
Sprzedawcy pod presją
Dla wielu firm wybór był prosty: albo utrzymać niższe ceny gdzie indziej i stracić sprzedaż na Amazon, albo podnieść ceny poza Amazon, by nie wypaść z jego systemu.
Efekt? Według oskarżenia – mniej konkurencji cenowej i wyższe ceny dla klientów.
Co na to Amazon
Amazon zdecydowanie odrzuca te zarzuty. Firma argumentuje, że jej polityka ma na celu promowanie konkurencyjnych cen i zapewnienie klientom najlepszych ofert. Podkreśla również, że nie ma interesu w ograniczaniu konkurencji, a jej działania są standardową praktyką handlową.
Według spółki to naturalne, że nie wyróżnia ofert, które są mniej atrakcyjne niż gdzie indziej.
Sprawa trafi do sądu w 2027 roku. Jej wynik może mieć duże znaczenie dla całego rynku zakupów online, zwłaszcza dla relacji między dużymi platformami a mniejszymi sprzedawcami.
To także pytanie, czy największe firmy technologiczne tylko uczestniczą w rynku, czy zaczynają go realnie kształtować.