Józefinki Muzykanckie chicagowskich górali
Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W minioną niedzielę góralscy muzykanci spotkali się na dorocznych Józefinkach Muzykanckich. Imprezę rozpoczęli od udziału w mszy świętej sprawowanej w kościele pw. św. Kamila przez miejscowego proboszcza, honorowego kapelana Związku Podhalan o. Wacława Lecha i wicekapelana o. Bartłomieja Stanowskiego, który wygłosił kazanie.

Duszpasterz mówił o znaczeniu kultywowania góralskiej muzyki na obczyźnie. Od wielu lat góralscy muzykanci uświetniają swoją grą liczne wydarzenia religijne i społeczne. Trudno wręcz wyobrazić sobie imprezę góralską bez muzyki, która jednoczy i ułatwia wzajemne relacje. Poprzez naukę gry na skrzypcach i innych instrumentach młodzi ludzie przyczyniają się do kultywowania tradycji i zwyczajów podhalańskich, co jest niezwykle ważne dla utrwalania polskości na obczyźnie. W nabożeństwie uczestniczyły liczne kapele i zespoły oraz szkoły kształcące młodych muzyków. W kościelnych ławach zasiedli przedstawiciele licznych kół podhalańskich z członkami Zarządu Głównego Związku Podhalan w Ameryce Północnej na czele, którym przewodniczył wtorkowy solenizant, prezes Józef Cikowski. Wartę honorową przy ołtarzu zaciągnęło kilkanaście pocztów sztandarowych.

Drugą odsłoną Józefinek było muzyczne popołudnie na scenie Domu Podhalan. Swoje umiejętności zaprezentowały szkoły, zespoły i kapele. Koncert rozpoczęli muzycy ze szkoły „Gronik”. Następnie na scenie koncertowała rodzina Pawlikowskich oraz kapela rodziny Bobek. Szkółka muzyczna „Zawaternik” wystąpiła w trzech grupach: zaawansowanej, średniej i początkujących muzyków. Krzysztof Zubek grał z trzema kapelami w różnych składach oraz z zespołem „Kurniawa”. Muzyczne umiejętności prezentował kapelmistrz Marek Bukowski. Grała również „Zbieranina”. Z dużym aplauzem został przyjęty występ żeńskiej kapeli „Dziadonki”. Józefinkowe występy zakończyli muzycy akompaniujący tancerzom zespołów „Ślebodni w Ameryce”, „Siumni” i „Wanta”. Na scenie pojawili się muzycy w różnym wieku. Gromkimi oklaskami publiczność nagrodziła niespełna dwuletniego wnuka Władysława Pawlikowskiego Gabriela Staszela, który przez ponad pół godziny towarzyszył szkółce „Gronik” pociągając smykiem na malutkich gęślach.

Muzyczny przegląd prowadził Marian Bryja. „Zaczęliśmy nasze granie po bożemu, bo jak by to nie było dziewiętnastego marca mamy św. Józefa. Mamy również kilku muzykantów, którzy za patrona mają św. Józefa. Prezes związku też Józef. Dlatego w pierwszym rzędzie poszliśmy do świątyni, żeby podziękować za dar grania, a teraz weselimy się w domu góralskim. To kultywowanie muzyki góralskiej na obczyźnie jest nam bliskie, bo wielu z nas od wielu lat tutaj przebywa. To coroczne spotkanie muzykantów zarówno tych starszych, jak i młodszych co się jeszcze uczą, jest bardzo ważną sprawą dla promowania naszej kultury podhalańskiej na ziemi amerykańskiej. Podstawowym celem imprezy jest propagowanie i utrwalanie muzyki góralskiej i orawskiej w jej oryginalnym brzmieniu i składzie instrumentalnym oraz odgrzebywanie starych, zapomnianych nut i trzymanie się tradycyjnego stylu grania” – powiedział Marian Bryja. Z uznaniem o Józefinkach mówił również wiceprezes związku ds. kultury Zdzisław Dorula. „W marcu mamy wyjątkowo dużo imprez. Praktycznie co tydzień coś się dzieje w chałupie góralskiej. Na scenie widzieliśmy kilkuset wykonawców. Grać zaczynają dzieci bardzo małe. Jak to było widać w kościele i na scenie, mający niecałe dwa lata Gabryś Staszel próbował coś tam pogrywać na skrzypkach. To kolejna bardzo udana impreza Związku Podhalan” – posumował muzyczny przegląd Zdzisław Dorula.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Baraniak/NEWSRP