----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Koncern BioNTech/Pfizer poinformował, że produkowana przez nich szczepionka jest bezpieczna dla dzieci poniżej dwunastego roku życia. Amerykańskie przedstawicielstwo spółki ma wkrótce złożyć wniosek o jej zatwierdzenie dla dzieci w wieku 5-11 lat – taką zgodę na terenie USA wydaje Amerykańska Agencja Żywności i Leków.

Najmłodszym będzie podawana zmniejszona dawka preparatu – będzie to mniej więcej jedna trzecia ilości podawanej nastolatkom mającym powyżej 12 lat. Wiceprezes Pfizera dr Bill Gruber powiedział, że zmniejszona dawka podawana dzieciom w wieku 5-11 lat powoduje u nich odpowiedz immunologiczną porównywalną do tej, jaką produkują organizmy starszych nastolatków, którym podawana była mocniejsza dawka. Ta zmniejszona będzie podawana młodszym dzieciom ze względu na bezpieczeństwo, tolerancję i immunogenność, czyli zdolność organizmu do produkcji przeciwciał. Badanie przeprowadzono na grupie 2,270 dzieci, które zostały zaszczepione dwiema dawkami szczepionki w odstępie czterech tygodni. Skutki uboczne były porównywalne do tych obserwowanych u młodzieży – chodziło przede wszystkim o ból ręki w miejscu ukłucia, ból głowy czy ogólne osłabienie.

Szczepienia dzieci w wieku 5-11 lat w USA i Europie

Gruber zapewnił agencję Associated Press, że Pfizer lada tydzień wystąpi o zgodę na stosowanie swojej szczepionki wśród osób do 12 lat. W Ameryce stosowny wniosek trafi do Agencji Żywności i Leków (FDA), w Europie do Europejskiej Agencji Leków (EMA), a także do brytyjskiego Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych i Wyrobów Medycznych (MHRA). Izrael wydał już specjalne zezwolenie na szczepienie dzieci w wieku 5-11 lat, które są zdaniem tamtejszego resortu zdrowia „narażone na poważne ryzyko poważnej choroby lub śmierci” z powodu infekcji koronawirusem.

Dzieci najbardziej narażone? 

„Chcemy rozszerzyć ochronę zapewnianą przez szczepionkę na młodszą populację” – powiedział dyrektor generalny Pfizer Albert Bourla i dodał, że od lipca liczba przypadków COVID-19 u dzieci wzrosła tylko w Stanach Zjednoczonych o około 240 procent. Obecna sytuacja epidemiczna USA, gdzie dominuje wariant Delta pokazuje, że dzieci stanowią niemal 30% wszystkich nowych infekcji na koronawirusa, a zdaniem niektórych epidemiologów to właśnie zaszczepienie najmłodszej populacji może być krokiem milowym w walce z globalną pandemią. Rosnący odsetek zakażeń koronawirusa u nastolatków obserwują też epidemiolodzy z Europy.

„Nie ma czegoś takiego, jak dziecko mniej lub bardziej podatne na zakażenie. Młodzi ludzie są tak samo podatni na infekcje, jak osoby starsze. Jest też kwestia samej choroby, która rzeczywiście u osób młodszych przebiega łagodniej. To nie znaczy, że nie ulegają zakażeniu - jeszcze gorzej, bo są siewcami dla innych osób z otoczenia” – mówi profesor Krzysztof Tomasiewicz, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Koncern Pfizer jeszcze w tym roku ma przedstawić wyniki badań dotyczące podania szczepionki na koronawirusa dzieciom poniżej 5 roku życia.

fk