Senat Stanów Zjednoczonych przyjął projekt ustawy mającej zapewnić finansowanie większości działań Department of Homeland Security, co potencjalnie może zakończyć trwający już 42 dni częściowy paraliż administracji federalnej. To jednak dopiero pierwszy krok – dalsze losy ustawy pozostają niepewne, ponieważ teraz musi ją rozpatrzyć Izba Reprezentantów, gdzie nie ma jeszcze jasnego planu jej przyjęcia.
Porozumienie osiągnięte w Senacie obejmuje finansowanie większości Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego, ale nie przewiduje środków dla agencji odpowiedzialnych za egzekwowanie przepisów imigracyjnych, w tym Immigration and Customs Enforcement oraz Customs and Border Protection.
To właśnie kwestia finansowania służb imigracyjnych była główną osią sporu politycznego, który doprowadził do obecnego kryzysu. Demokraci konsekwentnie odmawiali przyznania dodatkowych środków na działania związane z kontrolą imigracji, licząc, że wymuszą w ten sposób zmiany w sposobie prowadzenia tych operacji. Część z nich obawia się jednak, że po przyjęciu finansowania dla reszty resortu bezpieczeństwa utracą swoją pozycję negocjacyjną.
Z kolei republikanie podkreślają, że służby imigracyjne nie są całkowicie pozbawione środków – jeszcze latem ubiegłego roku zapewniono im około 75 miliardów dolarów finansowania, co w praktyce ogranicza skutki obecnego impasu.
Sytuacja w Izbie Reprezentantów pozostaje napięta. Spiker Mike Johnson mierzy się z presją ze strony bardziej konserwatywnego skrzydła swojej partii, które domaga się zmian w ustawie, w tym uwzględnienia finansowania dla ICE. Brak porozumienia może oznaczać dalsze przeciąganie się kryzysu, mimo że Senat wykonał już pierwszy krok w kierunku jego zakończenia.
Tymczasem skutki częściowego zamknięcia rządu są odczuwalne w całym kraju. Dziesiątki tysięcy pracowników federalnych, w tym funkcjonariusze TSA odpowiedzialni za bezpieczeństwo na lotniskach, przez tygodnie pracowali bez wynagrodzenia lub decydowali się na odejście z pracy. Związki zawodowe ostrzegają, że nawet jeśli finansowanie zostanie przywrócone, powrót do pełnej obsady może potrwać dni, a nawet tygodnie, co może oznaczać dalsze utrudnienia dla podróżnych.
W praktyce oznacza to, że choć Senat osiągnął kompromis, droga do pełnego rozwiązania kryzysu wciąż jest daleka od zakończenia.
Prezydent zapowiada wypłatę wynagrodzeń agentom TSA
Donald Trump zapowiedział podpisanie nadzwyczajnego rozporządzenia, które umożliwi natychmiastową wypłatę wynagrodzeń pracownikom Transportation Security Administration. Decyzja ta ma być odpowiedzią na przedłużający się impas budżetowy wokół finansowania Department of Homeland Security, który sparaliżował pracę lotnisk w całym kraju.
Prezydent ogłosił swoją decyzję w mediach społecznościowych, tłumacząc, że chce jak najszybciej zakończyć „chaos na lotniskach”. Jednocześnie Biały Dom rozważał wcześniej jeszcze dalej idące rozwiązania, w tym ogłoszenie stanu wyjątkowego, który pozwoliłby finansować wynagrodzenia mimo braku porozumienia w Kongresie.
Skutki impasu odczuwają przede wszystkim pasażerowie. Na wielu lotniskach czas oczekiwania na kontrolę bezpieczeństwa wydłużył się do kilku godzin. W Houston jedna z podróżnych, po ponad dwóch i pół godziny stania w kolejce, zrezygnowała z lotu, uznając, że szybciej dotarłaby do celu samochodem.
Tymczasem kierownictwo TSA ostrzega, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć. Pełniąca obowiązki administratora agencji, Ha Nguyen McNeill, mówiła w Kongresie o rosnących problemach finansowych pracowników – od zaległych rachunków po groźby eksmisji – a także o realnym ryzyku zamykania niektórych lotnisk, jeśli absencja będzie dalej rosła.
W praktyce oznacza to, że nawet jeśli polityczne porozumienie zostanie osiągnięte w najbliższym czasie, powrót do normalnego funkcjonowania systemu bezpieczeństwa lotniczego może potrwać znacznie dłużej.