----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

03 kwietnia 2026

Udostępnij znajomym:

Jeszcze zanim piłkarze wybiegną na boiska, Mundial 2026 już budzi ogromne emocje – i to niekoniecznie sportowe. Wszystko przez ceny biletów, które w najnowszej turze sprzedaży ponownie poszły w górę. Dla wielu fanów to sygnał, że największe piłkarskie święto świata staje się wydarzeniem dostępnym głównie dla najbogatszych.

Według analizy cen przeprowadzonej przez media, aż 40 ze 104 meczów podrożało w porównaniu z poprzednim etapem sprzedaży. Najwięcej kontrowersji budzi jednak cena finału, który odbędzie się w lipcu na stadionie MetLife w New Jersey. Najdroższe bilety w kategorii 1 kosztują obecnie nawet 10 990 dolarów.

To znaczący wzrost, bo jeszcze wcześniej te same miejsca kosztowały około 8 700 dolarów, a na początku sprzedaży w ubiegłym roku 6 370 dolarów.

Fala krytyki i oskarżenia o windowanie cen

Rosnące ceny wywołały ostrą reakcję kibiców i organizacji konsumenckich. Europejskie stowarzyszenia fanów określiły politykę FIFA jako „skrajnie wygórowaną” i złożyły formalną skargę do Komisji Europejskiej.

Krytyka płynie także z USA. Grupa demokratycznych kongresmenów zarzuciła FIFA stosowanie praktyk „price gouging”, czyli sztucznego zawyżania cen kosztem kibiców.

To szczególnie drażliwy temat, bo Mundial od lat uchodzi za najbardziej egalitarne wydarzenie sportowe na świecie – święto, które jednoczy ludzi ponad podziałami. Coraz częściej pojawia się jednak pytanie: czy nadal tak jest?

Dynamiczne ceny i specyfika rynku północnoamerykańskiego

Po raz pierwszy FIFA wprowadziła tzw. dynamic pricing – model znany z branży lotniczej czy koncertowej, w którym ceny zmieniają się w zależności od popytu. W praktyce oznacza to, że im większe zainteresowanie meczem, tym droższe bilety.

Organizacja broni swojej decyzji, wskazując właśnie na ogromny popyt oraz specyfikę rynku Ameryki Północnej. FIFA przypomina również, że jako organizacja non-profit przeznacza większość dochodów na rozwój piłki nożnej na świecie.

Te argumenty nie przekonują jednak wielu kibiców. W mediach społecznościowych dominuje przekonanie, że Mundial coraz bardziej przypomina komercyjny produkt premium, a nie wydarzenie dla zwykłych ludzi.

Najwięksi płacą najwięcej

Podwyżki szczególnie dotknęły mecze z udziałem najpopularniejszych reprezentacji, takich jak Brazylia, Argentyna, Anglia czy Niemcy, a także gospodarzy, w tym Meksyku.

Choć w wielu przypadkach wzrosty wynosiły mniej niż 100 dolarów, to wciąż oznaczają znaczący skok w porównaniu z pierwotnymi cenami. Są też wyjątki znacznie bardziej odczuwalne.

Przykładowo, mecz otwarcia Meksyku przeciwko Arabii Saudyjskiej kosztuje teraz nawet 2 985 dolarów, podczas gdy na początku było to 1 825 dolarów.

Drożeją także mecze fazy pucharowej. Im bliżej finału, tym ceny rosną szybciej – półfinały osiągają już poziom ponad 3 700 dolarów.

„To już nie jest dla nas”

Wśród kibiców narasta frustracja. Dla wielu wyjazd na Mundial oznaczał dotąd jedyne w życiu spotkanie z globalnym futbolem na żywo. Dziś coraz częściej pozostaje jedynie ekran telewizora.

To zmiana nie tylko ekonomiczna, ale i symboliczna. Piłka nożna od dekad była sportem mas – dostępna na podwórkach i stadionach, bliska zwykłym ludziom. W opinii krytyków obecna polityka cenowa oddala ją od tych korzeni.

Pojawiają się też obawy o atmosferę na stadionach. Jeśli bilety będą dostępne głównie dla najzamożniejszych, trybuny mogą stracić swój charakter – mniej spontanicznego dopingu, więcej wydarzenia dla VIP.

Sprzedaż trwa i może być jeszcze drożej

Obecna faza sprzedaży potrwa aż do zakończenia turnieju. FIFA zapowiada, że kolejne pule biletów będą pojawiać się stopniowo - nawet na mecze, które dziś wydają się wyprzedane.

Nie wiadomo jednak, ile wejściówek pozostało ani czy ceny będą dalej rosły.

Mundial 2026 już teraz zapisuje się w historii nie tylko jako największy turniej w dziejach (z udziałem 48 drużyn), ale również jako jeden z najdroższych. A pytanie, które coraz częściej pada wśród kibiców, brzmi nie „kto wygra?”, lecz „kogo będzie na to stać?”.

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor