Kim Freudenberg, nauczycielka z wieloletnim stażem w San Francisco, była przekonana, że wychowanie dwóch synów oznacza wiele trudnych rozmów. Ostrzegała ich przed narkotykami, alkoholem, seksem, mediami społecznościowymi czy jazdą na rowerze bez kasku. „Ani razu nie przyszło mi do głowy, że powinnam powiedzieć coś o hazardzie” – wspomina.
Wszystko zmieniło się, gdy jej starszy syn miał 11 lat. Oglądał transmisję na żywo z gry wideo i kliknął w link zamieszczony w komentarzach. Trafił na zagraniczne kasyno internetowe. Tam szybko wciągnął się w blackjacka, pokera i ruletkę. Jako walutę mógł wykorzystywać przedmioty z gry.
Uzależnienie rozwijało się po cichu i długo pozostawało niezauważone. „To nie było tak, że całymi dniami siedział zamknięty w pokoju” – mówi Freudenberg. „Trenował lekkoatletykę, grał w piłkę nożną, był świetnym uczniem”.
Prawda wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy w wieku 19 lat zrezygnował ze studiów. Wtedy jego matka dowiedziała się, że hazard towarzyszył mu przez niemal połowę życia. Chłopak sprzedawał rzeczy z domu, by spłacać długi, pożyczał pieniądze od znajomych, a w końcu zaczął podkradać je rodzicom.
To problem, który – zdaniem nauczycieli, badaczy i rodziców – dotyka coraz większej liczby młodych ludzi, głównie chłopców. Z najnowszego ogólnokrajowego badania organizacji Common Sense Media wynika, że aż 36 procent chłopców w wieku od 11 do 17 lat w USA uprawiało hazard w ciągu ostatniego roku.
„To bardzo dużo dzieci” – mówi Michael Robb, dyrektor ds. badań w tej organizacji zajmującej się bezpieczeństwem cyfrowym najmłodszych. Zaznacza jednak, że nie każda forma hazardu jest od razu problemem. Wspólne typowanie wyników rozgrywek sportowych czy zabawa w przewidywanie wyników turniejów może być nieszkodliwa i nawet wzmacniać relacje między rówieśnikami. Problem pojawia się jednak u części młodych ludzi. „Nie wszyscy będą mieć kłopoty, ale to, co obserwujemy w ostatnich latach, zaczyna być wyraźnym sygnałem ostrzegawczym” – dodaje.
Nie tylko nastolatki
Zjawisko to wpisuje się w szerszy trend rosnącej popularności hazardu w Stanach Zjednoczonych. Po przełomowym wyroku Sądu Najwyższego w 2018 roku, który umożliwił stanom legalizację zakładów sportowych, rynek ten gwałtownie się rozwinął. Jeszcze kilka lat temu zakłady były legalne tylko w jednym stanie, a w 2024 roku już w 38.
Wydatki Amerykanów na zakłady sportowe wzrosły z 4,9 miliarda dolarów rocznie przed zmianą prawa do aż 121 miliardów dolarów w 2023 roku – wynika z danych opublikowanych w „Journal of the American Medical Association”. To jednak tylko część obrazu, bo obejmuje wyłącznie legalne zakłady.
Osoby niepełnoletnie nie mogą legalnie uprawiać hazardu, ale – jak podkreślają eksperci – dostęp do niego jest dziś łatwiejszy niż kiedykolwiek. „Dwadzieścia lat temu nastolatek musiał znaleźć bukmachera, żeby postawić zakład” – mówi Matt Missar, terapeuta uzależnień z Pittsburgha. „Dziś można obstawiać praktycznie każdy moment meczu, bez wychodzenia z domu”.
Kluczową rolę odgrywają tu smartfony. „To jest niewiarygodnie proste” – dodaje Missar, który specjalizuje się w leczeniu uzależnień od hazardu i gier wideo. Zauważa, że coraz więcej młodych dorosłych trafiających do niego na terapię zaczynało swoją przygodę z hazardem już w wieku 13–14 lat, a problem narastał stopniowo przez kolejne lata.
Freudenberg przyznaje, że chciałaby wcześniej dostrzec sygnały ostrzegawcze. Problem w tym, że hazard online często wygląda jak zwykłe korzystanie z telefonu – pisanie wiadomości czy oglądanie filmów. Jej zdaniem łatwy dostęp do takich treści tworzy dla dzieci niebezpieczną „śliską ścieżkę”.
„Gdyby mój syn musiał wsiąść do samochodu, pojechać do banku, wypłacić pieniądze, a potem wejść do kasyna i okazać dowód tożsamości – prawdopodobnie nigdy nie uzależniłby się od hazardu” – mówi.
Po kilku próbach terapii jej syn wrócił na studia i dziś radzi sobie dobrze. Freudenberg zaangażowała się też w tworzenie grupy wsparcia dla rodziców nastolatków z problemem hazardowym. Takich rodzin przybywa.
Obawia się, że w całym kraju jest znacznie więcej rodziców, którzy – tak jak ona kiedyś – nie zdają sobie sprawy z tego, co dzieje się z ich dziećmi. „To dopiero nadchodzi” – mówi. „I może być naprawdę bardzo groźne”.