Tej wiosny tysiące Amerykanów wstąpią do Kościoła katolickiego podczas Wigilii Paschalnej. Skala tego zjawiska zaskoczyła nawet samych biskupów. W wielu diecezjach liczba nowych wiernych jest najwyższa od kilkunastu, a czasem nawet kilkudziesięciu lat.
Archidiecezja Detroit przyjmie 1428 nowych katolików — najwięcej od 21 lat. Archidiecezja Galveston-Houston odnotuje najwyższy wynik od 15 lat. W diecezji Des Moines liczba nowych wyznawców skoczyła o ponad 50 procent w porównaniu z ubiegłym rokiem. Podobne wzrosty zgłaszają niemal wszystkie diecezje, od wielkich metropolii jak Los Angeles i Phoenix, po mniejsze ośrodki jak Allentown w Pensylwanii. W Filadelfii tegoroczna liczba nowych wiernych jest dwukrotnie wyższa niż w 2017 roku.
Więcej niż statystyka
Choć wielu obserwatorów wskazuje na wybór papieża Leona XIV, pierwszego papieża pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych, jako możliwy impuls, to sami duchowni podchodzą do takich wyjaśnień z ostrożnością.
„Oczywiście wierzymy, że działa tu Duch Święty — przyznał kardynał Robert McElroy z Waszyngtonu — ale trudno wskazać jedno konkretne wyjaśnienie.” Jego archidiecezja przyjmie w tym roku 1 755 nowych wiernych, wobec 1 566 w roku ubiegłym, który sam w sobie był już rekordem od co najmniej 15 lat. Podobne sygnały płyną z dziesiątek innych diecezji.
Samotność, niepewność i potrzeba wspólnoty
Co stoi za tym zjawiskiem? Duchowni i socjolodzy wskazują na kilka wzajemnie przenikających się czynników. Jedną z najczęściej wymienianych jest narastające poczucie izolacji.
Rozwój technologii, życie w świecie cyfrowym i ograniczenie bezpośrednich relacji społecznych już wcześniej zmieniały sposób funkcjonowania wspólnot. Pandemia COVID-19 tylko ten proces pogłębiła. Dla wielu osób oznaczało to nie tylko fizyczną izolację, ale także utratę poczucia sensu i zakorzenienia.
„W naszej epoce niepewności i lęku ludzie odczuwają pragnienie Boga i stabilności, którą daje wiara” — tłumaczy arcybiskup Mitchell Thomas Rozanski ze St. Louis.
Wraz z rosnącym poziomem niepokoju społecznego — związanego z sytuacją polityczną, gospodarczą i kulturową — religia dla części Amerykanów staje się ponownie punktem odniesienia i źródłem porządku.
Pokolenie Internetu wraca do religii
Szczególnie wyraźny wzrost zainteresowania wiarą obserwuje się wśród osób w wieku 18–35 lat, czyli pokolenia wychowanego w świecie algorytmów, mediów społecznościowych i nieustannego scrollowania.
Paradoksalnie, to właśnie Internet stał się jednym z głównych narzędzi ewangelizacji. Katolickie podcasty, kanały na YouTube czy internetowi apologeci przyciągają młodych ludzi, którzy szukają odpowiedzi na pytania o sens życia, cierpienie czy moralność. W wielu przypadkach to właśnie treści online są pierwszym kontaktem z religią — często skuteczniejszym niż tradycyjne formy duszpasterstwa.
Dla części nowych wiernych droga do Kościoła zaczyna się właśnie w ten sposób — od nagrania obejrzanego przypadkiem lub dyskusji znalezionej w sieci.
Jedna z takich historii dotyczy 26-letniej kobiety z Detroit, wychowanej w rodzinie niereligijnej. Jak przyznaje, przez lata określała się jako agnostyczka. Zmiana zaczęła się od sporadycznych wizyt w kościele, a później od rozmów i wsparcia, jakie otrzymała od wspólnoty w trudnym okresie życia. To właśnie poczucie bycia „otoczoną troską i obecnością innych” — jak mówi — przekonało ją, że znalazła swoje miejsce.
Droga do Kościoła katolickiego dla dorosłych wiedzie zazwyczaj przez kilkumiesięczny program przygotowawczy znany jako Order of Christian Initiation of Adults (OCIA). Podczas Wigilii Paschalnej kandydaci przyjmują chrzest, bierzmowanie i Eucharystię, formalnie wchodząc do wspólnoty Kościoła. Niekiedy jednak, jak w przypadku wiceprezydenta J.D. Vance'a, który przyjął katolicyzm w 2019 roku, przyjęcie do Kościoła odbywa się w bardziej kameralnej, indywidualnej formie.
Szerszy trend, nie tylko katolicki
Warto zauważyć, że zjawisko to nie ogranicza się wyłącznie do katolicyzmu. Podobny napływ nowych wyznawców notuje w ostatnim czasie prawosławie. Pew Research Center odnotował, że po latach systematycznego spadku ogólna liczba chrześcijan w Stanach Zjednoczonych ustabilizowała się — co samo w sobie jest znaczącym sygnałem. Mimo rosnącej liczby konwersji, osoby, które przyjęły katolicyzm w dorosłym życiu, stanowią około 8 procent wszystkich dorosłych katolików w USA. Najczęściej wskazywanymi powodami są małżeństwo, relacje rodzinne oraz potrzeba duchowego spełnienia.
Kościół wyraźnie chce wykorzystać obecny moment. Diecezje już teraz przygotowują się na kolejne lata, a niektóre, jak Cleveland, ogłaszają terminy wydarzeń związanych z przyjęciem nowych wiernych z dużym wyprzedzeniem.
Czy mamy do czynienia z trwałym odrodzeniem religijnym, czy jedynie chwilową falą? Trudno dziś jednoznacznie odpowiedzieć. Wyraźnie widać jednak, że po latach spadków i postępującej sekularyzacji Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych wszedł w tegoroczny Wielki Tydzień z rzadko spotykanym od dawna optymizmem.
na podst. nytimes.com