----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

27 marca 2026

Udostępnij znajomym:

Na niespełna rok przed wyborami burmistrza Chicago w 2027 roku scena polityczna miasta zaczyna się wyraźnie zagęszczać. Słabnące notowania urzędującego burmistrza Brandon Johnson oraz rosnąca liczba potencjalnych kandydatów sprawiają, że nadchodząca kampania zapowiada się jako jedna z najbardziej konkurencyjnych od lat.

Obecna sytuacja polityczna burmistrza jest daleka od komfortowej. Seria problemów – od napięć wokół budżetu miasta, przez spory z Radą Miejską, po obniżenie oceny wiarygodności finansowej Chicago – osłabiła jego pozycję i zachęciła rywali do działania.

Jednocześnie, choć jego notowania są bardzo słabe, to pojawiają się głosy, że mimo trudności Johnson nie jest skreślony. Jego zaplecze polityczne zaczyna działać i liczy na pomyślny wynik wyborów.

Głównym powodem jest matematyka wyborcza, która może zadziałać na jego korzyść. Przy dużej liczbie kandydatów głosy przeciwników Johnsona mogą się rozproszyć, co pozwoli mu – nawet przy stosunkowo niskim poparciu – wejść do drugiej tury. W Chicago wystarczy często około 20 procent głosów, by znaleźć się w finałowym pojedynku.

Coraz dłuższa lista kandydatów

Do startu przygotowują się zarówno doświadczeni politycy stanowi, jak i lokalni urzędnicy. Swoją kandydaturę potwierdziła już skarbnik powiatu Cook Maria Pappas. Wśród potencjalnych rywali wymienia się także sekretarza stanu Illinois Alexi Giannoulias, kontrolerkę stanową Susanę Mendozę, miejską sekretarz Annę Valencię, radnego Anthony’ego Beale’a, byłego kandydata na burmistrza Paula Vallasa oraz radnego Billa Conway’a. Również kongresmen Mike Quigley potwierdził udział w wyborach na stanowisko burmistrza miasta.

To jednak nie tylko liczba kandydatów budzi uwagę, ale ich profil. Wielu z nich reprezentuje umiarkowane lub centrowe skrzydło Partii Demokratycznej, co może mieć duże znaczenie dla układu sił w pierwszej turze.

Strategia milczenia

Sam burmistrz nie ogłosił jeszcze oficjalnie, czy będzie ubiegał się o reelekcję. W ostatnich wystąpieniach konsekwentnie unika jednoznacznej odpowiedzi, podkreślając, że jego priorytetem jest rządzenie, a nie polityka.

W wywiadach odsuwa temat wyborów, koncentrując się na kwestiach bezpieczeństwa i inwestycji w społeczności lokalne. Jednocześnie daje do zrozumienia, że potrafi łączyć zarządzanie miastem z prowadzeniem kampanii – co już wcześniej udowodnił.

Taka strategia może być świadoma. Zbyt wczesne wejście w tryb kampanii oznaczałoby konieczność konfrontacji z rosnącą krytyką, podczas gdy Johnson próbuje odbudować swój wizerunek jako burmistrza skupionego na bieżących problemach miasta.

Pieniądze i układ sił

Wyraźnym sygnałem rozpoczęcia politycznej gry są finanse kampanii. Alexi Giannoulias zgromadził już wielomilionowe fundusze, co wielu obserwatorów interpretuje jako próbę zdominowania umiarkowanego elektoratu i zniechęcenia innych kandydatów do startu.

Z kolei Johnson na razie pozostaje w tyle pod względem zbiórki pieniędzy, co dodatkowo wzmacnia narrację o jego słabszej pozycji.

Nie bez znaczenia będzie także podział głosów według linii ideologicznych i rasowych – tradycyjnie istotny w wyborach w Chicago. Jeśli kandydaci centrowi podzielą między sobą elektorat, Johnson może liczyć na bardziej zwartą bazę wyborców progresywnych.

Kampania dopiero się zaczyna

Formalnie kampania jeszcze nie ruszyła – zbieranie podpisów pod petycjami kandydatów rozpocznie się latem. W praktyce jednak walka już trwa.

Najbliższe miesiące pokażą, kto faktycznie zdecyduje się wejść do wyścigu i czy pojawi się kandydat zdolny skonsolidować szerokie poparcie przeciwko urzędującemu burmistrzowi.

Wybory burmistrza Chicago odbędą się w lutym 2027 roku, a ewentualna druga tura – jeśli żaden z kandydatów nie przekroczy 50 procent – zostanie przeprowadzona w kwietniu.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor