Gdy ceny ropy rosną, niemal natychmiast pojawiają się prognozy droższej benzyny. Kiedy spadają, kierowcy oczekują obniżek przy dystrybutorach. Mało kto jednak wie, ile z ceny płaconej na stacji wynika z kosztu samej ropy, a ile trafia do rafinerii, firm transportowych, stacji benzynowych i różnych podatków oraz opłat.
W ostatnich tygodniach ceny ropy ponownie znalazły się pod presją wydarzeń geopolitycznych, a analitycy ostrzegają przed możliwością dalszych wzrostów. Dla przeciętnego kierowcy najważniejsze pozostaje jednak pytanie: dlaczego galon benzyny kosztuje kilka dolarów, skoro cena baryłki ropy jest znacznie niższa w przeliczeniu na pojedynczy galon? Odpowiedź okazuje się bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.
Od baryłki do baku
Podstawową jednostką handlu ropą naftową jest baryłka. Jedna baryłka zawiera 42 galony surowej ropy. Wiele osób zakłada, że po przetworzeniu daje ona 42 galony benzyny. Tak jednak nie jest.
Ropa naftowa jest mieszaniną wielu różnych substancji. W rafinerii zostaje rozdzielona i przetworzona na liczne produkty. Z jednej baryłki przeciętnie otrzymuje się około 19–20 galonów benzyny, 11–12 galonów oleju napędowego, kilka galonów paliwa lotniczego, a także gaz płynny, oleje smarowe, asfalt oraz surowce wykorzystywane do produkcji tworzyw sztucznych.
Oznacza to, że cena baryłki nie może być przypisana wyłącznie do benzyny. Rafineria odzyskuje wartość surowca sprzedając cały zestaw produktów powstających podczas przerobu ropy.
Kto zarabia na galonie benzyny?
Przy cenie około 4 dolarów za galon największą część stanowi koszt samej ropy naftowej. W zależności od sytuacji na rynku może to być od połowy do nawet dwóch trzecich ceny końcowej.
Drugim ważnym elementem jest rafinacja. To właśnie tutaj surowa ropa zamienia się w benzynę, diesel i inne produkty. Koszty rafinacji obejmują energię, utrzymanie instalacji, pracowników oraz inwestycje niezbędne do spełnienia wymogów środowiskowych.
Kolejna część ceny to transport i magazynowanie paliwa. Benzyna musi zostać przewieziona rurociągami, koleją lub ciężarówkami do terminali paliwowych, a następnie na poszczególne stacje.
Dopiero na końcu pojawia się marża detaliczna stacji benzynowej. Wbrew powszechnym opiniom nie jest ona zwykle szczególnie wysoka. Wielu operatorów zarabia na samym paliwie zaledwie kilka lub kilkanaście centów na galonie, a większą część zysków osiąga ze sprzedaży napojów, przekąsek czy innych produktów dostępnych w sklepie.
Nie można też zapominać o podatkach. Kierowcy płacą zarówno federalny podatek paliwowy, jak i podatki stanowe. Illinois należy do stanów, w których obciążenia podatkowe związane z paliwem należą do najwyższych w kraju.
Dlaczego benzyna nie tanieje równie szybko jak ropa?
To pytanie wraca niemal przy każdej większej zmianie cen surowca.
Gdy ropa drożeje, ceny na stacjach często rosną niemal natychmiast. Gdy jednak ropa tanieje, kierowcy nieraz muszą czekać tygodniami na wyraźniejsze obniżki. Ekonomiści określają to zjawisko mianem „rakiet i piórek” – ceny rosną jak rakieta, ale spadają powoli niczym opadające piórko.
Przyczyn jest kilka. Stacje sprzedają paliwo kupione wcześniej po wyższych cenach, a rynek paliw reaguje nie tylko na bieżącą cenę ropy, ale również na oczekiwania dotyczące przyszłości. Znaczenie mają także sezonowe mieszanki benzyny, poziom zapasów oraz zdolności produkcyjne rafinerii.
Cena paliwa to znacznie więcej niż cena ropy
Choć nagłówki wiadomości koncentrują się zwykle na cenie baryłki, jest ona tylko jednym z elementów całego łańcucha. Zanim paliwo trafi do baku samochodu, przechodzi przez rafinerie, magazyny, terminale i stacje benzynowe, a po drodze obciążane jest podatkami.
Dlatego wzrost ceny ropy o kilka dolarów nie oznacza automatycznie równie dużego wzrostu ceny benzyny. I odwrotnie – nawet gdy ropa tanieje, kierowcy nie zawsze odczuwają to natychmiast przy dystrybutorze.