----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

09 czerwca 2026

Udostępnij znajomym:

Badanie zlecone jeszcze za administracji Joe Bidena, które miało ocenić wpływ alkoholu na zdrowie, zostało opublikowane niezależnie we wtorek, po tym jak administracja prezydenta Donalda Trumpa nie uwzględniła jego wniosków w nowych wytycznych żywieniowych dla Amerykanów. Decyzja zapadła w atmosferze nacisków ze strony branży alkoholowej oraz krytyki ze strony części kongresmenów.

Opublikowane na łamach naukowego czasopisma Journal of Studies on Alcohol and Drugs badanie potwierdza wnioski płynące z wielu wcześniejszych analiz. Naukowcy stwierdzili, że ryzyko zdrowotne rośnie już przy jednym drinku dziennie, a alkohol nie wykazuje żadnego ochronnego wpływu na długość życia. Według autorów nawet ilości uznawane za umiarkowane zwiększają ryzyko przedwczesnej śmierci oraz ponad 200 różnych schorzeń, w tym chorób serca i nowotworów.

Badanie było jednym z dwóch przeglądów naukowych zamówionych przez rząd federalny na potrzeby opracowania nowych wytycznych żywieniowych na lata 2025–2030. Ostatecznie opublikowane zalecenia ograniczyły się do ogólnego stwierdzenia, że „mniejsze spożycie alkoholu sprzyja lepszemu zdrowiu”. Zdaniem autorów raportu, taki zapis nie daje Amerykanom praktycznych informacji o skali ryzyka.

Spór o miejsce nauki w polityce

Robert Vincent, były urzędnik odpowiedzialny za politykę alkoholową w federalnej administracji zajmującej się zdrowiem psychicznym i uzależnieniami, oskarżył administrację Trumpa o odsunięcie wyników badań na bok. Jego zdaniem problem nie wynika z braku wiedzy naukowej, lecz z konfliktu między dowodami naukowymi a interesami gospodarczymi.

Według Vincenta podczas prac nad raportem podejmowano próby wstrzymania całego projektu. Resort zdrowia zaprzecza jednak, jakoby badanie zostało zignorowane. Przedstawiciele Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej podkreślają, że raport był analizowany razem z innymi dostępnymi dowodami naukowymi, a ostateczne wytyczne oparto na całości zgromadzonych danych, a nie na jednym opracowaniu.

Vincent został zwolniony w zeszłym roku w ramach redukcji etatów w rządzie.

Kontrowersje wokół raportu pojawiły się już wcześniej. Po opublikowaniu roboczej wersji dokumentu w ubiegłym roku branża alkoholowa rozpoczęła kampanię podważającą jego wiarygodność. Krytyczny raport wydała również komisja nadzoru Izby Reprezentantów, zarzucając autorom stronniczość oraz formułowanie wniosków jeszcze przed rozpoczęciem analizy danych.

Przedstawiciele przemysłu spirytusowego twierdzą, że badanie zawiera poważne błędy metodologiczne. Z kolei autorzy raportu podkreślają, że zostali szczegółowo sprawdzeni pod kątem ewentualnych konfliktów interesów, a zastosowane metody spełniają najwyższe standardy naukowe.

„Mniej znaczy lepiej”

Administracja federalna opublikowała na początku tego roku nowe wytyczne dietetyczne, które zalecały spożywanie „mniej alkoholu dla lepszego ogólnego stanu zdrowia”. Naukowcy stwierdzili, że nie kwestionują tych zaleceń, ale ich wyniki potwierdzają bardziej szczegółowe i stanowcze zalecenie, aby osoby dorosłe spożywały jeden drink lub mniej dziennie.

Dr Timothy Naimi, jeden z autorów raportu, przyznaje, że zgadza się z ogólnym przesłaniem rządowych wytycznych, jednak uważa, że samo hasło „mniej alkoholu” jest niewystarczające.

„Jeśli chcemy przekazać ludziom rzetelną informację, musimy podać konkretne ilości” – argumentował naukowiec.

Drugie z badań wykorzystanych przy opracowywaniu wytycznych przyniosło częściowo odmienne wnioski. Wskazywało ono, że umiarkowane spożycie alkoholu może wiązać się z niższym ryzykiem śmierci z różnych przyczyn, choć jednocześnie zwiększa ryzyko niektórych chorób.

Autorzy najnowszego raportu zwracają jednak uwagę, że skoncentrowali się wyłącznie na przypadkach zgonów bezpośrednio związanych z alkoholem, co pozwoliło uniknąć wpływu innych czynników, takich jak poziom dochodów, wykształcenie czy dostęp do opieki zdrowotnej.

Martinez-Matyszczy, jedna z autorek nowego badania i zastępca dyrektora naukowego w Alcohol Research Group przy Public Health Institute, odniosła się również do kwestii poruszonej przez dr. Mehmeta Oza, administratora Centers for Medicare and Medicaid Services, w jego komentarzach do nowych wytycznych: że alkohol pełni funkcję „społecznego spoiwa”, które zbliża ludzi, i że choć zaleca się abstynencję, utrzymywanie kontaktów towarzyskich przynosi korzyści zdrowotne.

„Nie znam żadnych badań, które pozwoliłyby wyodrębnić skutki społeczne od zdrowotnych” – stwierdziła.

Coraz więcej badań podważa dawne przekonania

Nowe ustalenia są „zgodne z najnowszymi doniesieniami naukowymi, które w zasadzie wskazują, że w kwestii zdrowia mniej znaczy lepiej” – powiedział Naimi.

Jeszcze kilkanaście lat temu popularny był pogląd, że umiarkowane spożywanie alkoholu może korzystnie wpływać na serce. Coraz więcej współczesnych badań podważa jednak tę teorię.

Naukowcy wskazują, że starsze analizy miały ograniczenia metodologiczne i nie były w stanie jednoznacznie wykazać związku przyczynowo-skutkowego. Po uwzględnieniu czynników takich jak status społeczny, dochody czy dostęp do opieki medycznej rzekome korzyści zdrowotne związane z alkoholem często znikały.

Podobne wnioski przyniosło między innymi badanie opublikowane w 2019 roku w prestiżowym czasopiśmie The Lancet. Wykazało ono, że nawet umiarkowane picie może nieznacznie zwiększać ryzyko udaru mózgu i nadciśnienia, nie oferując jednocześnie wyraźnych korzyści zdrowotnych.

Mimo tych ustaleń alkohol pozostaje najczęściej używaną substancją uzależniającą w Stanach Zjednoczonych. Według naukowców około połowa Amerykanów w wieku 12 lat i starszych spożywała alkohol przynajmniej raz w ciągu ostatniego miesiąca. Za jednego drinka uznaje się około 12 uncji piwa, 5 uncji wina lub jeden kieliszek mocnego alkoholu.

----- Reklama -----

NAVA

----- Reklama -----

NAVA

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor