----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij znajomym:

Możliwe, że jeśli dojdzie do przeprowadzki, to na nowym stadionie Chicago Bears w Arlington Heights właśnie tyle trzeba będzie zapłacić za prawo do wykupienia rocznego karnetu na konkretne miejsce na trybunach.

Ponieważ zespół rozważa budowę nowoczesnego stadionu na północno-zachodnich przedmieściach, opłaty licencyjne za "własne miejsca siedzące" mogą bardzo wzrosnąć. Bardzo.

Bez względu na to, czy Chicago Bears poproszą podatników z Arlington Heights o pieniądze na ten projekt, jest prawie pewne, że w razie przeprowadzki drużyna poprosi swoich fanów o dołożenie się do projektu. Biorąc pod uwagę koszty budowy kilku ostatnich stadionów NFL może to być duża suma. Na razie to tylko zapowiedź, więc na konkrety za wcześnie, ale z dużym prawdopodobieństwem można założyć, iż koszt tzw. PSL, czyli "personal seat license" bardzo wzrośnie.

Licencja na osobiste siedzisko stadionowe

Co to właściwie jest? PSL to jednorazowa opłata pozwalająca na wykupienie każdego roku rocznego karnetu na konkretne miejsce, coś w rodzaju rezerwacji miejsca na trybunach i pierwszeństwa w jego wykupieniu. Właściciel PSL zobowiązany jest później do osobnego opłacania karnetu każdego roku, w innym przypadku traci to miejsce i wpłaconą sumę. Jeśli drużyna Bears zrealizuje swój plan przeprowadzki, to opłaty te mogą wzrosnąć nawet do $100,000.

Nowe obiekty, które wybudowano w ostatnich 7 latach w Los Angeles, Las Vegas, Atlancie, czy Minneapolis, w sporej części finansowane były ze sprzedaży wspomnianych licencji. Zarząd drużyny Buffalo Bills zapowiedział w zeszłym miesiącu, że rozpocznie wkrótce ich sprzedaż w celu sfinansowania budowy nowego obiektu wartości 1,4 miliarda dolarów.

Dla Chicago Bears to nic nowego

Drużyna z Chicago od dawna sprzedaje licencje tego typu. W 2002 roku sprzedając je w cenie od 765 do 8,500 dolarów, w zależności od atrakcyjności siedziska na stadionie, zebrano ponad 50 milionów na renowację Soldier Field, co stanowiło część całkowitego kosztu wynoszącego 690 mln. Warto dodać, że sprzedane wówczas licencje straciłyby ważność w razie przenosin na przedmieścia.

Ale eksperci twierdzą, że ówczesne koszty bledną w porównaniu ze stawkami za licencje na sprzedaż miejsc, które zespół mógłby naliczać dziś. Szacunki mówią nawet o 2 miliardach dolarów dochodu w postaci tych opłat. Dla kibiców Bears może to być też swego rodzaju testem gotowości pomocy finansowej dla ulubionej drużyny, która mimo wielu lat przeciętnych wyników na boisku i związanych z tym narzekań kibiców wciąż może pochwalić się sporym ich poparciem, zwłaszcza w zakupie wejściówek na stadion i gadżetów z logo drużyny. Właśnie dlatego, Chicago Bears może potencjalnie liczyć na sprzedaż tak kosztownych licencji.

Jak to robią inni

Las Vegas Raiders sprzedali licencje na 85% spośród 65,000 miejsc dostępnych na stadionie Allegiant, który został otwarty w zeszłym roku po przeprowadzce drużyny z Oakland w Kalifornii. Ceny wahały się od 500 do 75,000 dolarów za prawo zakupu najlepszych miejsc, z czego uzyskano podobno prawie 550 milionów - prawie dwukrotnie więcej, niż przewidywano - na pokrycie części kosztu budowy.

Los Angeles Rams, którzy dzielą nowy stadion SoFi w Inglewood z drużyną Los Angeles Chargers, odnieśli podobny sukces, generując w ten sposób setki milionów dolarów, aby pomóc sfinansować projekt o wartości 5,5 miliarda. Nabywcy licencji na miejsca zapłacili aż 100,000 dolarów za prawo do zakupu najdroższych, całorocznych biletów na obiekcie.

Można sobie wyobrazić, że Bears – drużyna, która wygrała tylko jeden mecz play-off w ciągu ostatnich 14 sezonów – nie powinna pobierać opłat podobnej wysokości. Ale wartość drużyny jest wysoka, zespół drastycznie zaniżył swe pierwsze PSL, które dziś co najmniej podwoiły swą wartość, no i fani są wierni drużynie, niezależnie od wyników.

rj