----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

24 marca 2026

Udostępnij znajomym:

Podróżni w Stanach Zjednoczonych coraz częściej muszą liczyć się z wielogodzinnymi kolejkami do kontroli bezpieczeństwa. W niektórych z największych portów lotniczych kraju czas oczekiwania sięga kilku godzin, co jest bezpośrednim skutkiem niedoborów kadrowych w Transportation Security Administration (TSA) spowodowanych impasem budżetowym w Waszyngtonie.

W poniedziałek na lotnisku George Bush Intercontinental w Houston czas oczekiwania przekroczył cztery godziny. Podobne ostrzeżenia pojawiły się w Atlancie, gdzie władze lotniska Hartsfield-Jackson apelowały do pasażerów, by przygotowali się na znaczne opóźnienia.

Programy przyspieszonej kontroli mogą pomóc, ale nie dają gwarancji

W obliczu rosnących kolejek wielu podróżnych sięga po płatne programy przyspieszonej kontroli, takie jak TSA PreCheck i CLEAR. Zazwyczaj pozwalają one przejść przez kontrolę szybciej, jednak obecna sytuacja pokazuje, że nie są one odporne na zakłócenia.

Na lotnisku w Houston pasy TSA PreCheck zostały zamknięte jeszcze przed południem, a CLEAR w ogóle nie był dostępny. W Nowym Orleanie PreCheck również czasowo zawieszono z powodu braków kadrowych. W Atlancie czas oczekiwania sięgał nawet czterech–pięciu godzin, a linie CLEAR także bywały zamykane.

Mimo to dane z innych lotnisk pokazują, że programy te nadal mogą skrócić czas oczekiwania. W Orlando standardowa kontrola zajmowała do 45 minut, podczas gdy PreCheck około 10 minut. W Filadelfii różnica była jeszcze większa – poniżej pięciu minut dla PreCheck wobec blisko pół godziny w zwykłej kolejce.

Rzecznik CLEAR poinformował w poniedziałek serwis, że usługi mogą być utrudnione w „niektórych lokalizacjach” ze względu na dynamicznie zmieniającą się sytuację na lotniskach. TSA informuje na swojej stronie internetowej, że godziny pracy PreCheck mogą ulec zmianie w zależności od potrzeb operacyjnych, które różnią się w zależności od lotniska.

Braki kadrowe i praca bez wynagrodzenia

Źródłem problemu jest przede wszystkim niedobór pracowników. Tylko w niedzielę ponad 3,400 funkcjonariuszy TSA nie stawiło się do pracy, co stanowiło niemal 12 procent całej zaplanowanej obsady. Na niektórych lotniskach – w Houston, Atlancie czy Nowym Orleanie – absencja sięgała nawet 40 procent.

Sytuacja jest konsekwencją przedłużającego się braku finansowania dla Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Około 50 tysięcy pracowników TSA pracuje bez wynagrodzenia od połowy lutego. Ponad 400 osób odeszło z pracy, a tysiące innych zgłaszają nieobecność, ponieważ nie są w stanie pokryć podstawowych kosztów życia.

ICE na lotniskach i napięcia wśród pracowników

W tej sytuacji na lotniskach, w tym na chicagowskim O’Hare International Airport, pojawili się funkcjonariusze Immigration and Customs Enforcement, którzy mają wspierać pracowników TSA.

Nie wszyscy przyjęli to rozwiązanie pozytywnie. Związkowcy podkreślają, że pracownicy czują się pomijani i obawiają się, że zamiast poprawy warunków pracy, zostaną zastąpieni.

„Na koniec dnia oni chcą po prostu otrzymywać wynagrodzenie, a nie być zastępowani” – powiedział Darrell English, przedstawiciel związku zawodowego pracowników federalnych.

Jak dodał, część funkcjonariuszy śpi w samochodach, bo nie stać ich na dojazdy do pracy, a jednocześnie starają się utrzymać ciągłość działania systemu bezpieczeństwa w okresie wzmożonych podróży wiosennych.

Różna sytuacja na lotniskach

Choć w wielu portach lotniczych sytuacja jest napięta, nie wszędzie występują poważne opóźnienia. W Denver, Minneapolis czy Charlotte w poniedziałek kolejki pozostawały krótkie – często poniżej 10 minut zarówno dla standardowej kontroli, jak i programów przyspieszonych.

Eksperci podkreślają jednak, że obecnie czas oczekiwania zależy od wielu czynników – lokalizacji, pory dnia, a przede wszystkim dostępności personelu. Programy takie jak TSA PreCheck i CLEAR nadal mogą pomóc, ale w warunkach poważnych braków kadrowych nie dają gwarancji szybkiego przejścia przez kontrolę.

Tymczasem w Chicago władze lotnisk przewidują wzmożony ruch – między 19 a 30 marca przez O’Hare i Midway może przewinąć się ponad 3,7 miliona pasażerów, co oznacza wzrost o 13 procent w porównaniu z ubiegłym rokiem.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor