----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

25 marca 2026

Udostępnij znajomym:

W Illinois dojrzewa jedna z najbardziej znaczących zmian w systemie ubezpieczeń od lat — dla jednych przełom, dla innych ryzykowny eksperyment. Projekt ustawy został już przyjęty przez stanową Izbę Reprezentantów w Springfield, gdzie poparła go większość legislatorów, i po raz pierwszy dałby władzom realną kontrolę nad wysokością składek ubezpieczeń samochodowych i na nieruchomości. Teraz dokument trafi pod obrady Senatu Illinois.

Dla wielu mieszkańców to może być długo oczekiwana odpowiedź na rosnące koszty życia. Dla branży to potencjalne zagrożenie dla stabilności rynku.

Projekt ustawy, który przeszedł przez Izbę Reprezentantów stosunkiem głosów 66 do 40, zakłada wprowadzenie mechanizmu kontroli stawek przez stanowy departament ubezpieczeń. W praktyce oznaczałoby to możliwość weryfikowania, a w skrajnych przypadkach także odrzucania podwyżek uznanych za „nadmierne, niewystarczające lub niesprawiedliwie dyskryminujące”.

To istotna zmiana, bo jak dotąd Illinois należało do nielicznej grupy stanów, które nie regulowały wysokości składek w taki sposób.

Impulsem do działania była ubiegłoroczna decyzja firmy State Farm o podniesieniu stawek ubezpieczeń domów średnio o ponad 27 procent. Gubernator JB Pritzker otwarcie zakwestionował wówczas argumenty firmy, sugerując, że część kosztów katastrof z innych stanów może być przerzucana na mieszkańców Illinois.

Nowa ustawa ma temu zapobiec. Zakłada bowiem obowiązek opierania kalkulacji składek na wiarygodnych danych specyficznych dla danego stanu, co ma ograniczyć tzw. cost-shifting (przenoszenie kosztów z jednych stanów do innych).

Równolegle projekt odpowiada na zarzuty dotyczące ubezpieczeń komunikacyjnych. Sekretarz stanu Alexi Giannoulias od dawna krytykuje praktyki firm, które przy ustalaniu stawek uwzględniają czynniki takie jak historia kredytowa klienta – niezwiązane bezpośrednio z jego zachowaniem na drodze.

Nowe przepisy miałyby to zmienić, choć szczegółowe regulacje będą dopiero doprecyzowywane.

Ustawa przewiduje również dodatkowe zabezpieczenia dla klientów. Firmy ubezpieczeniowe musiałyby informować o podwyżkach przekraczających 10 procent z co najmniej 60-dniowym wyprzedzeniem. Co więcej, jeśli po analizie stan uznałby podwyżki za nieuzasadnione, mógłby nakazać zwrot części pobranych składek.

Jednocześnie system nie blokowałby natychmiastowego wprowadzania nowych stawek – firmy nadal mogłyby je stosować, ale podlegałyby późniejszej kontroli.

To rozwiązanie ma być kompromisem między ochroną konsumentów a zachowaniem płynności rynku.

Nie wszyscy jednak są przekonani, że to właściwy kierunek.

Przedstawiciele branży ubezpieczeniowej alarmują, że nowe przepisy mogą przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. W ich ocenie dodatkowe regulacje zwiększą niepewność i ostatecznie podniosą koszty dla klientów.

Organizacje branżowe określiły projekt jako jedną z „najbardziej radykalnych reform regulacyjnych w historii stanu”, ostrzegając, że może on doprowadzić do wzrostu cen i ograniczenia dostępności polis.

Część polityków wskazuje z kolei na inne źródła problemu, przede wszystkim rosnącą liczbę ekstremalnych zjawisk pogodowych oraz koszty sporów sądowych związanych z odszkodowaniami. To właśnie te czynniki, a nie brak regulacji, mają ich zdaniem napędzać wzrost składek.

W praktyce spór sprowadza się do pytania: czy większa kontrola stanu rzeczywiście obniży ceny, czy tylko przeniesie koszty w inne miejsce.

Dla mieszkańców Illinois stawka jest wysoka. Ubezpieczenia – obok podatków od nieruchomości, paliwa i energii – są jednym z najbardziej odczuwalnych elementów domowego budżetu.

Dlatego niezależnie od wyniku głosowania w Senacie można się spodziewać, iż temat kosztów ubezpieczeń pozostanie w centrum politycznej debaty.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor