Equal Pay Day to symboliczny moment, który pokazuje, jak długo w nowym roku kobiety muszą pracować, aby zarobić tyle, ile mężczyźni osiągnęli w poprzednim roku. W tym roku wypada on 26 marca – o jeden dzień później niż w 2025 roku.
Dzieje się tak, ponieważ już drugi rok z rzędu luka płacowa między kobietami a mężczyznami w Stanach Zjednoczonych uległa poszerzeniu.
Z najnowszych danych Census Bureau wynika, że kobiety pracujące w pełnym wymiarze godzin przez cały rok zarabiają obecnie 81 centów na każdego dolara zarabianego przez mężczyzn. Rok wcześniej było to 83 centy, a dwa lata temu – 84 centy.
Jak podkreśla Deborah Vagins, dyrektorka organizacji Equal Pay Today – ogólnokrajowej koalicji, która organizuje nie tylko jeden, ale aż dziewięć dni równości płac dla różnych grup kobiet – to pierwszy przypadek od lat 60., gdy luka płacowa rośnie przez dwa kolejne lata.
„Odwracamy dekady ciężko wypracowanego postępu” – mówi Vagins.
W kalendarzu znajdują się również inne symboliczne daty, które pokazują jeszcze większe nierówności. W tym roku Dzień Równości Płac dla czarnoskórych kobiet przypada 21 lipca, dla matek – 6 sierpnia, a dla kobiet latynoskiego pochodzenia – dopiero 8 października.
Luka rosła jeszcze przed zmianą władzy
Choć pojawiają się obawy, że polityka obecnej administracji może dodatkowo pogłębić nierówności płacowe, dane, na podstawie których wyliczono tegoroczną datę, pochodzą z 2024 roku – czyli z okresu, gdy prezydentem był Joe Biden. Dane za 2025 rok mają zostać opublikowane dopiero jesienią.
Jednym z wyjaśnień rosnącej luki jest fakt, że mediana dochodów mężczyzn wzrosła między 2023 a 2024 rokiem o 3,7%, podczas gdy dochody kobiet praktycznie się nie zmieniły.
Administracja Bidena wspierała działania na rzecz równości płac i podejmowała kroki, by zmniejszyć różnice w wynagrodzeniach wśród pracowników federalnych oraz wykonawców rządowych. Jednak dalsze inicjatywy napotykały opór w Kongresie.
Koalicja Equal Pay Today bez powodzenia zabiegała o wprowadzenie ogólnokrajowych przepisów dotyczących przejrzystości wynagrodzeń. Zakładały one obowiązek podawania widełek płacowych w ogłoszeniach o pracę oraz zakaz pytania kandydatów o wcześniejsze zarobki.
„Nawet pracodawca działający w dobrej wierze może nieświadomie utrwalać skutki wcześniejszej dyskryminacji płacowej” – tłumaczy Vagins.
Część stanów już przyjęła podobne regulacje. Badania pokazują jednak mieszane niejednoznaczne efekty. Przejrzystość płac rzeczywiście zmniejsza nierówności, ale nie zawsze przekłada się na wyższe wynagrodzenia dla kobiet. Mimo to Vagins uważa, że bez takich przepisów zamknięcie luki płacowej będzie bardzo trudne.
Mniej narzędzi do walki z nierównościami
Eksperci zwracają uwagę, że obecnie dostępnych jest mniej narzędzi do analizowania i ograniczania różnic płacowych niż jeszcze kilka lat temu.
Za czasów administracji Baracka Obamy wprowadzono wymóg, aby pracodawcy przekazywali rządowi dane o wynagrodzeniach z podziałem na płeć, rasę i pochodzenie etniczne. Dane te pozwalały lepiej zrozumieć skalę problemu.
„Pokazywały, że wciąż istnieją ogromne różnice płacowe w zależności od zawodu, a segregacja zawodowa w wielu branżach pozostaje bardzo wysoka” – mówi Vagins.
Po dwóch latach pierwsza administracja Donalda Trumpa zakończyła ten program, uznając go za zbyt obciążający dla pracodawców.
Obecnie koalicja liczy na zmianę układu sił w Kongresie i powrót do gromadzenia tych danych.
„Jeśli nie możesz zmierzyć problemu, nie możesz go rozwiązać” – podkreśla Vagins.