Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Burmistrz Lori Lightfoot chce przekonać mieszkańców Chicago do wzięcia udziału w nadchodzącym spisie ludności w akcie sprzeciwu wobec administracji prezydenta Donalda Trumpa.

Prezydent Trump zamierzał wprowadzić do spisu pytanie o obywatelstwo. Krytycy takiego posunięcia, w tym burmistrz Lightfoot, przekonywali, że może zniechęcić to imigrantów do udziału z cenzusie przeprowadzanym co 10 lat. Bez ich udziału dane dotyczące zaludnienia mogą być zaniżone - argumentowali. 

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego USA, a ten zablokował umieszczenie pytania o obywatelstwo w spisie powszechnym w 2020 roku. Decyzja zapadła na tydzień przed planowanym drukiem kwestionariuszy.

Burmistrz Lightfoot przyznała, że wśród nieudokumentowanych imigrantów nadal panuje powszechna obawa, że federalni agenci ICE spróbują wykorzystać informacje ze spisu ludności w celu ich deportacji.

Lightfoot zapowiedziała, że jej administracja przeznaczy $2.7 miliona na zwiększenie frekwencji w spisie powszechnym w 2020 r. Miasto rozpocznie kampanię zmierzającą do tego, by co najmniej 75% populacji wzięło udział w spisie. W ostatnim przeprowadzonym 10 lat temu frekwencja wynosiła około 66%.

„Myślę pod pewnymi względami będzie to forma protestu. Nie pozwól, aby ktoś traktował cię jak niewidzialnego” - powiedziała burmistrz.

Spis powszechny jest używany do określenia w dużym stopniu podziału funduszy federalnych dla stanów. Wiele programów federalnych opiera się na formule w przeliczeniu na mieszkańca. Im więcej ludzi, tym więcej pieniędzy od federalnej administracji.

Stawka jest poważna, bo na podstawie wyników powszechnego spisu ludności co najmniej $34 miliardy funduszy federalnych trafiają do stanu Illinois na programy pomocowe - przypomina Instytutu Polityki Publicznej na Uniwersytecie George'a Washingtona.

Poza finansowaniem federalnym, Illinois może stracić nawet dwa miejsca w Kongresie w związku z ostatnim spadkiem populacji. Poza tym liczba ludności ze spisu może mieć wpływ na zmianę mapy dystryktów wyborczych w 2021 roku.

Na podstawie spisu ludności określana jest reprezentacja stanów w Kongresie, czy federalne finansowanie różnych programów.

Konstytucja wymaga przeprowadzenia spisu powszechnego co 10 lat. Dane są właśnie wykorzystywane do ponownego podziału 435 miejsc w Izbie Reprezentantów USA. Bardziej zaludnione stany w spisie uzyskują więcej miejsc. Te, które odnotują spadek populacji, stracą część miejsc kongresowych.

Prawo federalne stanowi, by dane personalne zgromadzone w spisie powszechny nie były dostępne przez 72 lata od daty spisu. Zatem informacje ze spisu w 2020 r. nie będą dostępne do 2092 r. Mogą być wykorzystane tylko do statystyk.

JT

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Komentarze (0)

Bądź pierwszy, który podzieli się swoimi wrażeniami.

Skomentuj

  1. Zapraszamy do wygodnego komentowania naszych treści, bez logowania czy własnego konta.
Załączniki (0 / 3)
Share Your Location