Brak aktu urodzenia czy aktu zgonu może wydawać się problemem biurokratycznym. Dla milionów ludzi na świecie oznacza jednak coś znacznie poważniejszego – brak prawnej tożsamości, ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, edukacji czy pomocy społecznej. Temat ten stał się inspiracją dla projektu fotograficznego „The Uncounted” („Niepoliczeni”), stworzonego przez kolumbijsko-amerykańskiego fotografa i filmowca Juana Arredondo.
Autor odwiedził sześć krajów, dokumentując życie osób, które z różnych powodów nie figurują w oficjalnych rejestrach państwowych. Jego zdjęcia są obecnie prezentowane podczas plenerowej wystawy fotograficznej Photoville w nowojorskim Brooklynie.
Tytuł projektu odnosi się do ludzi, których narodziny lub śmierć nigdy nie zostały formalnie odnotowane. W niektórych przypadkach dokumenty wprawdzie istnieją, ale ich odnalezienie jest niezwykle trudne z powodu braku cyfrowych baz danych, niewydolnych urzędów lub zagubionej dokumentacji.
Brak dokumentów oznacza brak praw
Każde niezgłoszone narodziny oznaczają człowieka pozbawionego oficjalnej tożsamości. Bez aktu urodzenia wiele osób ma utrudniony dostęp do edukacji, opieki zdrowotnej, świadczeń społecznych czy nawet możliwości legalnego zatrudnienia.
Równie poważnym problemem są nieodnotowane zgony. W takich przypadkach system ochrony zdrowia traci cenne informacje o przyczynach śmierci, które mogłyby pomóc zapobiegać podobnym tragediom w przyszłości.
Według danych przywoływanych przez Arredondo każdego roku na świecie nie rejestruje się niemal połowy wszystkich zgonów oraz około jednej czwartej narodzin.
Jedno ze zdjęć prezentowanych na wystawie zostało wykonane w Bangladeszu. Przedstawia matki trzymające świeżo wydane akty urodzenia swoich dzieci po przeprowadzonej przez władze akcji rejestracyjnej. Dla wielu rodzin dokument ten otworzył drogę do udziału w programach pomocy żywnościowej.
Dane, które mogą ratować życie
Eksperci podkreślają, że rejestracja narodzin i zgonów ma znaczenie nie tylko dla pojedynczych osób, ale również dla całych systemów opieki zdrowotnej.
Jennifer Ellis z inicjatywy Bloomberg Philanthropies Data for Health zwraca uwagę, że skuteczna polityka zdrowotna opiera się na rzetelnych danych dotyczących narodzin, zgonów i ich przyczyn. Szczególnie ważne są informacje dotyczące śmierci dzieci oraz innych przedwczesnych zgonów.
W wielu ubogich lub odległych regionach świata większość ludzi umiera w domach, a nie w szpitalach. W efekcie przyczyny śmierci często nigdy nie zostają ustalone i zapisane w oficjalnych statystykach. Bez takich danych rządy i służby zdrowia mogą nie dostrzec nowych zagrożeń zdrowotnych ani odpowiednio wcześnie wykryć rozwijających się epidemii.
Gdy jednak informacje są zbierane i analizowane, mogą prowadzić do konkretnych zmian. Tak stało się między innymi w Zambii. Analiza danych dotyczących śmiertelności dzieci wykazała, że 75 proc. dzieci urodzonych z wirusem HIV, które nie otrzymywały leczenia, umierało przed ukończeniem piątego roku życia.
Wyniki badania doprowadziły do zmiany polityki zdrowotnej państwa. Wprowadzono szersze testowanie dzieci znajdujących się w grupie ryzyka oraz szybsze wdrażanie leczenia. W efekcie odsetek dzieci objętych badaniami i terapią wzrósł z około 3 proc. do 85 procent.
Widzialni dla świata
Realizując projekt „The Uncounted”, Juan Arredondo współpracował z inicjatywą Bloomberg Philanthropies Data for Health, a także organizacjami zdrowia publicznego Vital Strategies i CDC Foundation.
Jego fotografie pokazują nie tylko ludzi, którzy przez lata pozostawali niewidoczni dla państwowych systemów, ale również moment, w którym po raz pierwszy zostają oficjalnie „policzeni”. Dla wielu z nich otrzymanie dokumentu potwierdzającego narodziny czy odnotowanie śmierci bliskiej osoby nie jest jedynie formalnością. To pierwszy krok do uzyskania praw, pomocy i ochrony, które dla większości mieszkańców rozwiniętych krajów są czymś oczywistym.