Długo i drogo
----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

W całych Stanach Zjednoczonych w ostatnich miesiącach ludzie narzekają na brak kierowców oferujących usługi typu ride-share. W związku z tym, że na drogach jest mniej samochodów firm takich jak Uber czy Lyft, klienci twierdzą, że muszą się liczyć z długim czasem oczekiwania i coraz wyższymi opłatami.

W ubiegłym tygodniu radny Brendan Reilly, z 42. dzielnicy, zaproponował wprowadzenie ograniczenia wzrostu cen usług typu ride-share w Chicago. Propozycja ograniczałaby opłaty do 150% normalnej taryfy firm i nakładałaby kary za przekroczenie tego limitu.

„Słyszałem wiele zażaleń nie tylko od mieszkańców Chicago, ale również osób, które pracują w centrum miasta” – Reilly. „Dla tych, którzy pracują i kończą pracę późno w nocy, jak pielęgniarki, barmanki, kelnerki… muszą podjąć naprawdę trudną decyzję dotyczącą własnego bezpieczeństwa, a wiele z nich wraca do domu z zarobionymi napiwkami w kieszeniach – czy wydadzą te ciężko zarobione pieniądze płacąc wyższe ceny, czy zaryzykują życiem korzystając z transportu publicznego o 3 lub 4 nad ranem?”.

W oświadczeniu rzecznik firmy Uber powiedział: „W czasie, gdy powinniśmy robić wszystko, co w naszej mocy, aby podnieść zarobki kierowców, proponowany przez władze miasta limit wprowadziłby kary dla kierowców i obniżyłby ich zarobki nawet o 45%, zniechęcając obecnych i nowych kierowców do pracy. Obcinanie zarobków kierowców jest niewłaściwe i utrudni umożliwienie mieszkańcom Chicago bezpieczne poruszanie się po mieście, gdy wyjdziemy z tej pandemii”.

Kevin Nelson, świadczący usługi przewozowe, mówi, że obawy dotyczące zdrowia i bezpieczeństwa spowodowały, iż wielu kierowców zrezygnowało z pracy. Początkowo ich strach wywoływał Covid-19. Obecnie głównym problemem stały się przypadki napadów i kradzieży i to, co Nelson nazywa, jako nieodpowiednie środki bezpieczeństwa ze strony Ubera i Lyfta.

„Ta kombinacja okoliczności w zasadzie zdziesiątkowała liczbę kierowców” – powiedział. „Nasze dane wskazują, że liczba aktywnych kierowców w rejonie Chicago spadła do około jednej piątek tego, co było rok temu”.

Nelson popiera proponowany limit wzrostu cen, twierdząc, iż pasażerowie ponoszą „zdecydowanie zbyt wysokie koszty”, ale ostrzega, iż należy także wziąć pod uwagę kierowców.

„Uber i Lyft pobierają ponad 50% od ceny za każdy przejazd. Jeśli proponujesz limit taryfy, musi istnieć limit prowizji… aby kierowcy byli uczciwie opłacani” – powiedział.

Rady Walter Turner, pastor New Spiritual Light Missionary Babtist Church, od wielu lat wspierający usługi typu ride share, twierdzi, iż ograniczenie opłat spowodowałoby jedynie zniechęcenie do pracy większej liczby kierowców Ubera i Lyfta i ostatecznie uderzyło w osoby, które korzystają z tego rodzaju usług transportowych.

jm