----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

24 marca 2026

Udostępnij znajomym:

Strzelanina w Bostonie, kradzież samochodu w Waszyngtonie, napad w Nowym Jorku – w każdym z tych przypadków użyto broni, która wcześniej została legalnie kupiona na południu Stanów Zjednoczonych, a następnie przemycona na północ, do miast z bardziej restrykcyjnymi przepisami. Tak wynika z dokumentów sądowych przeanalizowanych przez organizację Everytown for Gun Safety.

Nowy raport tej organizacji pokazuje jeden z kluczowych mechanizmów, dzięki którym broń trafia z półek sklepów do przestępców. Chodzi o tzw. „słupy”, czyli osoby, które kupują broń legalnie, a następnie odsprzedają ją na czarnym rynku tym, którzy sami nie mogliby jej nabyć.

Analiza objęła ponad 250 egzemplarzy broni kupionej w ciągu trzech lat w niemal dwóch tuzinach sklepów sieci Academy Sports + Outdoors. Firma nie została oskarżona o nieprawidłowości, a opisane przypadki stanowią jedynie niewielki ułamek jej sprzedaży. Mimo to, zdaniem autorów raportu, pokazują one sygnały ostrzegawcze, które sprzedawcy mogą przeoczyć.

Szlaki przemytu broni w USA

Według danych Bureau of Alcohol, Tobacco, Firearms and Explosives od 2017 roku przez granice stanów przemycono dziesiątki tysięcy sztuk broni. Najczęściej trafiają one z południa – gdzie przepisy są łagodniejsze – do stanów i dużych miast na północy.

Raport wskazuje trzy główne trasy. Pierwsza prowadzi wzdłuż wschodniego wybrzeża, m.in. z Karoliny Południowej i Georgii na północ wzdłuż autostrady I-95. Druga biegnie doliną Missisipi – z takich stanów jak Arkansas, Mississippi czy Tennessee do Illinois. Trzecia to tzw. „południowo-zachodni korytarz” z Arizony i Nevady do Kalifornii.

Według danych ATF, od 2017 roku mniej niż 30% broni pochodzącej z handlu bronią jest odzyskiwane w stanie innym, niż ten, w którym dokonano zakupu. To oznacza, że duża część problemu pozostaje w gestii lokalnych władz i organów ścigania.

Jak broń trafia na czarny rynek

Dane wskazują cztery główne sposoby nielegalnego obrotu bronią. Najczęstszy to zakup przez „słupa” dla osoby, która nie ma prawa jej posiadać. Inny mechanizm polega na tym, że ktoś kupuje broń hurtowo i sprzedaje ją dalej jako nielegalny handlarz, bez przeprowadzania kontroli przeszłości.

Broń trafia też na czarny rynek poprzez kradzieże – zarówno z legalnych sklepów, jak i z prywatnych domów czy samochodów. W wielu przypadkach punkt wyjścia stanowią więc legalni sprzedawcy, co – jak podkreślają autorzy raportu – czyni ich pierwszą linią obrony w walce z handlem bronią.

„Handel bronią często zaczyna się przy ladzie sprzedaży” – powiedział Eric Tirschwell, dyrektor wykonawczy Everytown Law. „To nie jest kwestia albo-albo. Podstawione osoby i handlarze bronią muszą być ścigani, a sprzedawcy detaliczni, tacy jak Academy, działający na pierwszej linii frontu, również mają kluczowy obowiązek powstrzymania handlu bronią w obliczu wyraźnych sygnałów ostrzegawczych”.

Grupy branżowe twierdzą, że poważnie traktują problem „słomianych zakupów”, ale zauważają, że często nie ma jasnego sposobu, aby sprzedawca mógł stwierdzić, czy kupujący kłamie w momencie dokonywania zakupu.

Analiza spraw sądowych pokazuje, jak działa ten mechanizm w praktyce. W jednym z przypadków para kupujących nabyła broń w Georgii i Teksasie w latach 2021–2022. Policja odzyskała później ponad dwadzieścia sztuk, z czego dziewięć powiązano ze strzelaninami w rejonie Waszyngtonu.

W Arkansas mężczyzna przyznał się do zakupu ponad 100 sztuk broni w ciągu kilku miesięcy i przewożenia jej do Nowego Jorku w celu odsprzedaży. Co najmniej 12 egzemplarzy odzyskano później w Nowym Jorku, w tym jeden w rękach osoby nieletniej.

W innym przypadku cztery osoby kupiły 119 sztuk broni w ponad tuzinie sklepów Academy Sports w okolicach Atlanty w 2020 roku, a następnie przetransportowano je do Filadelfii. Policja w Filadelfii i Nowym Jorku odzyskała trzy sztuki broni.

Z kolei w Karolinie Południowej kupujący wykorzystał cudzą kartę kredytową do zakupu pistoletów, które później trafiły do Bostonu. Jedna z tych broni została użyta w strzelaninie zaledwie dwa tygodnie po zakupie.

Prawnicy z Everytown, śledzący sprawy sądowe przeciwko pozorowanym nabywcom, zauważyli w ostatnich procesach wielokrotne wzmianki o sklepach Academy Sports. Chociaż w żadnej z tych spraw nie oskarżono Academy o popełnienie przestępstwa, sieć sklepów zapłaciła w 2023 roku 2,5 miliona dolarów odszkodowania rodzinom ofiar seryjnego mordercy, który nielegalnie kupił broń w jednym z jej sklepów, choć firma nie przyznała się do odpowiedzialności.

Sygnały ostrzegawcze 

Autorzy raportu wskazują na powtarzające się sygnały, które mogą sugerować nielegalny zakup. Należą do nich m.in. kupowanie wielu sztuk broni naraz, wybieranie identycznych modeli czy płacenie gotówką lub cudzą kartą.

„Legalni posiadacze broni postrzegają ją jako narzędzie. Nie idzie się do Home Depot, by kupić 10 młotków do zrealizowania jednego projektu” – powiedziała Marianna Mitchem, starsza konsultantka branżowa w organizacji Everytown i była funkcjonariuszka ATF.

Eksperci podkreślają, że odpowiedzialność nie spoczywa wyłącznie na organach ścigania. Sprzedawcy – choć często nie mają pewności co do intencji klienta – również odgrywają kluczową rolę.

„Obowiązkiem wszystkich sklepów z bronią jest powstrzymanie się od sprzedaży, gdy mają uzasadnione podstawy, by przypuszczać, że dochodzi do transakcji nielegalnej” – powiedziała Mitchem.

Byli urzędnicy federalni zaznaczają jednak, że relacje między władzami a sprzedawcami powinny opierać się bardziej na współpracy niż konflikcie. Jak wskazują, wiele sygnałów ostrzegawczych nigdy nie pojawia się w dokumentach i może zostać zauważonych tylko na etapie sprzedaży.

Wnioski z raportu są jednoznaczne: choć problem przemycania broni ma wiele źródeł, jego początek często znajduje się przy sklepowej ladzie – tam, gdzie broń trafia do obrotu po raz pierwszy.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor