----- Reklama -----

Ogłoszenia, felietony, informacje Polonijne - Tygodnik Monitor

17 marca 2026

Udostępnij znajomym:

Co roku policja w Chicago oraz inne służby w Illinois przejmują tysiące samochodów, gotówki i innych dóbr należących do mieszkańców. Nie zawsze dlatego, że właściciele zostali skazani za przestępstwo. Często nie usłyszeli nawet zarzutów. W praktyce wystarczy podejrzenie funkcjonariusza, by odebrać majątek i zmusić właściciela do długiej oraz kosztownej walki o jego odzyskanie.

Na ten problem zwrócili uwagę dziennikarze „Chicago Sun-Times”, którzy przez kilka tygodni obserwowali działanie systemu.

Nie jest to jakaś wyjątkowa sytuacja, lecz element obowiązującego prawa – tzw. civil asset forfeiture, czyli konfiskaty cywilnej. To mechanizm od lat krytykowany przez organizacje broniące praw obywatelskich, prawników oraz część polityków.

Co to jest konfiskata cywilna i jak działa?

System civil asset forfeiture pozwala policji i prokuratorom przejąć mienie, które jest ich zdaniem powiązane z przestępstwem. Wskazują, że chodzi o sprawy różnego rodzaju – od wykroczeń drogowych i przestępstw narkotykowych po poważniejsze czyny.

Podstawą jest tu jednak pewne odwrócenie fundamentalnej zasady praworządności: to nie państwo musi udowodnić winę właściciela, lecz właściciel musi udowodnić swoją niewinność. Co więcej, postępowanie cywilne toczy się niezależnie od ewentualnego procesu karnego – umorzenie sprawy karnej nie oznacza automatycznego zwrotu skonfiskowanego mienia.

W Chicago centralnym miejscem tych rozstrzygnięć jest sala 1707 w Daley Center, gdzie w każdy poniedziałek i środę odbywają się rozprawy dotyczące konfiskat. Jak zauważyli dziennikarze Sun-Times, którzy regularnie obserwowali te posiedzenia, większość uczestników to osoby czarnoskóre lub latynoskie, najczęściej bez adwokata, bo jego koszt często przewyższa wartość konfiskowanego mienia.

Samo postępowanie bywa labiryntem biurokratycznym: należy złożyć wniosek, zgłosić uczestnictwo w sprawie, odpowiedzieć na pozew – i to wszystko w ciągu 45 dni od otrzymania zawiadomienia. Kto nie zdąży, traci majątek z mocy prawa, bez żadnego wyroku.

Skala konfiskat i gdzie trafiają te pieniądze

Tylko w 2024 roku Departament Policji Chicago przejął mienie o wartości 9,4 miliona dolarów, w tym blisko tysiąc pojazdów wycenionych łącznie na ponad 7,7 miliona. W samym Cook County w ubiegłym roku wszczęto ponad 3 tysiące spraw dotyczących konfiskaty mienia. To więcej niż wszystkie pozostałe agencje ścigania w Illinois razem wzięte.

Podział przejętych środków – przez krytyków nazywanych „łupami” – jest precyzyjnie uregulowany prawem: 65 procent trafia do agencji, która dokonała konfiskaty, 12,5 procent do lokalnej prokuratury, tyle samo do prokuratury apelacyjnej, a 10 procent do stanowej policji jako opłata administracyjna. System stworzył zatem mechanizm, w którym instytucje państwowe mają wymierny interes finansowy w jak najszerszym stosowaniu konfiskat.

Pieniądze z konfiskat chicagowska policja przeznacza m.in. na koszty operacyjne, wynajem samochodów, serwis pojazdów, łączność, a także na zakup technologii inwigilacyjnych – w tym od firm dostarczających sprzęt służbom imigracyjnym ICE.

Konsekwencje dla właścicieli bywają dotkliwe – nawet osoby spłacające kredyt za samochód mogą stracić pojazd i jednocześnie pogorszyć swoją historię kredytową.

Zdarzają się sytuacje, w których właściciel odzyskuje samochód dopiero po wielu miesiącach, mimo że sprawa karna została wcześniej oddalona. Bywa też, że auto zostaje zatrzymane, choć prowadziła je inna osoba – na przykład członek rodziny – a właściciel musi udowodnić brak związku ze sprawą. W innych przypadkach pojazd jest konfiskowany po rutynowej kontroli drogowej, gdy policja uzna, że mógł mieć związek z całkiem innym naruszeniem prawa. Część osób decyduje się na ugodę i płaci określoną kwotę, by szybciej odzyskać samochód, zamiast prowadzić długotrwałe postępowanie. Zdarza się również, że dostęp do pojazdu uzyskują osoby trzecie, zanim sprawa zostanie ostatecznie rozstrzygnięta.

Reforma czy likwidacja?

Obrońcy systemu argumentują, że konfiskata cywilna jest jednym z niewielu skutecznych narzędzi rozbijania zorganizowanych sieci przestępczych od strony finansowej, czyli tam, gdzie samo aresztowanie nie wystarczy. W ostatniej dekadzie Illinois wprowadziło pewne korekty: przerzucono ciężar dowodu na stronę rządową i zobowiązano agencje do raportowania szczegółów konfiskat.

Krytycy uważają jednak, że to za mało. Wskazują na Michigan, gdzie od 2019 roku obowiązuje prawo zakazujące konfiskaty mienia wartego poniżej 50 tysięcy dolarów bez wyroku skazującego. Część prawników i organizacji – jak Chicago Appleseed Center for Fair Courts – domaga się całkowitego zniesienia systemu. Wątpliwości co do jego konstytucyjności wyraził nawet konserwatywny sędzia Sądu Najwyższego USA Neil Gorsuch, zwracając uwagę, że nawet niewinni właściciele mogą czekać miesiącami lub latami na zakończenie postępowania.

Debata trwa. Tymczasem w sali 1707 chicagowskiego Daley Center kolejni obywatele – często bez adwokata, często z opóźnionym zawiadomieniem, często po umorzonej sprawie karnej – walczą o odzyskanie tego, co policja zabrała im na podstawie samego podejrzenia. I nie zawsze wygrywają.

----- Reklama -----

KD MARKET 2026

----- Reklama -----

Zobacz nowy numer Gazety Monitor
Zobacz nowy numer Gazety Monitor