W rejonie Chicago przeciętny właściciel domu jest dziś wyraźnie starszy niż jeszcze dekadę temu. I choć często wskazuje się na trudności młodych w wejściu na rynek nieruchomości, to równie istotne jest to, że starsi właściciele rzadziej się przeprowadzają, bo jest to dla nich finansowo niekorzystne.
Według najnowszego raportu National Association of Realtors średnia wieku właściciela domu w aglomeracji chicagowskiej wynosi około 56,5 roku. To o cztery lata więcej niż w 2010 roku. W skali całych Stanów Zjednoczonych wzrost był podobny – z 54 do 57,5 roku – ale eksperci zwracają uwagę, że wśród właścicieli domów rośnie udział osób starszych szybciej niż w całej populacji.
Za tym trendem stoją dwa równoległe zjawiska. Z jednej strony młodzi ludzie coraz później kupują pierwsze mieszkanie lub dom. Z drugiej obecni właściciele pozostają w swoich nieruchomościach znacznie dłużej niż kiedyś.
Ważną rolę odgrywa tzw. „efekt zamknięcia” (lock-in effect). Właściciele, którzy zaciągnęli kredyty hipoteczne przed 2022 rokiem, często mają oprocentowanie na poziomie około 3 proc. Przeprowadzka oznaczałaby dziś konieczność zaciągnięcia nowego kredytu na znacznie gorszych warunkach przy stopach przekraczających 6–7 proc. W praktyce nawet mniejszy dom czy mieszkanie może oznaczać podobny lub wyższy miesięczny koszt.
Do tego dochodzi rosnąca niepewność gospodarcza i czynniki zewnętrzne, takie jak wahania cen czy napięcia międzynarodowe, które utrudniają szybki spadek stóp procentowych.
Drugim, mniej oczywistym powodem, są koszty opieki dla seniorów. Z danych firmy A Place for Mom wynika, że w ostatnich latach ceny opieki wspomaganej i placówek dla osób z problemami pamięci systematycznie rosły. Dla wielu starszych osób przeprowadzka do takiej placówki staje się finansowo nieosiągalna. W efekcie zostają w swoich domach dłużej, często korzystając z pomocy rodziny lub opiekunów.
Równocześnie wejście na rynek nieruchomości jest coraz trudniejsze dla młodszych pokoleń. Nawet w relatywnie przystępnym cenowo Chicago zakup pierwszego domu często wymaga wysokich dochodów, oszczędności lub wsparcia ze strony rodziny. Bez tego wielu potencjalnych nabywców odkłada decyzję na lata albo całkowicie z niej rezygnuje.
Co ciekawe, podobne zjawisko obserwowane jest w większości największych metropolii w USA. W ośmiu z dziesięciu największych rynków średnia wieku właścicieli wzrosła od 2010 roku o około cztery lata. Wyjątkiem jest m.in. Houston, gdzie wzrost był mniejszy i wyniósł 2,6 roku, do poziomu 53,8 lat.
Efekt jest taki, że rynek nieruchomości „zastyga” – mniej domów trafia na sprzedaż, a młodsi kupujący mają ograniczony wybór. To z kolei podtrzymuje wysokie ceny i dodatkowo utrudnia dostęp do własnego domu.
Zmiana pokoleniowa na rynku nieruchomości nie zatrzymała się – ale wyraźnie zwolniła. I wszystko wskazuje na to, że bez wyraźnego spadku kosztów kredytów lub przełamania barier finansowych trend starzenia się właścicieli będzie się utrzymywał.