----- Reklama -----

Tygodnik Polonijny Monitor wersja cyfrowa

----- Reklama -----

Udostępnij swoim znajomym:

Izba Reprezentantów USA uchwaliła ustawę gwarantującą kobietom prawo do legalnej aborcji na terenie całych Stanów Zjednoczonych. To symboliczna odpowiedź polityków na ustawę przyjętą przez lokalnych polityków z Teksasu, zakazującą usuwania ciąży w tym stanie w większości przypadków – nawet wówczas, gdy ciąża jest wynikiem gwałtu. Nowe prawo federalne bazowałoby na tym prawie aborcyjnym, które w USA obowiązuje od ponad 50 lat.

Głosowanie w Izbie

W piątek demokratyczną większością głosów Izba Reprezentantów przyjęła ustawę o nazwie „Women's Health Protection Act”. Dyskusji towarzyszyły niemałe emocje, bo przeciwko ustawie opowiedzieli się niemal wszyscy republikanie. Decyzja Izby jest po pierwsze symboliczną odpowiedzią na zaostrzenie prawa aborcyjnego w Teksasie, a po drugie na decyzję Sądu Najwyższego, który nowego prawa z Teksasu uchylić nie chciał. W Izbie Reprezentantów ustawa została przyjęta stosunkiem głosów 218-211 – to jej pierwsze czytanie na ścieżce legislacyjnej, a przeciwny ustawie był tylko jeden demokrata. To Henry Cuellar z Teksasu. Demokraci uważają, że ustawa kompleksowo zagwarantowałaby prawo do aborcji na poziomie federalnym i stanowiła kontynuację wyroku Sądu Najwyższego z 1973 roku, który ustanowił konstytucyjne prawo do zabiegu – chodzi o sprawę Roe v. Wade.

Co ma zagwarantować „Women's Health Protection Act”?

Gdyby ustawa weszła w życie, to byłaby wykładnią dla systemu prawnego w całych Stanach Zjednoczonych. Projekt ustawy zezwala na aborcję nawet po osiągnięciu żywotności płodu, jeśli zdrowie pacjentki jest zagrożone. Nowe prawo w większości przypadków uniemożliwiałoby stanowym legislaturom uchwalanie innego prawa aborcyjnego – co prowadzi do dualizmu prawnego widocznego obecnie. Demokraci chcą wyeliminować na poziomie federalnym większość ograniczeń, które republikanie forsują w podobnych ustawach na poziomie stanowym. Chodzi przede wszystkim o wymóg dokonania badań ultrasonograficznych. Ustawa trafi teraz do Senatu Stanów Zjednoczonych, gdzie szanse na jej przyjęcie są niemal zerowe. Demokraci musieliby uzyskać głosy przynajmniej 10 republikanów, co w tej sprawie jest niewykonalne.

Teksańskie prawo

W Teksasie uchwalono ustawę, zgodnie z którą aborcja zakazana jest w przypadku kobiet, które są w ciąży powyżej 6 tygodni. Nancy Pelosi twierdzi, że ten zapis jest niesprawiedliwy i nielogiczny, bo 6. tydzień ciąży to zbyt krótki okres – na tyle krótki, że część kobiet nawet nie zdaje sobie sprawy, że w ciąży jest. W Teksasie lekarze nie mogą wykonywać aborcji, jeżeli można wykryć bicie serca płodu – a to jest wyczuwalne właśnie w okolicach 6. tygodnia ciąży. Bardziej rygorystyczne prawo w tym stanie nie przewiduje wyjątków dla ciąż, które są wynikiem gwałtu lub kazirodztwa. Dodatkowo każdy obywatel ma możliwość wnoszenia pozwów cywilnych przeciwko każdemu, kto pomaga ciężarnej osobie w dokonaniu zabiegu aborcji. W Teksasie nowe prawo zaczęło obowiązywać pierwszego września.

Sąd Najwyższy nabrał wody w usta

Demokraci apelowali o uchylenie ustawy z Teksasu do Sądu Najwyższego. Ten z kolei stosunkiem głosów 5-4 zdecydował, że ustawa nie zostanie uchylona. W ostatni piątek decyzję sędziów skomentowała Nancy Pelosi nazywając ją hańbą amerykańskiego sądownictwa: "Tu chodzi o wolność. O wolność kobiet do wyboru wielkości ich rodzin, a nie o interesy ludzi w Sądzie Najwyższym lub członków Kongresu".

Podstawa prawna

Większość stanowych regulacji dotyczących prawa do aborcji do niedawna opierała się na wyroku Sądu Najwyższego z początku lat 70. – chodzi o sprawę Roe v. Wade. W jej wyniku aborcja została uznana w USA za legalną przez cały okres ciąży, dając jednak stanom możliwość wprowadzenia odrębnych regulacji ograniczających możliwość aborcji w drugim i trzecim trymestrze. W ciągu ostatnich lat niektóre stany decydowały się na zaostrzenie tych regulacji. Z kolei w Illinois całkiem niedawno zdecydowano się na ich poluzowanie.

Aborcja w Illinois

Stanowy Departament Zdrowia Publicznego poinformował, że liczba aborcji przeprowadzonych w Illinois w 2019 roku wzrosła o prawie 10%. W stosunku do 2018 wykonano ponad 4 tysiące zabiegów więcej. Według oficjalnych danych, tylko w Illinois i tylko w 2019 roku przerwano ponad 46,500 ciąż. Dla porównania w 2018 roku tego typu zabiegów wykonano około 42,400. W większości na przerwanie ciąży decydowały się mieszkanki Illinois, ale około jedna szósta wszystkich pacjentek przybyła z innych stanów - względem roku 2018 to wzrost o 2000 przypadków. „Turystyka aborcyjna” w Illinois przybiera na sile od 2014 roku. W czerwcu 2019 roku gubernator podpisał kontrowersyjną ustawę aborcyjną rozszerzającą ochronę prawa do przerywania ciąży na terenie Illinois. Ustawa o nazwie Reproductive Health Act (RHA) zniosła restrykcje dotyczące tzw. późnej aborcji i kary dla lekarzy wykonujących takie zabiegi. Dokument podtrzymuje podstawowe prawo kobiety w ciąży do aborcji i stwierdza, że „zapłodnione jajo, embrion lub płód nie ma niezależnych praw”.  

Coraz więcej kobiet decyduje się na usunięcie ciąży

Amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) odnotowały w ostatnim czasie niewielki - około 1 procentowy wzrost liczby aborcji w całym kraju względem lat 2017-2018. To ważna informacja, bo w okresie od 2011 do 2017 roku liczba aborcji na poziomie ogólnokrajowym systematycznie spadała. Dla porównania w 1981 roku odnotowano największą liczbę aborcji - wówczas ciąże przerwało aż 30 na tysiąc kobiet w wieku reprodukcyjnym.

fk